27-10-2021, 14:22
Byłem w sklepie spożywczym. Spytałem się czy są te elektroniczne papierosy. Nie było. No to niech będą zwykłe. Pani sprzedawczyni podeszła do reszty czekających w kolejce. Dała każdemu do ust po małej żółtej tabletce. W końcu nie dostałem tych papierosów.
Szedłem jakimś korytarzem nieznanego mi budynku. Po prawej były okna, dalej balkony innego budynku mieszkalnego, a pomiędzy wąska łąka. Postanowiłem wyjść przez okno. Bardzo ciężko podnosiłem nogi, ale się udało. Myślałem, aby wejść przez któryś z balkonów, poszedłem jednak tą łąką pomiędzy budynkami. Rosły tam wysokie trawy. Szedłem po jakiejś folii. Było przejście w krzakach, ale zbyt małe, więc wszedłem na "daszek" z tej folii i przechodziłem, gdy folia się podniosła i pytała mnie o imię i nazwisko. Powiedziałem i folia zaczęła opadać, otwierając przejście. Coś mnie wtedy obudziło.
Szedłem jakimś korytarzem nieznanego mi budynku. Po prawej były okna, dalej balkony innego budynku mieszkalnego, a pomiędzy wąska łąka. Postanowiłem wyjść przez okno. Bardzo ciężko podnosiłem nogi, ale się udało. Myślałem, aby wejść przez któryś z balkonów, poszedłem jednak tą łąką pomiędzy budynkami. Rosły tam wysokie trawy. Szedłem po jakiejś folii. Było przejście w krzakach, ale zbyt małe, więc wszedłem na "daszek" z tej folii i przechodziłem, gdy folia się podniosła i pytała mnie o imię i nazwisko. Powiedziałem i folia zaczęła opadać, otwierając przejście. Coś mnie wtedy obudziło.





