28-12-2021, 16:19
Patrzę przez kuchenne okno, a tam koszą trawnik. Wszystko jest takie wyraźne, ale trawnik jest inny niż w rzeczywistości. W rogu trawnika machały się jakieś gałęzie na wietrze. To było niby coś zasadzone przez mamę, teraz skoszone przez nich. Przenosi mnie i mamę na dwór. Pomyślałem, że w jednym takim miejscu można by posypać nasionami jakichś kwiatów, aby wyrosły. Idziemy, gdzieś dalej. Na trawie siedzi dużo ludzi. Widzę fioletowe kwiaty ułożone w jakieś przeplatające się okrągłe wzory. W trzech miejscach są te kwiaty. W pierwszym i drugim niskie ściany, a w trzecim jakby okno złożone z tych kwiatów. Idziemy przez tą trawę. Dla ludzi tam siedzących jest to zwykła łąka. Dla mnie jest to stroma górka i muszę się chwycić liny z trawy wystającej spod trawy. Zjeżdżam w dół, aż do kwiatowego okna. Po mnie zeskakuje mama i kilka innych osób. Nie pamiętam co widziałem przez to fioletowe okno.





