02-07-2021, 21:00
Sny Isabeli.png
29 czerwca - 2 lipca
Śniło mi się, że jechałam zbiorkomem i tylko ja miałam na sobie maseczkę. To było dziwne.
Śniło mi się, że jechałam pociągiem i można było się zatrzymać na żądanie w dowolnym miejscu po uzgodnieniu z kierownikiem. Zastanawiałam się, czy pojazd cały czas jedzie po szynach, czy czasami bez.
Śniło mi się, że babcia wpadła w złość, a potem nagle znieruchomiała i przestała mówić, a obok wyświetlały się wartości narastającego bardzo wysokiego ciśnienia krwi. Lekarz rozpoznał otępienną padaczkę Geschwinda. Na korytarzu widziałam idące dzieci, które trzepotały rączkami.
Ojciec pomagał mi się ubierać. Nie potrzebowałam jego pomocy, było to krępujące. Udaliśmy się do sklepu w budynku po dawnej Biedronce. Mieścił się w niewielkim pomieszczeniu, były osobne kasy w części spożywczej i przemysłowej. Kasjerka z tej pierwszej była równocześnie fryzjerką. Była wyczuwalna atmosfera podmiejskiego obszaru. Natomiast w drugiej części dostrzegłam mnóstwo gadżetów z podobizną Śri Ramany Maharishiego i kilkoma innymi postaciami z jego uniwersum - zdjęcia, pocztówki, zegarki i inne. Wstydziłam się poprosić o którykolwiek z tych przedmiotów. Zastanawiałam się, kto w mojej miejscowości może interesować się taką tematyką.
Wędrowałam po piętrowym budynku. Potem udałam się z koleżanką na kapielisko. Potem poszłyśmy na zakupy, sprzedawczyni pozwoliła mi zeskanować artykuły. Ze szczypiorkiem i kwiatami poszło bez problemu, ale miniaturowe chlebki pozbawione były kodu kreskowego. Kobieta stwierdziła, że jednak się do tego nie nadaję.
Ostatnie sny były dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Panowała w nich atmosfera zwiedzania, chłonięcia szczegółów, podwyższonej uważności, zwiększonej wyrazistości.
29 czerwca - 2 lipca
Śniło mi się, że jechałam zbiorkomem i tylko ja miałam na sobie maseczkę. To było dziwne.
Śniło mi się, że jechałam pociągiem i można było się zatrzymać na żądanie w dowolnym miejscu po uzgodnieniu z kierownikiem. Zastanawiałam się, czy pojazd cały czas jedzie po szynach, czy czasami bez.
Śniło mi się, że babcia wpadła w złość, a potem nagle znieruchomiała i przestała mówić, a obok wyświetlały się wartości narastającego bardzo wysokiego ciśnienia krwi. Lekarz rozpoznał otępienną padaczkę Geschwinda. Na korytarzu widziałam idące dzieci, które trzepotały rączkami.
Ojciec pomagał mi się ubierać. Nie potrzebowałam jego pomocy, było to krępujące. Udaliśmy się do sklepu w budynku po dawnej Biedronce. Mieścił się w niewielkim pomieszczeniu, były osobne kasy w części spożywczej i przemysłowej. Kasjerka z tej pierwszej była równocześnie fryzjerką. Była wyczuwalna atmosfera podmiejskiego obszaru. Natomiast w drugiej części dostrzegłam mnóstwo gadżetów z podobizną Śri Ramany Maharishiego i kilkoma innymi postaciami z jego uniwersum - zdjęcia, pocztówki, zegarki i inne. Wstydziłam się poprosić o którykolwiek z tych przedmiotów. Zastanawiałam się, kto w mojej miejscowości może interesować się taką tematyką.
Wędrowałam po piętrowym budynku. Potem udałam się z koleżanką na kapielisko. Potem poszłyśmy na zakupy, sprzedawczyni pozwoliła mi zeskanować artykuły. Ze szczypiorkiem i kwiatami poszło bez problemu, ale miniaturowe chlebki pozbawione były kodu kreskowego. Kobieta stwierdziła, że jednak się do tego nie nadaję.
Ostatnie sny były dla mnie pozytywnym zaskoczeniem. Panowała w nich atmosfera zwiedzania, chłonięcia szczegółów, podwyższonej uważności, zwiększonej wyrazistości.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





