03-02-2021, 18:02
Znowu w szkole czegoś lub kogoś szukałem. Wszedłem na pierwsze piętro. Tam było niewiele uczniów. Grali ze sobą w karty. Przypomniało mi się, że Avallac'h napisał, że im wyższe piętro, tym głębsza faza snu. W śnie rozumiałem jeszcze dodatkowo, że im wyżej będę wchodził to mniej osób spotkam. Pewnie, więc na drugim i wyższych piętrach już nikogo nie będzie, to nie wchodziłem. Zszedłem na dół. Był przeskok lub zapomniałem. Słoneczny letni dzień. Wracam już ze szkoły. Razem ze mną jest kolega Karol J. z koleżanką (Asią F.?), której on nie znał, bo była z innej klasy. W poprzednich snach mnie zupełnie ignorował, teraz jakby był przyjaźniejszy. Nagle zleciała się chmara drobnych muszek. Musiałem jakoś zaczerpnąć powietrza i wleciały mi przez to do nosa. Wydmuchiwałem je i po chwili się obudziłem.
W innym śnie, z kimś kogo dokładnie nie widziałem, znaleźliśmy jakiś stary opuszczony magazyn. Przeglądaliśmy rzeczy w szafkach i na półkach. Wszystko zakurzone i w pajęczynach. Na małej półce były dwa napoje alkoholowe. Powiedziałem, że to wino w zielonej butli może wziąć, to wypije ze znajomymi. Wszedłem głębiej i tam większości rzeczy nie rozpoznawałem, tak było zakurzone i niewyraźne. Wiedziałem tylko, że tam dużo soków owocowych stoi, w tym pomarańczowe. Wspólnik wyszedł. Już myślałem, że dalej nie ma nic, a tam następne zakurzone drzwi się ukazały. Zszedłem te kilka stopni do tych drewnianych drzwi i przeszedłem. Tam dopiero zaczynały się podziemia. Widziałem, że wiele razy kiedy tam chodziłem w snach. To się ciągnie kilometrami i jest strzeżone. Wtedy to było straszne, a teraz nie bałem się tych sennych postaci. Chciałem sprawdzić co jest na drugim końcu. Po bokach widziałem półki pełne czegoś co mogło być książkami, ale pewny nie byłem czy to były książki, bo było pokryte grubą warstwą kurzu i zakryte jakimiś przezroczystymi zasłonami. Ktoś mnie zauważył i szedł za mną. Wyrwałem drewniany słupek i kręciłem nim naokoło. Wtedy się cofnąłem do tych schodków z drewnianymi drzwiami. Kilka półek porozwalałem. Czułem, że się budzę i wszystko robi się niewyraźne jakbym oczy przymykał. Poczułem jeszcze pajęczynę na plecach i się obudziłem.
W innym śnie, z kimś kogo dokładnie nie widziałem, znaleźliśmy jakiś stary opuszczony magazyn. Przeglądaliśmy rzeczy w szafkach i na półkach. Wszystko zakurzone i w pajęczynach. Na małej półce były dwa napoje alkoholowe. Powiedziałem, że to wino w zielonej butli może wziąć, to wypije ze znajomymi. Wszedłem głębiej i tam większości rzeczy nie rozpoznawałem, tak było zakurzone i niewyraźne. Wiedziałem tylko, że tam dużo soków owocowych stoi, w tym pomarańczowe. Wspólnik wyszedł. Już myślałem, że dalej nie ma nic, a tam następne zakurzone drzwi się ukazały. Zszedłem te kilka stopni do tych drewnianych drzwi i przeszedłem. Tam dopiero zaczynały się podziemia. Widziałem, że wiele razy kiedy tam chodziłem w snach. To się ciągnie kilometrami i jest strzeżone. Wtedy to było straszne, a teraz nie bałem się tych sennych postaci. Chciałem sprawdzić co jest na drugim końcu. Po bokach widziałem półki pełne czegoś co mogło być książkami, ale pewny nie byłem czy to były książki, bo było pokryte grubą warstwą kurzu i zakryte jakimiś przezroczystymi zasłonami. Ktoś mnie zauważył i szedł za mną. Wyrwałem drewniany słupek i kręciłem nim naokoło. Wtedy się cofnąłem do tych schodków z drewnianymi drzwiami. Kilka półek porozwalałem. Czułem, że się budzę i wszystko robi się niewyraźne jakbym oczy przymykał. Poczułem jeszcze pajęczynę na plecach i się obudziłem.





