08-08-2021, 17:03
Razem z jakąś dziewczyną i znajomym chodziliśmy na zakupach po supermarkecie. Tu się dużo działo, ale nie pamiętam. Pod koniec snu przeglądałem jeszcze nasiona i sadzonki. Wziąłem trzy sadzonki różnych traw, każda za 15zł. Wydawało mi się trochę drogo. Jedna, to się okazało, że to były nasiona alpejskiej trawy. Jeszcze coś patrzyłem, ale to była jakaś sztuczna fioletowa roślina. Odłożyłem to. Nagle patrzę, a tu nie ma, ani jednej sadzonki. Idę z tym do kasjerki i mówię, że niemożliwe, aby ludzie w jednej chwili wszystko wybrali. To po prostu samo zniknęło. Byłem tym jakoś bardzo przerażony. Idę z kasjerką to pokazać. Po za tym było tam jeszcze coś innego, strasznego. Tam była taka kafla czy płyta na ścianie na samym końcu za szafami. Uderzyłem w nią i jak się wgięła to usłyszeliśmy takie UUUUUUUUUUUUUUUU. To było straszne. Na dodatek ta ściana zaczęła się robić bardzo zimna, zamarzać. Za nią na pewno był jakiś potwór. Nie kontynuowałem wybijania kafelki. Całą czwórką co prędzej wybiegliśmy przez szklane drzwi na zewnątrz. Trochę się w nich zaklinowałem i wołałem do nich "wyciągnijcie mnie!, wyciągnijcie mnie!". Pomogli mi wyjść i się obudziłem.





