06-09-2021, 13:51
Był mężczyzna z małą dziewczynką, jego córką. Wspinali się wokół ośnieżonych gór, a ja razem z nimi. Weszliśmy do tunelu jakiejś groty. Tam byli źli ludzie. Podszedłem do krawędzi i jeden z nich chciał mnie zepchnąć w przepaść. Zawołałem po pomoc. Przybiegł tamten mężczyzna z córką. Powiedziałem, że chyba będę musiał nosić ciężki kamień przy sobie, aby się czegoś trzymać. Oni zaczęli się wspinać po ściance z tej strony. Dwóch niby wrogów także. Tutaj śniegu nie było. Wziąłem kamień i wspinałem się razem z nimi. Kamień zamienił się w czarny prostokątny węgielek, mógł być to tablet. Dałem go komuś z nich. Wspięliśmy się do lasu. Tamten trzymał dziewczynkę na rękach i biegł lasem, ja za nimi.





