11-01-2021, 13:58
11.01.2021
Dzisiejsza afirmacja: "Obudzę się za 6 godzin i będę pamiętał sny".
Obudziłem się gdzieś koło 7, więc zadziałało. Z tym, że obudziłem się też wcześniej... ale była to fałszywa pobudka. Wyszło FA połączone z LD

--- Obóz, ciemny pokój i leniwe LD ---
Leżę na plecach. Coś jakbym drzemał, pozwalając myślom krążyć. Wyobrażam sobie różne scenki, rozgrywające się na wyimaginowanym obozie letnim. Płynnie przeskakuję między czymś, co jest zwerbalizowanymi myślami, a klarowną wizją snu.
Daję się jednak płynnie wciągnąć do wykreowanego świata. Ciekawe, po raz pierwszy (w miarę) świadomie doświadczyłem procesu przejścia zwykłych myśli w sen.
Obóz letni ma miejsce na pięknych, trawiastych terenach, w dolince otoczonej górami. Jest ciepło, słonecznie, spokojnie. Po niebie suną leniwie białe obłoczki. Widzę całość jakby z lotu ptaka, raczej jakbym oglądał film niż był uczestnikiem obozu.
W dolince jest kilka różnych miejsc, w których odbywają się wszelkiego typu "atrakcje". Jednego z nich wszyscy raczej unikają - to stary, zapuszczony dwór, który ponoć jest nawiedzony. Gdy moje myśli kierują się w jego stronę, moje senne "ja" oczywiście natychmiast ląduje w środku. Teraz widzę wszystko z własnych oczu i przemierzam mroczną, zapuszczoną klatkę schodową. Schody są drewniane i skrzypią, a na każdym półpiętrze jest wejście do korytarza obwieszonego starymi obrazami. Idę w górę i za każdym razem gdy mijam taki korytarz, na jego krańcu materializuje się upiór, żywcem wyjęty z gier o Wiedźminie.
Sen znów łagodnie przechodzi w myśli, a ja jestem świadomy że jest noc i leżę w swoim łóżku. Gdy otwieram oczy... widzę stojącego w drzwiach pokoju, u stóp łóżka, czarnoskórego mężczyznę o potężnej sylwetce, którego jedynym widocznym w ciemności szczegółem są oczy (!) (paraliż?) Nie robi na mnie jednak szczególnego wrażenia, bo wiem że to halucynacje... Zamykam oczy i otwieram znowu, wtedy po mężczyźnie nie ma śladu. Robię TR-a z nosem, z wynikiem pozytywnym, co również nie wiąże się ze szczególnym zaskoczeniem. Po prostu leżę. Bawię się trochę unosząc senną rękę do nosa i oddychając, jednocześnie będąc świadomym leżącej na łóżku prawdziwej dłoni.
W pewnym momencie płynnie, za pomocą myśli wstaję z łóżka i pokój morfuje w mój pokój z dzieciństwa. Wciąż jest tak ciemno, że ledwo co widać, ale nie przychodzi mi do głowy włączenie światła czy coś podobnego. Nie myślę nawet o liście rzeczy do zrobienia w LD, którą wałkowałem niedawno. W sumie nie wiem co robić poza powtarzaniem śmiesznego TR-a. Otwieram drzwi, chcąc za nimi zobaczyć jakąś słoneczną łąkę lub las, ale za drzwiami jest tak samo ciemno jak w pokoju. Teraz chcę trafić na jakąś imprezę (nie wiem czemu) i nagle jest trochę jaśniej, a ja leżę na swoim łóżku, nadal w starym pokoju. Nade mną tańczą trzy roznegliżowane dziewczyny, a jakaś czwarta, przytulająca swojego faceta po mojej prawej stronie, mówi mi z uśmiechem, że ładnie pachnę. Tamte 3 się śmieją, jedna mnie całuje...
Jakoś mniej więcej tutaj sen się rozmył, ale co ciekawe, nie pamiętam płynnego wybudzenia. Jakbym w tym momencie zapadł w całkiem nieświadomy sen i potem go zapomniał...
Sądząc po zamuleniu, braku uczucia kontroli i tym, że nie próbowałem zrealizować swojej listy, podejrzewam, że to był LD, ale o bardzo niskiej świadomości. W sumie wystarczającej tylko na to, żeby wiedzieć, że śnię. Ale to dobry znak na kolejne noce
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536





