29-10-2021, 14:31
Najpierw siostra farbowała mi włosy ma niebiesko. W łazience był jakiś facet niby chirurg. Miał mi coś zoperować, ale coś poszło nie tak.
W następnym śnie jeździłam samochodem W księżycową piękną noc. Nagle się podświadomiłam i samochód mi się rozpadł pod nogami. Sen trochę podziwaczył i znalazłam się na koniu. Chwilę się bałam bo nigdy nie jeździłam, ale zaraz było cudownie. Pojechałam po leśnej drodze nad jezioro z piaszczystą plażą. Nakarmiłam konika liśćmi. Nadal było super księżycowo. Cieszyłam się jak matoł i myślałam, że w końcu rozumiem ludzi którzy jeżdżą.
Przebudziłam się i zasnęłam znów. Chciałam sobie polatać. Wyskoczyłam z mojego ulubionego miejsca startowego na balkonie budowy, ale tak mnie wybiło do góry, że się przeprzestraszyłam, ledwo co się wyhamowałam. Bałam się, że zbyt szybko uderzę o dach domu i przebudzi mnie to, ale jakoś udało mi się wylądować. Wtedy zobaczyłam na dole B. Chciałam poprostu sobie odlecieć, ale też się wzniósł i tak się tym zdziwiłam, że mnie wyrzuciło ze snu. Za chwilę stałam w dość ciemnym pokoju przed stojącym dużym drewnianym lustrem, ale nie widziałam swojego odbicia, bo patrzyłam na czerwoną sukienkę z falbanką na dole. Miałam czarne, długie włosy ale byłam dziewczynką. Zanim się dobrze zorientowałam w przestrzeni, podszedł B i coś zaczął do mnie mówić. Nie miałam ochoty go słuchać, powiedziałam tylko nie i zaczęłam się kręcić wkoło osi jak w snach z dzieciństwa, co skutkuje unoszeniem nad ziemią. Patrzyłam jeszcze na swoje małe dłonie i czerwoną falbankę na dole i nie pamiętam cco dalej.
W następnym śnie jeździłam samochodem W księżycową piękną noc. Nagle się podświadomiłam i samochód mi się rozpadł pod nogami. Sen trochę podziwaczył i znalazłam się na koniu. Chwilę się bałam bo nigdy nie jeździłam, ale zaraz było cudownie. Pojechałam po leśnej drodze nad jezioro z piaszczystą plażą. Nakarmiłam konika liśćmi. Nadal było super księżycowo. Cieszyłam się jak matoł i myślałam, że w końcu rozumiem ludzi którzy jeżdżą.
Przebudziłam się i zasnęłam znów. Chciałam sobie polatać. Wyskoczyłam z mojego ulubionego miejsca startowego na balkonie budowy, ale tak mnie wybiło do góry, że się przeprzestraszyłam, ledwo co się wyhamowałam. Bałam się, że zbyt szybko uderzę o dach domu i przebudzi mnie to, ale jakoś udało mi się wylądować. Wtedy zobaczyłam na dole B. Chciałam poprostu sobie odlecieć, ale też się wzniósł i tak się tym zdziwiłam, że mnie wyrzuciło ze snu. Za chwilę stałam w dość ciemnym pokoju przed stojącym dużym drewnianym lustrem, ale nie widziałam swojego odbicia, bo patrzyłam na czerwoną sukienkę z falbanką na dole. Miałam czarne, długie włosy ale byłam dziewczynką. Zanim się dobrze zorientowałam w przestrzeni, podszedł B i coś zaczął do mnie mówić. Nie miałam ochoty go słuchać, powiedziałam tylko nie i zaczęłam się kręcić wkoło osi jak w snach z dzieciństwa, co skutkuje unoszeniem nad ziemią. Patrzyłam jeszcze na swoje małe dłonie i czerwoną falbankę na dole i nie pamiętam cco dalej.





