26-12-2021, 01:40
Korzystając z okazji, życzę wszystkim czytającym wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku.
Opowiadania sprzed Ataku
Nadszedł ten wyjątkowy dzień w roku.
Nadszedł ten wyjątkowy dzień w roku.
W kopule już od miesiąca unosił się świąteczny klimat. Serpentyny kolorowych lampek okalały metalowe łączenia, zbiegając się przy punkcie zaczepienia żyrandolu. Jego kryształy, ułożone w promienistą kaskadę, opalizowały pełną gamą barw jak zawieszone w powietrzu sopelki lodu. Z dolnej części wybiegały złote, puchate łańcuchy równolegle do lampek, zwisając w lekkiej paraboli. A pod tym wszystkim, w samym środku kolistej przestrzeni figurowała grafitowa fontanna - jej zamarznięta woda zastygła w ruchu, tworząc abstrakcyjną, lodową rzeźbę.
Tradycją stało się dekorowanie tego elementu wystroju niczym choinki, mimo że te wypełniały obrzeża kopuły w równych odstępach. Młodsi użytkownicy zwykli lepić stroiki z materii snów, przeczesując swoje dzienniki w poszukiwaniu idealnych przedmiotów do przystrojenia jodłowego wianka. W tym roku został ustanowiony kolejny rekord - 124 kreacje przyozdobiły lodowe łuki fontanny, a wśród nich dzieła starszych użytkowników nawiązujące do nieoficjalnej historii Forum. Wyróżniały się przede wszystkim: zagubione wiosło moderacji na Jeziorze Solnickim (każdy o to pytał, ale odpowiedź była rozczarowująca - zbieżność nazw jest przypadkowa), czteropak wysokich szklanek w hołdzie wszystkim poległym na Zjazdach, czy też dębowy okaz nowego nurtu artystycznego zapoczątkowanego przez Cosmica - szykowne krzesło pozbijane z nieregularnych kawałków drewna.
Powoli zbliżał się wieczór. Młodzi hasali wśród ozdób, odgrywając corocznego oneironautycznego berka - złapany był zobowiązany wykonać test rzeczywistości. Starsi przygotowywali przestrzeń wokół fontanny, znosząc stoły i ławki z sąsiednich działów, przykrywając je śnieżnobiałym obrusem z logo Forum. Pośród tego zamieszania na grafitowym murku siedział Incestus. Korzystając z chwili nieuwagi towarzyszy, sięgnął za siebie i zgrabnym ruchem wyciągnął nowiutką szklankę z czteropaku. Drugą ręką capnął niedawno rozpieczętowaną whiskey z burgundową nalepką. "Kardiowersja", pomyślał w duchu jeszcze wtedy brodacz, po czym przytulił szyjkę trunku do dziewiczej krawędzi szkła. Z chirurgiczną precyzją nachylił butelkę, pozwalając bursztynowej cieczy spłynąć wątłym strumieniem na dno naczynia. Nie odkładając whiskey, zrównał taflę alkoholu z poziomem oczu i lekko zamieszał, jak chemik swoją zlewką. Wpatrywał się z frywolną fascynacją w ruch płynu, omiatający swym aromatem suche ścianki, niczym wirująca tancerka w długiej sukni. Swój romans przypieczętował pewnym ruchem ręki, przybliżając zawartość mikstury do spragnionych ust.
Gdy intymny czar prysł, odłożył przyrządy za murek - nie tyle co w strachu przed świadkami, a z troską o pracę ludzkich rąk. Po chwili wstał, odchrząknął i oświadczył wszystkim uroczyście, przesadnie akcentując:
- Proszę wszystkich o uwagę. Pamiętajcie o miejscu dla zbłąkanego wędrowca. Czuję, że w tym roku może się przydać.
Jak polecił, tak się stało. Gdy wszyscy zasiedli do suto zastawionych stołów, jedno z miejsc w gronie moderatorskim pozostało puste. Uczestnicy wymieniali się cicho domysłami, puszczając od czasu do czasu ciekawskie spojrzenia w stronę administratora. Incestus nie reagował, oparł się o blat, splatając dłonie i każdorazowo zbywał interesantów zagadkowym uśmiechem.
Czas mijał w beztroskiej atmosferze podsycanej ciepłymi płomieniami świec, tańczącymi w harmonii z chóralnym ambientem. Ten był najnowszym dziełem Cosmic & Fallen Sound Lab, przygotowanym specjalnie pod tą okazję. Magii dodał odgrzewany co roku wynalazek Sławka - holograficzny śnieg, stopniowo wypełniający przestrzeń całej kopuły, począwszy od jej czubka. Jego delikatna struktura ulegała zniszczeniu przy każdej lokalnej niestabilności, sprawiając wrażenie aury otulającej zgromadzonych. Solnik, dla którego była to pierwsza świąteczna kolacja w murach Forum, próbował bezskutecznie łapać śnieżne piksele, rozpadające się zanim ten mógł nacieszyć się zdobyczą. Siedząca przy sąsiednim stole Wampia rozczuliła się na widok malca.
Błogi spokój zakłóciło nam kilkukrotne uderzenie metalowej łyżeczki o literatkę, a następnie stukot pękającego szkła. Incestus prychnął na myśl o podtrzymanej tradycji, a następnie wybrzmiał uroczyście w kierunku Forumowiczów:
- Dzisiaj będziemy gościć kogoś specjalnego. To mój najnowszy projekt. - Poczekał chwilę, aż ucichnie gwar dochodzący z dalszych stolików, i rozwinął - Historia naszego Forum powoli sięga kolejnego pokolenia i koniecznym jest jej spisanie z myślą o przyszłych. Dołączy do nas mój znajomy kronikarz. Z pewnością nikt z was go nie zna, więc pozwolę, aby się przedstawił.
Incestus, gestem otwartej dłoni, skierował wzrok zgromadzonych na taras przy moderatorskiej siedzibie. Przy barierkach stał młody mężczyzna, średniego wzrostu, trzymający się oburącz aluminiowej poręczy. Włosy miał ciemne, lekko rozczochrane i sterczące, odsłaniające wysokie czoło. Z jego niebieskich oczu biła bystrość i ciekawość. Przeczesał wzrokiem towarzystwo, po czym rzekł:
- Cześć wszystkim, jestem Wolffrazeson.





