08-12-2021, 16:22
Patrzyłam przed siebie leżąc na łóżku. To co widziałam było zwykłe jednak tak jakby przestrzeń się wyginała w małych punktach. To było bardzo satysfakcjonujące.
Śpimy z koleżankami w hotelu. Martwię się, że nie będzie mnie tyle czasu w domu. One się kłócą oto gdzie mają stać łóżka. Myślę jakie to bezsensu i czy wytrzymam dwa tygodnie. Wychodzimy przed budynek, słońce, Zielona trawa, błękitne niebo. Jakaś wieża widokowa. Wspinam się po drabince z prawej strony. Wieża łamie się, ale jest na tyle niewysoko, że nic złego się nie dzieje tylko myślę, że już nie mam żadnej frajdy że spędzania czasu z kimś. Podchodzi jakiś pracownik i mówi, że jest problem z moimi papierami. Leżą gdzieś w rowie, przyglądam się im. Mówię, że wyglądają na takie stare bo leżały w kuchennej szafce, ale sama wiem, że kłamię i nazwisko wypisane na nich nie jest moje i zaczyna się na Zei? Próbuję sobie przypomnieć dlaczego mam te papiery i dlaczego kłami, ale budzę się zanim coś mi zaświta.
Czuję się przytłoczona i to przytłoczenie objawia się ciemną ciężką kopułą niby nieba. Brodzę do przodu w gęstej wodzie i próbuję się wznieść ponad te wody i ponad zasłonę. Wznoszę się na moment, widzę słońce, przepiękne, ale zaraz spycha mnie znów do wody. Tak się załamałam, że aż wyszłam z siebie i patrzyłam na tą scenę z trzeciej osoby. Ja jako niebieski ludzik w wodzie, nad głową zasuwa się gruba zasłona, próbuje się wznieść, jestem raz nad zasłoną raz pod a ona ciągle rozprzestrzenia się. Wkońcu zauważam, że mogę być jednocześnie ponad i pod zasłoną i ten stan jestem w stanie utrzymać. Czuję jakbym odkryła Amerykę i wracam raz jako obserwator, raz ponad raz pod.
Śpimy z koleżankami w hotelu. Martwię się, że nie będzie mnie tyle czasu w domu. One się kłócą oto gdzie mają stać łóżka. Myślę jakie to bezsensu i czy wytrzymam dwa tygodnie. Wychodzimy przed budynek, słońce, Zielona trawa, błękitne niebo. Jakaś wieża widokowa. Wspinam się po drabince z prawej strony. Wieża łamie się, ale jest na tyle niewysoko, że nic złego się nie dzieje tylko myślę, że już nie mam żadnej frajdy że spędzania czasu z kimś. Podchodzi jakiś pracownik i mówi, że jest problem z moimi papierami. Leżą gdzieś w rowie, przyglądam się im. Mówię, że wyglądają na takie stare bo leżały w kuchennej szafce, ale sama wiem, że kłamię i nazwisko wypisane na nich nie jest moje i zaczyna się na Zei? Próbuję sobie przypomnieć dlaczego mam te papiery i dlaczego kłami, ale budzę się zanim coś mi zaświta.
Czuję się przytłoczona i to przytłoczenie objawia się ciemną ciężką kopułą niby nieba. Brodzę do przodu w gęstej wodzie i próbuję się wznieść ponad te wody i ponad zasłonę. Wznoszę się na moment, widzę słońce, przepiękne, ale zaraz spycha mnie znów do wody. Tak się załamałam, że aż wyszłam z siebie i patrzyłam na tą scenę z trzeciej osoby. Ja jako niebieski ludzik w wodzie, nad głową zasuwa się gruba zasłona, próbuje się wznieść, jestem raz nad zasłoną raz pod a ona ciągle rozprzestrzenia się. Wkońcu zauważam, że mogę być jednocześnie ponad i pod zasłoną i ten stan jestem w stanie utrzymać. Czuję jakbym odkryła Amerykę i wracam raz jako obserwator, raz ponad raz pod.





