29-01-2021, 12:54
29.01.2021
--- Kraina Żubrów i Pająków ---
Cały sen był oglądany z pierwszej osoby, bardzo realistyczny, a jednocześnie wiedziałem, że to gra komputerowa.
Na początku biegałem po jakimś wielkim placu, zabijając ludzi kataną (gram ostatnio w Sekiro, więc it makes sense). Oni strzelali do mnie z łuków i gonili, było ich coraz więcej. Wreszcie... zabili mnie, a ja odrodziłem się parę metrów dalej, wiedząc, że odtąd jestem wygnańcem i muszę opuścić to miejsce (miasteczko?).
Udałem się ścieżką prowadzącą w dół, w stronę wielkiego jeziora, a następnie na prawo wzdłuż jego brzegu, w głąb gęstego lasu.
Szedłem ścieżką wzdłuż której ciągnął się stary, drewniany płotek, oddalającą się od jeziora coraz bardziej, aż wreszcie brzeg zniknął mi kompletnie z oczu.
Nagle usłyszałem za sobą kroki - a konkretnie odgłos kopyt. Dogonił mnie idący z miasteczka szary, stary koń. Znałem go z widzenia, wiedziałem, że jest również wygnańcem, ale bardzo szanowanym, i kursuje tą trasą regularnie. W jakiś sposób szybko poczułem z nim więź i zacząłem się z nim komunikować, chyba telepatycznie. Ostrzegł mnie, że ten las jest bardzo niebezpieczny i zaoferował pomoc w razie niebezpieczeństwa.
Oprócz płotka po lewej stronie, po prawej pojawił się obrośnięty porostami, spękany murek. Tam gdzie się zaczynał, powieszono kukłę 2-metrowego pająka z kawałków gałęzi i kory. Wiedziałem, że takie pająki żyją w tym lesie i są postrachem okolic. Kukła oznaczała, że wchodzimy na niebezpieczne tereny.
W pewnym momencie zobaczyliśmy na murku wytarte ślady, jakby ktoś zadrapał go gigantycznym ostrzem, a tuż obok leżała prawie metrowej długości czaszka żubra. We śnie jednak nie była to zwykła czaszka - miała kilka oczodołów i podwójne, zagięte do tyłu rogi. Wyglądała przerażająco, a Koń powiedział, że żubry są wyjątkowo niebezpieczne i agresywne.
Idąc dalej, napotykaliśmy co jakiś czas takie czaszki, leżące wśród zarośli i bezpośrednio na ścieżce. Wokół gęstniała mgła. Po dość długim marszu mgła nagle się rozwiała, a Koń wskazał przed siebie.
Dość daleko przed nami, w przerzedzonym lesie, po obu stronach ścieżki, dostrzegłem polany, na których biegały żubry. Samce były gigantyczne (dobre 4 metry długości lub więcej) i walczyły ze sobą o samice. W lesie rozbrzmiewał ich ryk. Koń nazwał to "rykowiskiem". Liczył na to, że w tym roku jednak się nie odbędzie, ale jednak miało miejsce.
Samce żubrów co jakiś czas chwytały w zęby młode cielęta (wiedziałem że to młode innych samców) i miotały nimi o ziemię lub o drzewa, aby zabić. Generalnie panował chaos i zwierzęta były wściekłe.
Razem z Koniem powoli szliśmy ścieżką, starając się nie rzucać w oczy. Dodatkowo czułem, że lada chwila możemy spotkać ogromnego pająka...
Cały czas wiedziałem z tyłu głowy, że to gra, a ja mogę przerwać ją w każdej chwili. Bałem się jumpscare'ów a czułem że nadchodzą. Wiedziałem też, że wyłączenie "gry" nie działa natychmiastowo...
Było to typowe spłycenie snu i poczucie wzrastającej kontroli nad sytuacją. Po chwili się obudziłem, dość płynnie przechodząc ze snu do jawy. Sen był wyjątkowo szczegółowy i realistyczny.
----------
W sumie to mega dziwne, że w praktycznie KAŻDYM moim śnie, gdzie pojawia się las, jest on mroczny, straszny lub związany z czymś przerażającym. A w prawdziwym świecie kocham lasy, spędzam w nich wolny czas kiedy tylko mogę... I stanowczo nie boję się samemu chodzić po bezludnym lesie, jak niektórzy. Więc dlaczego nigdy nie mogę dostać we śnie ładnego, słonecznego lasu z jakąś miłą fabułą?
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536





