24-02-2021, 22:08
Weszłam do Wielkiej szkoło korporacji. Szukałam Dyrektorki, która ciągle gdzieś przede mną znikała. Drzwi do jej biura miały jakis dziwny napis, jeszcze rano pamiętałam. Nie było jej tam. Ktoś powiedział, że jest u góry. Zeby się tam dostać trzeba było wejść super stromymi metalowymi schodkami. Ten motyw ciągle się powtarza. Było okropnie wysoko a schody wydawały się niestabilne. Wchodziłam na czworakach. Po jakimś czasie w końcu ją dopadłam. Miała równo ostrzyżone jasnobrązowe włosy i spódnicę po kolana. Była zdenerwowana, że ją odnalazłam. Wypuściła mnie i kilka osób na zewnątrz budynku. Na zewnątrz był pprt zniszczony przez huragan a widok dopełniał zniszczony ogromny wycieczkowiec.
W kolejnym śnie w tym samym budynku z kilkoma osobami bawiliśmy się w zamianę ciałami. Zostałam chłopakiem z długimi brązowymi włosami. Macałam włosy przed lusterkiem i miałam z tego prawdziwą radochę. Potem podziwiałam inne osoby i miałam zgadywać kto kim jest. Robiliśmy też jakiś plan rozwikłania czegoś. Było wesoło. Żadnej z osób nie kojarzyłam poza jedną moją koleżanką z liceliceum. Obudzilam się i żałowałam, że nie zdążyłam się nacieszyć wymianą.
W kolejnym śnie w tym samym budynku z kilkoma osobami bawiliśmy się w zamianę ciałami. Zostałam chłopakiem z długimi brązowymi włosami. Macałam włosy przed lusterkiem i miałam z tego prawdziwą radochę. Potem podziwiałam inne osoby i miałam zgadywać kto kim jest. Robiliśmy też jakiś plan rozwikłania czegoś. Było wesoło. Żadnej z osób nie kojarzyłam poza jedną moją koleżanką z liceliceum. Obudzilam się i żałowałam, że nie zdążyłam się nacieszyć wymianą.





