11-09-2021, 13:02
Wskoczyłem na dach jakiegoś wysokiego sklepu, środek był prostokątny. Cały ten budynek okazał się czymś w rodzaju kompasu, naokoło niego były strzałki wskazujące kierunki. Szliśmy w grupie przez las i wybrałem odpowiedni kierunek za pomocą właśnie tego wielkiego kompasu. Szedłem wzdłuż jakichś drzew i trafiłem na polanę. Tam były zawody dziewczynek na srebrne miecze. Ta, która wygrała, zdobyła nie medal, a żywą lalkę. Powiedziałem, że to jak gra RPG czy coś podobnego. Potem, przy jeziorze, spytałem się jednej dziewczyny jak nazywa się ten świat. Odpowiedziała, że nazwy nie można wymawiać na głos. Zjawił się za chwilę jakiś pan z długimi włosami i napisał tą nazwę na piasku. Przeczytałem, ale teraz już nie pamiętam. Dopisywał jeszcze jakieś wzory matematyczne czy coś podobnego. Spytałem, gdzie można dostać taki srebrny miecz. Jedna z dziewczyn odpowiedziała, że można znaleźć chatę na skraju lasu i tam pobierać nauki. Miałem jednak szczęście i znalazłem miecz leżący w krzakach. Słabo szło mi, kombinacje klawiszy nie działały, więc chyba i tak trzeba iść na te nauki, pomyślałem.





