16-02-2021, 14:02
16.02.2021
--- Muurrderca ---
Na początku snu mam świadomość, że jestem Reynevanem (bohater Narrenturm A. Sapkowskiego). Przybyłem w jakieś nowe miejsce i urządzam sobie tutaj domek, który jest małym, pustym, kamiennym pomieszczeniem z klepiskiem zamiast podłogi. Żyję w totalnej biedzie i nic nie mam. Niby miesiącami czy nawet latami "urządzam" domek i doprowadzam go do coraz lepszego stanu, poprzez powolne zamiatanie pyłu i suchych liści z ziemi.
Kocham dziewczynę z sąsiedztwa. Ona również mnie skrycie kocha. Jest jednak mężatką, a jej rodzina gardzi mną. Mąż jest dla niej zły, regularnie bije ją i poniża.
W pewnym momencie do pomocy w zamiataniu podłogi przychodzi mój przyjaciel, a dzień po nim właśnie ta dziewczyna, mimo że zgodnie z prawem to nielegalne i nie może mi pomagać... Ma ze sobą miotłę i sprzęt do malowania ścian i zabiera się do pracy - chce być blisko mnie.
Niestety szybko zjawia się jej mąż, ale dziewczyna, chcąc zrobić mu na złość, zaczyna mnie kusić... W bardzo dziwny sposób, obracając jakiś okrągły tekturowy przedmiot z otworami w lewo i prawo, przy czym w górnym otworze pokazuje się symbol oka. To również jest niezgodne z prawem i mężatkom nie wolno tego robić. Mąż się wkurza. Zaczyna na nią krzyczeć, podchodzi do niej, ona się cofa.
Jako lekarz (nadal jestem Reynevanem) wyjmuję ze swojej torby nożyczki chirurgiczne, długie i cienkie, o lekko zagiętej końcówce. Podchodzę i wbijam facetowi nożyczki w szyję. Ostrze wchodzi z trudem, czuję wyraźnie opór skóry a później mięśni (ULTRA REALISTYCZNY sen pod kątem dotykowym). Facet krzyczy, ale niby nie trafiłem w tętnicę, więc nadal żyje i nie krwawi za bardzo.
Podchodzi do żony i bije ją w twarz na odlew, raz, potem drugi. Przechodzą w tym czasie do... innego pokoju (miejsce płynnie zmieniło się w zwykłe mieszkanie, ale pogrążone w półmroku).
Wbiegam tam za nimi. Chwytam mężczyznę od tyłu, odwraca się do mnie. Przystawiam mu nożyczki do podstawy szyi i skinieniem pytam dziewczynę o zgodę. Kiwa głową.
Znów z trudem wbijam ostrze, głęboko, czując znowu opory kolejnych warstw ciała. Z rany tryska pod ciśnieniem gęsta, ciepła krew, która zalewa mi rękę i cieknie na podłogę. Facet krzyczy i zatacza się, umierając.
Tutaj mniej więcej sen się kończy.
Podkreślę, że w momentach wbijania nożyczek sen był nieprawdopodobnie wręcz szczegółowy i realistyczny, bodźce dotykowe były bardzo wyraźne, nawet podkręcone.
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536





