06-06-2021, 12:42
Czerwcowe przypały Isabeli
Grożą mi paluchem i każą trzymać gębę na kłódkę
Mają mnie wciąż za niedoświadczoną młódkę
Trochę zbyt późno nauczyłam się żyć bez strachu
Pomógł mi w tym kolega Incesa po fachu.
Stłumić psychikę, wyrzec się siebie samego
Nie jest dobrze widziane w tym wieku bawić się Lego
Powiedzieli, że dzięki psychotropom otworzę się na ludzi
To, co zrobili mi z umysłem, odrazę we mnie budzi.
Czasem jeszcze powraca jakieś parszywe wspomnienie z przedszkola
Powodując chęć otwarcia komuś w dupie parasola
Przynajmniej wiem, co odpowiadało za moje wszystkie kłopoty
Ci, którzy obwiniali moją mamę, gadali głupoty!
Ciągle poszukiwałam czegoś, co byłoby moje własne
Skryta przed innymi w swoim świecie ciasnym
Teraz wielbię ponad wszystko osobę,
Która pomaga mi zwalczyć moją chorobę.
Zapatrzona w lekarza wiadomej specjalizacji
Przeskakuję od idealizacji do dewaluacji
Wiem, że nawet błądząc, wskazuje mi dobrą drogę
Zawdzięczam mu wiele, prawdzie zaprzeczyć nie mogę.
W końcu mi się polepszyło, powracam jako jadowity wąż
Wszelkie bariery przebijam niczym dziewiczą błonę mąż
Bałam się, że nie polubię gorzkiego smaku sertraliny
Teraz nie mogę żyć bez tego inhibitora wychwytu serotoniny.
To, co tutaj piszę, dla wielu nie ma znaczenia,
Ale pozytywny wpływ leku jest nie do podważenia
Dlatego go zażywam, inaczej się nie da, powiem szczerze
Dużo łatwiej się żyje, gdy człowiek antydepresanty bierze.
Razem w tym tkwimy, oddani sprawie słusznej
Uwięzieni w systemu przekonań klatce dusznej
Osiągnąć wyzwolenia żaden z nas nie potrafi
Ponoć nikt nie jest wolny od tworzenia swojej autobiografii.
Tożsamość jest moim wyborem, tym co wewnątrz czuję,
Nie znoszę, kiedy ktoś narzucić mi próbuje
Jedyną słuszną orientację seksualną, płeć i kolor skóry
Pod niczym się nie podpisuję, nie mam czasu na te bzdury.
Grożą mi paluchem i każą trzymać gębę na kłódkę
Mają mnie wciąż za niedoświadczoną młódkę
Trochę zbyt późno nauczyłam się żyć bez strachu
Pomógł mi w tym kolega Incesa po fachu.
Stłumić psychikę, wyrzec się siebie samego
Nie jest dobrze widziane w tym wieku bawić się Lego
Powiedzieli, że dzięki psychotropom otworzę się na ludzi
To, co zrobili mi z umysłem, odrazę we mnie budzi.
Czasem jeszcze powraca jakieś parszywe wspomnienie z przedszkola
Powodując chęć otwarcia komuś w dupie parasola
Przynajmniej wiem, co odpowiadało za moje wszystkie kłopoty
Ci, którzy obwiniali moją mamę, gadali głupoty!
Ciągle poszukiwałam czegoś, co byłoby moje własne
Skryta przed innymi w swoim świecie ciasnym
Teraz wielbię ponad wszystko osobę,
Która pomaga mi zwalczyć moją chorobę.
Zapatrzona w lekarza wiadomej specjalizacji
Przeskakuję od idealizacji do dewaluacji
Wiem, że nawet błądząc, wskazuje mi dobrą drogę
Zawdzięczam mu wiele, prawdzie zaprzeczyć nie mogę.
W końcu mi się polepszyło, powracam jako jadowity wąż
Wszelkie bariery przebijam niczym dziewiczą błonę mąż
Bałam się, że nie polubię gorzkiego smaku sertraliny
Teraz nie mogę żyć bez tego inhibitora wychwytu serotoniny.
To, co tutaj piszę, dla wielu nie ma znaczenia,
Ale pozytywny wpływ leku jest nie do podważenia
Dlatego go zażywam, inaczej się nie da, powiem szczerze
Dużo łatwiej się żyje, gdy człowiek antydepresanty bierze.
Razem w tym tkwimy, oddani sprawie słusznej
Uwięzieni w systemu przekonań klatce dusznej
Osiągnąć wyzwolenia żaden z nas nie potrafi
Ponoć nikt nie jest wolny od tworzenia swojej autobiografii.
Tożsamość jest moim wyborem, tym co wewnątrz czuję,
Nie znoszę, kiedy ktoś narzucić mi próbuje
Jedyną słuszną orientację seksualną, płeć i kolor skóry
Pod niczym się nie podpisuję, nie mam czasu na te bzdury.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





