23-09-2021, 06:28
Wsiadłam do pojazdu, który prowadził starszy facet. Niby to był bus ale zaraz skojarzyło mi się z Rick and Morty. Patrzyłam na podłoże jak koła pokonują betonowe stopnie. Zaraz bus zamienił się w autokar z dziećmi i nauczycielami. Podjechaliśmy do budynku, który był sierocińcem lub kolonią. Wypadł na nas duży, szary pies. Chciałam żeby się oswoił, ale i tak miał chrapkę mnie użreć. Wszystko mi nie pasowało w tej wycieczce. Położyłam się w pokoju w tym budynku. Na ścianie wisiał telewizor. W wiadomościach leciało, że ten pies pogryzł śmiertelnie faceta. Mało tego zaraził się jakimś wirusem i był niebezpieczny. Pokazali mapę, że biegnie od Gdańska do Świnoujścia i tam zaraża.





