22-04-2021, 20:37
Dzień 31
Dziś wizyta kontrolna.
Lekarz zadecydował o podwojeniu dawki. Niestety, nie jestem na to gotowa.
O 20:26 wjechało 37.5 mg sertraliny. Poszłam spać po północy.
Obudziłam się o 6:34. Rozbiegany umysł wygenerował coś takiego:
Idę na spacer w kierunku kładki
Pragnę w ten sposób uwolnić się od matki.
Spaceruję sobie kładką nad torami
To, co najgorsze, dopiero przed nami.
Nagle zaczynam spadać w dół
Pociąg przejeżdża, rozrywa mnie na pół.
Powinnam to zrobić 10 lat temu
Wtedy nie byłoby żadnego problemu.
Cicho bądź, głupi bydlaku. Daruj sobie te smęty, nie robi to na mnie wrażenia już.
Oddałam mocz, wróciłam do łóżka i postanowiłam spać dalej, choć na początku było to trudne.
Zalegałam w pościeli do dziesiątej.
Kiedyś jeszcze miałam jakieś emocje, a teraz wszystko w dupie, można umierać
Zaobserwowałam, że lek ułatwia podejmowanie różnych wyzwań i wcale się nie dziwię, że dzięki niemu ludzie pogrążeni w głębokiej depresji w końcu odnajdują w sobie siłę, żeby zdobyć się na ten ostateczny krok. Znikają wszelkie hamulce, lęk przed śmiercią, myśli, że bliskim będzie przykro itp.
Podświadomość szarpie się.
Jestem ciężka w kurwę, nie chce mi się wychodzić z łóżka. Nie chcem ale muszem, bo rodzice nie poradzą sobie sami.
Dzień 32
20:15 kolejne 3 ćwiartki.
Narasta furia, złość, wkurw. Jakieś emocje rozpaczliwie chcą się uwolnić z gumowego pokrowca. Gdzie się podziały kanały doprowadzające wodę do oczu?
10:00 Boże, po co mam wstawać?
12.00 czuję, jak rosną mi kły i pazury. Przez miesiąc nie czułam złości... a teraz jestem zła, Irytuje mnie to powierzchniowe znieczulenie, jest za mocne. Nie chce mi się nic robić.
Kiedy idę, jestem oczami dryfującymi w powietrzu. Mam słaby kontakt z ciałem, ale jednocześnie jestem pozbawiona lęku. To stan raczej znajomy, ale tym razem wcale mnie nie mdli z tego powodu.
Chcę czuć ból. Chcę czuć się żywa.
Ponoć innym SSRI znieczula tylko genitalia. Jak to więc możliwe, że u mnie podziałało na całe ciało?
"Może po prostu jesteś pi**ą, Isabela".
Dziś wizyta kontrolna.
Lekarz zadecydował o podwojeniu dawki. Niestety, nie jestem na to gotowa.
O 20:26 wjechało 37.5 mg sertraliny. Poszłam spać po północy.
Obudziłam się o 6:34. Rozbiegany umysł wygenerował coś takiego:
Idę na spacer w kierunku kładki
Pragnę w ten sposób uwolnić się od matki.
Spaceruję sobie kładką nad torami
To, co najgorsze, dopiero przed nami.
Nagle zaczynam spadać w dół
Pociąg przejeżdża, rozrywa mnie na pół.
Powinnam to zrobić 10 lat temu
Wtedy nie byłoby żadnego problemu.
Cicho bądź, głupi bydlaku. Daruj sobie te smęty, nie robi to na mnie wrażenia już.
Oddałam mocz, wróciłam do łóżka i postanowiłam spać dalej, choć na początku było to trudne.
Zalegałam w pościeli do dziesiątej.
Kiedyś jeszcze miałam jakieś emocje, a teraz wszystko w dupie, można umierać
Zaobserwowałam, że lek ułatwia podejmowanie różnych wyzwań i wcale się nie dziwię, że dzięki niemu ludzie pogrążeni w głębokiej depresji w końcu odnajdują w sobie siłę, żeby zdobyć się na ten ostateczny krok. Znikają wszelkie hamulce, lęk przed śmiercią, myśli, że bliskim będzie przykro itp.
Podświadomość szarpie się.
Jestem ciężka w kurwę, nie chce mi się wychodzić z łóżka. Nie chcem ale muszem, bo rodzice nie poradzą sobie sami.
Dzień 32
20:15 kolejne 3 ćwiartki.
Narasta furia, złość, wkurw. Jakieś emocje rozpaczliwie chcą się uwolnić z gumowego pokrowca. Gdzie się podziały kanały doprowadzające wodę do oczu?
10:00 Boże, po co mam wstawać?
12.00 czuję, jak rosną mi kły i pazury. Przez miesiąc nie czułam złości... a teraz jestem zła, Irytuje mnie to powierzchniowe znieczulenie, jest za mocne. Nie chce mi się nic robić.
Kiedy idę, jestem oczami dryfującymi w powietrzu. Mam słaby kontakt z ciałem, ale jednocześnie jestem pozbawiona lęku. To stan raczej znajomy, ale tym razem wcale mnie nie mdli z tego powodu.
Chcę czuć ból. Chcę czuć się żywa.
Ponoć innym SSRI znieczula tylko genitalia. Jak to więc możliwe, że u mnie podziałało na całe ciało?
"Może po prostu jesteś pi**ą, Isabela".
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





