27-04-2021, 12:58
odcinek 2
Powiedział kiedyś poeta "czasami we śnie śnie o mieście w którym po prostu jestem jest idealnie". Ten sam poeta śpiewał o dziwkach na maskach w akompaniamencie ciągłego mlaskania, ale no, styl pusty jak flaszka i chuj z tym
Nie wiem jeszcze o czym będę dzisiaj pisał, więc pewnie się przekonam na końcu tego tekstu. Miałem pomysł popisać o snach jako takich, co tam mi się rzuciło na myśl i co może o tym sądzę. W odróżnieniu do Wolffrazesona (rip) nie ma jakiegoś clou, jasnego endpointu i w ogóle poczucia realizacji twórczej. Powiedziałbym, że to takie poradnikopisarstwo eksperymentalne, opowiadanie samemu sobie żartów pod pretekstem przekazywania wiedzy. Ogółem skończył się klosz ochronny oniryczno-isenowy, poradniki dla miłych, cichych introwertyków, teraz się nowe światy otwierają, elo
a co mnie pchnęło dzisiaj do pisania? Miałem sen, który już opisałem, dopiero opiszę albo zapomnę, bo robię 5 rzeczy naraz i żadnej nie kończę. Był to sen fabularny, groteskowy, abstrakcyjny, jak dobra sztuka, ale nieograniczona budżetem, bo podobno jak we śnie wspomnisz o pieniądzach, to przypadkowy npc cie wyśmieje i pokaże ci najpiękniejszą senną wizję, jaką widziałeś (uwaga, nie sprawdzałem). Znowu mnie urzekło jak niepozorny to był sen na pierwszy rzut oka - wstajesz i myślisz, że to ta typowa papka, zostawiasz i idziesz żyć, ale potem pisząc mozoły i rozmawiając ze znajomym NAGLE dostajesz po mordzie swoją ignorancją. Przecież z tego aż kipi inspiracją, można garściami w siebie ładować, jak boska komedia dantego tylko w sumie nie
Jakoś tak jest, że odpowiedni mood-setting rewelacyjnie przełączy myśli złącza i wtedy niekończąca opowieść się włącza. Mimo wszystko pamięć snu długo po przebudzeniu mocno kuleje, więc część elementów mi uleciała. W tym sens sennej fabuły. Nie wiem, może we śnie miałem jedynie złudne przeczucie, że wiem, o co chodzi, a moje senne ja brnące po pasie w strumieniu przygody odpuściło sobie kwestiowanie słusznosci swoich działań, ale. No, to jest powód dlaczego nie opisuję snów dokładnie - takie doświadczenia są czasem jak pudełko plasteliny z określonymi kolorami a wyobraźnia drapie w spód czaszki, podrzucając pomysły na możliwe kreacje. Tutaj brakowało mi tego spoiwa całej historii, więc chciałem sobie go dopowiedzieć... ale z drugiej strony? Czasem senne doświadczenia są jak dobrze wylosowane statystyki postaci w grze, niby bez głównego motywu, ale jakoś magicznie to współgra i szkoda zmieniać w konkretną stronę. I tak było chyba w tym przypadku
No i te sny to dla mnie też perełki w morzu kolejnych powrotów do podstawówki, zapominania o obowiązkach i widzenia się po raz 2481823291 z rodziną w setkach kombinacji tej samej lokacji. Tematy już tak przetrawione, że dopiero pisząc teraz o nich explicite widzę, że są mniej lub bardziej symboliczną kontynuacją jawy
No i co tam jeszcze.
Hmm/
Nie wiem, wrzucę może wkrótce niedokończonego wolfrazesona jako gwóźdź do trumny, a potem sie zajme raportem na zajecia. Końcówkę zostawiam muzyczno-refleksyjną





