Kroniki Astralnych Motyli
#82
Dzień 58

- Sila’a-mar’vft!
Wokół mnie nagle zrobiła się próżnia. Tak po prostu, w jednej chwili stałam wśród wysokich pożółkłych traw na stepach Okręgu Jetter a zaraz potem wisiałam w czarnej kosmicznej nicości. I nawet to nie byłam ja. Raczej obserwator. Umysł bez ciała astralnego.
A potem stało się światło. Zobaczyłam cholerne gwiazdy, jakby coś uderzyło mnie w głowę. Mniej więcej tak się zresztą czułam. Fala informacji zalała mnie tak gwałtownie, że przez chwilę obawiałam się, czy nie zostanę zmiażdżona.
To było jak powtórka tego, co podczas medytacji zobaczyłam w bibliotece mojego astralnego domu. Tylko przynajmniej tam dane były statyczne. Uśpione i pasywne. To tutaj było interaktywne.
- Ireasz ostrzegał, że tego bywa za dużo.
Szok najwyraźniej utrzymywał mnie w stanie transu niezależnie od dodatkowych bodźców. Byłam nawet w stanie to sobie uświadomić bez przerwania tego stanu.
- eer… erhit… Fadhir…
Pędzące ku mnie z nieskończonej odległości i z powrotem gwiazdy nagle się zatrzymały. Czas zwolnił. Wręcz się rozciągnął. Punkty wydłużyły się w linie. Całe światło zaczęło koncentrować się w jednym miejscu do momentu, kiedy pozostał jeden niewielki punkt. Jedna informacja, której potrzebowałam.
Znów stałam pośrodku stepu, w lekkim rozkroku, na ugiętych nogach. Ręce miałam złożone, palce mocno dociśnięte do siebie, wnętrza dłoni znacznie luźniej. W pierwszej chwili, kiedy miałam pochyloną głowę, czubkami palców dotykałam nosa i ust.
Nie potrafiłam stwierdzić, w którym momencie przyjęłam taką pozycję. Spróbowałam ją zapamiętać zanim opuściłam ręce i rozluźniłam się.
- Myślisz, że to ma znaczenie? - spytał niecierpliwie dzwoneczkowy głos – Lepiej powiedz, gdzie on jest!
- Jest w Jetter – jęknęłam – Czyli gdzieś tutaj… Chyba. Nie mam pojęcia. Ani ochoty szukać sposobu, jak to sprawdzić.
To co zrobiłam teoretycznie nie powinno zużywać energii, przynajmniej bezpośrednio, ale czułam się wyczerpana.
Ruszyłam z miejsca, w kierunku mniej więcej przeciwnym do tego skąd przyszłam. Nie miało to sensu, ale tkwienie nieruchomo w jednym punkcie miało go jeszcze mniej. Odruchowo szukałam wzrokiem jakichś punktów orientacyjnych, w pewnym momencie z tęsknotą pomyślałam o wąskich torach pociągu Pana Zgubnika. Krasnoludek wspominał coś o tym, że jego droga prowadziła przez Jetter.
Wyjęłam z kieszeni miernik. W tym momencie wolałabym, żeby był kompasem. Czy on nie mógłby się zmieniać tak jak wiele innych obiektów tutaj?
- Jest jeden pewny sposób. To znaczy DOŚĆ PEWNY.
Westchnęłam. Moja tulpa naprawdę chciała, żebym teraz się teleportowała?
- Co najgorszego może się stać?
- Nie wiem. Dostanę astralnego kaca czy coś… Skąd wiesz, czy to nie jest możliwe?
Odruchowo sięgnęłam ręką do Klucza Portalu, który obecnie ukrywałam pod ubraniem. Wyczułam krawędź płaskiego amuletu przez materiał. Potrząsnęłam głową i chociaż tutaj nie musiałam oddychać, głęboko odetchnęłam. Jakbym chciała zdmuchnąć przypadkowe myśli.
- ziin Jetter.
Jakimś cudem nie miałam żadnego wypadku przy pracy. Podświadomość też działała na moją korzyść, bo przyciągała rzeczy lepiej znane. Rzuciło mnie przy granicy obszaru, będącej kręgiem wytyczonym przez luźno rozmieszczone kamienne słupki poznaczone runami. Za sobą miałam trawiaste wzgórza, kilkaset metrów przed sobą miasto.
Pierwsze miasto jakie widziałam w astralnym świecie.
Przez chwilę kontemplowałam widok w milczeniu napawając się poczuciem dziwnie gorzkiego triumfu. Obok mnie materializowały się ciała astralne innych podróżników. W niektórych przypadkach ludzie mieli przy sobie swoje dajmony. Pojawiali się mniej więcej na linii wyznaczonej przez słupki, zatem domyśliłam się, że zwyczajnie przekraczali granicę. Wszyscy kierowali się do miasta. Ruszyłam za nimi.
Z bliska Jetter przypominało miasta w MMORPG. Większość budynków miała chropowate płowopomarańczowe ściany, część, zwłaszcza wyższe poziomy, zbudowano z drewna. Niektóre budynki wydawały się wielkie, nawet nie w sensie bezwzględnego rozmiaru ale w sensie skali. Poszczególne elementy architektury zdawały się być zaprojektowane dla istot trochę większych niż ludzie. Przypominało to grafikę w starych grach, chociaż nie było przynajmniej aż tak toporne i kanciaste.
Wśród przechodniów widziałam zarówno astralnych podróżników, jak i gobliny i te brunatne, przekwitłe nie-driady. I trochę innych stworzeń, podobnych do tych, które zamieszkiwały moją enklawę. I czasem tulpy. W większości przypadków mogłam bez problemu określić, z którym Prawdziwym związane było konkretne duchowe zwierzę.
Większość budynków nawet posiadała okna – co z tego, jeżeli te cudowne międzywymiarowe granice nie pozwalały zaglądać do środka?! Żeby je zidentyfikować, musiałam do nich wejść. Starałam się wybierać te, które z zewnątrz zdawały się zachęcać do wejścia albo te, które posiadały bardziej jednoznaczne szyldy. Odkryłam tak parę barów i małych sklepików. Szybko zauważyłam, że sprzedawcami były albo nie-driady, albo stworzenia przypominające te z mojego domostwa. Raczej nie były one chowańcami tylko czymś... bardziej autonomicznym. Takim jak Mól Książkowy albo Hiss.
Czy były one tutejsze, czy pochodziły z astralnych domów innych Prawdziwych? Działały na ich zlecenie? Było w ogóle możliwe skłonić je do czegoś takiego?
Od strony Kiri nadeszła odpowiedź pełna niepewnej niewiedzy.
Z rosnącą rezygnacją wycofałam się na ulicę. Mrużąc oczy, przyglądałam się fasadom murowanych i drewnianych budynków. Wiedziałam, że nie wszystkie miały okna. Ale część nie miała także widocznych drzwi. Kilka razy próbowałam obejść takie konstrukcje z kilku stron, jeśli miałam możliwość, aby się upewnić.
- To też jest bardzo w stylu MMORPG.
W myślach kazałam Kiri zamilknąć. Przynajmniej tym razem nie byłam jedyną osobą snującą się bez celu. Widziałam innych podróżników, którzy również zdawali się nie wiedzieć, czego szukają w wąskich bocznych uliczkach.
Witamy na zjeździe żółtodziobów, pomyślałam ponuro.
Na ścianie jednego z tych budynków bez widocznego wejścia widziałam kilka pionowych serii wyrytych run. Nie mogłam oprzeć się pokusie dotknięcia ich. Nic się nie wydarzyło, ale sama nie byłam pewna, czego miałabym się spodziewać. Budowla nasuwała skojarzenia z makietą, czymś stworzonym właśnie po to, żeby tu stało, wyglądało i zajmowało przestrzeń. Nie musiała być nawet pusta w środku, z łatwością mogłam sobie wyobrazić bryłę litego kamienia.
Albo maszynerię, pomyślałam nagle. W środku mogły kryć się astralne mechanizmy, podobne do tych, jakie widywałam wcześniej. Tutaj elegancko zasłonięte przed wzrokiem mniej świadomych podróżników.
Na wszelki wypadek nawet przyłożyłam ucho do ściany, próbując usłyszeć warkot albo szum. Trochę bez sensu, jeśli hipotetyczne mechanizmy miałyby być w innej warstwie rzeczywistości.
Wróciłam do głównych ulic. Przyglądałam się ludziom opuszczającym bary i sklepy albo wchodzącym do środka. Ci akurat zdawali się doskonale wiedzieć, co zamierzają zrobić. I JAK. Do licha, oni musieli jakoś PŁACIĆ! Nadal nie byłam pewna, co tutaj stanowiło walutę. Skąd pozostali podróżnicy brali takie informacje? Istniała tu jakaś podstawowa instrukcja obsługi przestrzeni wspólnej? Taka dla laików, nie sięgająca głębiej niż widzialny dla podstawowych zmysłów trójwymiarowy obszar, bez wnikania w kod źródłowy tego Matrixa…
- Hej!
Nie w pierwszej chwili zrozumiałam, że wołanie było skierowane do mnie. Z nieco większym wstydem muszę wyznać, że nie od razu też rozpoznałam głos. Mimo wszystko naprawdę dobrze pamiętałam tu jedynie głos Ireasza.
- Hej, dzieciaku!
Obrzuciłam wzrokiem plac, przez który przechodziłam. Przypominał coś pomiędzy powiększonym placem zabaw, wystawą sztuki współczesnej i konstrukcją z rusztowań. Drewniane platformy i napięty ciemny materiał w dolnych partiach konstrukcji dawały nieco cienia. Głos dochodził właśnie z jednego z takich ocienionych miejsc.
I tak, kiedy podeszłam bliżej, zobaczyłam, że on tam był. Cholerny Fadhir, Pan Posępnego Klimatu, Mroczny Podróżnik w astralnym ciele centaura. Siedział – a może leżał, trudno mi było przy tym końskim ciele to jednoznacznie określić – w zaułku tworzonym przez dwie drewniane, bielone ściany. W prawej ręce ściskał pustą szklankę.
- Dlaczego tak mnie nazywasz? - spytałam. Starałam się, naprawdę się starałam, żeby w moim głosie brzmiał chłodny wyrzut, ale czułam, że entuzjazm przebijał się aż za bardzo. Czułam taki nagły przypływ sił, jakbym właśnie wciągnęła dawkę amfetaminy. Niby on mnie znalazł teraz, znowu, ale mimo wszystko to ja tu przyszłam. W sposób celowy i świadomy, zgodnie z tym, co podpowiedziała mi Struktura.
- Na pewno nie po to, żeby cię obrażać. Mało doświadczona jesteś i tyle. Spokojnie, może z czasem się wyrobisz.
Rozejrzałam się za czymś do siedzenia. Najbliższa belka konstrukcji była nawet mniej więcej pozioma. Bezpośrednio na pylistej ziemi nie miałam ochoty siadać.
- Właśnie próbuję nad tym pracować – oświadczyłam.
Przyglądałam się ponuro, jak Fadhir obraca szklankę w dłoniach. Nawet satysfakcja z odnalezienia tego drania musiała mi zostać odebrana! Jak tu pokazać, że go znalazłam, tak naprawdę, korzystając z słów mocy, skoro ostatecznie to on wcześniej zobaczył mnie?! A mogłabym mu pokazać, że nie byłam zagubionym dzieciakiem, który znalazł się tu przez przypadek…
- Dlaczego ci na tym zależy?
Kiri, na wszystkich astralnych bogów, nie jesteśmy w gabinecie terapeuty…
Fadhir chwycił szklankę inaczej, żeby spojrzeć na jej dno. Zobaczyłam, że na grubym szkle był wyryty albo wybity symbol niedomkniętego kręgu z dużo mniejszym dokończonym okręgiem w środku. Znak słabo świecił na pomarańczowo. Fadhir z namysłem przesunął kciukiem po zewnętrznym kręgu i szklanka zniknęła.
- Co to było? - spytałam zaskoczona. Cholerny błąd. Nie powinnam aż tak okazywać przy nim zdumienia.
- No, przełącznik. Nie widziałaś takich? Są wszędzie, gdzie oczekuje się, że interakcje ze Strukturą mają być proste, bezbolesne i niezauważalne dla podróżnika.
Uniosłam brwi. Zdecydowanie kontrola ekspresji własnej niewiedzy nie wychodziła mi w tym momencie najlepiej.
- Do czego one służą? Do teleportowania rzeczy?
- W tym przypadku tak – odpowiedział Fadhir – Ale mogą robić wszystko to, co robiłabyś słowami mocy w transie. To jest po to, żeby nie trzeba było do każdej pierdoły pamiętać właściwych słów… i nie trzeba było każdorazowo oczyszczać umysłu… Zresztą pewnie obecnie większość tych dzieciaków nawet tego nie potrafi…
Przez chwilę wyglądał jakby miał zamiar splunąć z pogardą na pylistą ziemię. Zdałam sobie sprawę, że jakbym miała opisać Fadhira za pomocą jednej cechy, byłoby to właśnie to. On był przepełniony pogardą do wszystkiego i wszystkich.
Absolutnie nie umiałam w tym momencie stwierdzić, jak wielką pogardą darzył mnie.
- Pewnie ja też trochę zdążyłem zapomnieć – mówił Fadhir w pustkę – I najczęściej zwyczajnie mi się nie chce. Ile w końcu można się tym wszystkim bawić… i po co… A tę szklankę Vilma i tak bez problemu by znalazła, jakbym jej nie odesłał. Tylko po co ją wkurzać?
Później zrozumiałam tyle, że Vilma była właścicielką albo pracownicą jakiegoś lokalu w Jetter, w którym Fadhir w miarę regularnie bywał. I że była NPC, sztuczną inteligencją, czy czym jeszcze były te astralne istoty.
Pomyślałam też o runach na tylnych ścianach niektórych budynków. Pewnie też były podobnymi przełącznikami. Może przy odrobinie skupienia zdołałabym je aktywować.
- Zamierzasz wysadzić miasto w powietrze?
Westchnęłam w duchu. To chyba nie mogło być tak niebezpieczne. W końcu razem z Ireaszem dawno doszliśmy do wniosku, że większość rzeczy była tu skutecznie zabezpieczona przed nieautoryzowanym dostępem.
Ciekawe, czy dało się tu wyrobić licencję na destrukcję miast…
Czułam, że muszę zrobić coś z rękami. Gdybym była sama, zaczęłabym zapewne bawić się energią, ale w towarzystwie Fadhira nie miałam ochoty tego robić. Zamiast tego bezmyślnie sięgnęłam do kieszeni. Natrafiłam palcami na niewielki, dość płaski, okrągły obiekt. Miernik. Wyjęłam go i przez krótką chwilę przyglądałam się wskazaniom. Jak w większości miejsc, gdzie nie było nic nadzwyczajnego, wskazówka przesuwała się pomiędzy 220 a 350 na skali. Widziałam, że Fadhir na chwilę rzucił na to okiem i równie szybko stracił zainteresowanie.
Przez chwilę miałam wielką ochotę zbliżyć miernik do Fadhira, żeby sprawdzić, czy wskazania się zmienią. Nie byłam pewna, czy na przykład podróżnik z długim stażem będzie miał jakiś wyższy poziom energii. Szybko doszłam do wniosku, że nawet w takim przypadku, najprawdopodobniej nic bym nie wykryła. Żeby coś było możliwe do wychwycenia, Fadhir musiałby tę energię EMITOWAĆ. O ile zdążyłam się zorientować, takie rzeczy nie działy się samoistnie. W przeciwnym razie ja sama, trzymając miernik, powodowałbym zmiany.
- Czego tu szukasz? - spytał Fadhir tonem, który najłatwiej było zinterpretować jako lekkie rozbawienie. W odpowiedzi wzruszyłam ramionami.
- Niczego. Może próbuję po prostu wprawiać się w używaniu tego.
- Za wiele ci to nie pokaże. A ty raczej nie wyglądasz na taką, co codziennie bada promieniowanie tła szukając objawów śmierci.
- Objawów CZEGO?!
Fadhir cicho parsknął.
- Niektórzy twierdzą, że poziomy energii powoli spadają i Nibylandia nam umiera. To bzdura. Mogę cię zapewnić, że promieniowanie tła jest stałe. To raczej starsze pokolenie podróżników wierzy w te teorie, ciebie bym nie podejrzewał. Niektórzy od pięćdziesięciu lat robią pomiary i jak dotąd nikt nie zaobserwował jakiegoś spadku. Co oczywiście nie przeszkadza im dalej wieszczyć katastrofy.
Położyłam miernik na ziemi przed sobą. Fadhir cały czas patrzył przed siebie, na budynki po przeciwległej stronie placu.
Pięćdziesiąt lat. Naprawdę niektórzy bywali tu od tak dawna? Zaczynali w dzieciństwie i wciągali się na całe życie? A sam Fadhir, który nadal tu bywał, nawet jeśli wspomniał, że nie chce mu się w to bawić… Coś tak mocno trzymało tu wszystkich?
Próbowałam odgadnąć wiek Fadhira na podstawie głosu i rysów twarzy astralnego ciała. Próżny trud, takie wskazówki były kompletnie niemiarodajne. Byłam skłonna uznać, że ma w rzeczywistości dwadzieścia kilka albo trzydzieści kilka lat, ale równie dobrze mógł okazać się starszy. Sposób mówienia nasuwał myśl o zgorzkniałym człowieku znużonym życiem. To wynikało z upływu czasu czy jego osobowości? Czy same astralne podróże mogły mieć na człowieka taki wpływ?
Ja sama czułam się tu raczej odmłodzona, jakby ofiarowano mi nowe dzieciństwo. To mogła być ekscytacja nowością, świadomość szans, jakie się przede mną otwierały. Ostatecznie byłam przy początku drogi.
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post


Wiadomości w tym wątku
Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-08-2017, 17:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 21-08-2017, 18:11
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-08-2017, 18:22
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-08-2017, 02:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-09-2017, 23:44
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 03-09-2017, 10:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-10-2017, 23:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-10-2017, 01:31
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-11-2017, 00:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 02-11-2017, 21:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-11-2017, 21:43
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 02-11-2017, 23:27
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 03-11-2017, 00:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-11-2017, 20:54
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-11-2017, 03:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-11-2017, 04:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-12-2017, 03:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-12-2017, 03:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-12-2017, 01:58
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 01-01-2018, 20:40
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-01-2018, 23:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 13-01-2018, 22:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 14-01-2018, 13:52
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 21-01-2018, 23:16
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 25-01-2018, 20:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-01-2018, 18:20
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 11-02-2018, 20:24
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 12-02-2018, 17:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 12-02-2018, 21:46
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Skipper - 15-02-2018, 00:30
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-02-2018, 00:38
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Skipper - 15-02-2018, 00:50
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-02-2018, 19:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 27-02-2018, 00:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 05-03-2018, 17:44
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Solnik - 05-03-2018, 18:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 08-03-2018, 22:16
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-03-2018, 15:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 30-06-2018, 21:13
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 01-07-2018, 22:34
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-07-2018, 23:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-11-2018, 19:41
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 29-11-2018, 21:53
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-11-2018, 21:56
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 29-11-2018, 22:10
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 26-12-2018, 00:50
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 26-12-2018, 13:08
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2019, 00:26
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 04-03-2019, 19:54
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2019, 21:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-04-2019, 23:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 29-07-2019, 22:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-08-2019, 00:23
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-11-2019, 00:35
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-11-2019, 18:20
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 30-11-2019, 03:10
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-12-2019, 12:28
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-12-2019, 23:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 11-12-2019, 19:58
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 12-12-2019, 13:01
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-12-2019, 23:11
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-12-2019, 02:30
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-12-2019, 02:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 06-01-2020, 23:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 08-01-2020, 19:12
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 09-01-2020, 23:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-01-2020, 00:57
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 23-01-2020, 21:03
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez incestus - 23-01-2020, 22:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 24-01-2020, 13:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 02-02-2020, 03:22
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 10-02-2020, 22:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-02-2020, 01:19
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 22-02-2020, 03:36
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 04-03-2020, 02:13
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 05-03-2020, 23:29
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 06-03-2020, 20:39
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 15-04-2020, 23:26
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 28-04-2020, 01:17
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 28-04-2020, 11:25
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 24-03-2021, 22:38
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 31-12-2021, 15:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 07-01-2022, 02:59
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 17-01-2022, 14:32
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Isabela - 17-01-2022, 20:21
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 11-09-2022, 11:51
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 16-09-2022, 02:04
RE: Kroniki Astralnych Motyli - przez Sudo - 20-07-2023, 16:17

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  iSenowe Kroniki Filmowe Slavia 6 3,947 12-05-2018, 22:40
Ostatni post: Slavia

Skocz do:

UA-88656808-1