23-07-2021, 13:30
W środku lasu zebrało się pięć lub sześć pań. Miały iść chyba na spacer. Dwie się odłączyły i poszły boczną ścieżką. Wszędzie było pełno soczyście żółtych liści i jedna z tych pań się poślizgnęła na tych liściach, poniosło ją po ścieżce i przez krzaki. Też w ten sam sposób się ślizgnąłem po tej ścieżce i poprzez krzaki. Nie było pajęczyn, ani robaków, a to dzięki tym liściom wszechobecnym. Szedłem za jedną panią i za kimś tam. Wyszliśmy pomiędzy leśne górki. Chciałem wejść do innego lasu, ale oni nie chcieli. Wszędzie te mocno żółte liście. Widać było korzenie drzew w ziemi, po których można by się wspiąć.





