30-04-2021, 21:01
Ja i siostra byłyśmy w rodzinnej wsi. Po kilka razy dziennie chodziłyśmy drogą od naszego domu do dawnej szkoły podstawowej. Mniej więcej w połowie drogi stał rozpadający się (dopiero budowany?) dom pozbawiony dachu, o ścianach z dużych ciemnoszarych cegieł. W miejscu podłogi miał piach o mocnym żółtym kolorze, taki sam był wokół tego budynku.
Za jednym razem zobaczyłam przez pustą futrynę, że pod jedną ścianą siedzi oparty o nią zasuszony trup. Był nagi, o ciemnoszarej jak popiół skórze. Chyba zatrzymałyśmy się i podeszłyśmy bliżej, żeby się temu przyjrzeć.
# Jakiś przeskok.
Trup stał się nieumarłym/zombie. Zszedł do piwnic rozpadającego się domu, dołączyła do niego jego siostra - o ile się orientowałam, jeszcze żywa. Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu nieumarły wziął mnie i moją siostrę na zakładniczki. Mnie więził w piwnicach praktycznie przez cały czas, siostra mogła często przebywać poza tym domem.
Zombie chciał mnie torturować, jeszcze częściej rzucał groźby bez pokrycia. Wyraźnie chciał, żebym się bała. Kilka razy odgrażał się, że mnie zgwałci. Raz pokazał mi urządzenie przypominające miniaturowy młot pneumatyczny. Śmiał się przy tym złośliwie i byłam przekonana, że zechce mnie skrzywdzić. Potem po prostu wzięłam to od niego a on jakoś chwilowo stracił ochotę na zrobienie mi czegoś złego. Czasem po prostu wystarczało mu jak siedziałam na środku piwnicy, wiłam się po ziemi i wydawałam z siebie dźwięki jak z porno. On przyglądał mi się i miał z tego jakąś perwersyjną satysfakcję.
Wielokrotnie pytałam go, co on do mnie ma, że musi się na mnie mścić. W końcu nie przypominałam sobie, żebym cokolwiek mu zrobiła. Cały czas towarzyszyło mi poczucie bezsilnej złości, niesprawiedliwości i niezrozumienia absurdu tej upiornej sytuacji.
# Dłuższy czas po przebudzeniu zaczęłam się zastanawiać, czy to jakiś mój podświadomy obraz obecnej sytuacji politycznej/społecznej i moich na nią reakcji.
Za jednym razem zobaczyłam przez pustą futrynę, że pod jedną ścianą siedzi oparty o nią zasuszony trup. Był nagi, o ciemnoszarej jak popiół skórze. Chyba zatrzymałyśmy się i podeszłyśmy bliżej, żeby się temu przyjrzeć.
# Jakiś przeskok.
Trup stał się nieumarłym/zombie. Zszedł do piwnic rozpadającego się domu, dołączyła do niego jego siostra - o ile się orientowałam, jeszcze żywa. Z jakiegoś niewyjaśnionego powodu nieumarły wziął mnie i moją siostrę na zakładniczki. Mnie więził w piwnicach praktycznie przez cały czas, siostra mogła często przebywać poza tym domem.
Zombie chciał mnie torturować, jeszcze częściej rzucał groźby bez pokrycia. Wyraźnie chciał, żebym się bała. Kilka razy odgrażał się, że mnie zgwałci. Raz pokazał mi urządzenie przypominające miniaturowy młot pneumatyczny. Śmiał się przy tym złośliwie i byłam przekonana, że zechce mnie skrzywdzić. Potem po prostu wzięłam to od niego a on jakoś chwilowo stracił ochotę na zrobienie mi czegoś złego. Czasem po prostu wystarczało mu jak siedziałam na środku piwnicy, wiłam się po ziemi i wydawałam z siebie dźwięki jak z porno. On przyglądał mi się i miał z tego jakąś perwersyjną satysfakcję.
Wielokrotnie pytałam go, co on do mnie ma, że musi się na mnie mścić. W końcu nie przypominałam sobie, żebym cokolwiek mu zrobiła. Cały czas towarzyszyło mi poczucie bezsilnej złości, niesprawiedliwości i niezrozumienia absurdu tej upiornej sytuacji.
# Dłuższy czas po przebudzeniu zaczęłam się zastanawiać, czy to jakiś mój podświadomy obraz obecnej sytuacji politycznej/społecznej i moich na nią reakcji.





