29-12-2020, 19:19
Hmm to jeszcze dołóżmy półtora roku i wreszcie mam czas na cokolwiek dzięki przerwie świątecznej... Jednak studia magisterskie to nie przelewki :/
Gdy sobie uświadomiłem (heh), kiedy ostatnio zajmowałem się snami, ogarnęła mnie zgroza. Mam wrażenie jakby to było z rok temu, a tymczasem... Jeśli ktokolwiek (oprócz Incestusa i Fallen Leaf) mnie tutaj jeszcze w ogóle pamięta, to bardzo mi miło
Jeśli nie, to witam wszystkich onejronautów. Nie wiem na jak długo, nie wiem w jakiej formie (jednak dłuuuuga przerwa w praktyce do nadrobienia), ale jestem ;D
Dzisiaj po raz pierwszy od bardzo dawna z premedytacją przygotowałem się i zapamiętałem oraz zapisałem sen. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i czy w obliczu nadciągającej sesji uda mi się regularnie zapisywać sny i ćwiczyć techniki LD.
Gdy sobie uświadomiłem (heh), kiedy ostatnio zajmowałem się snami, ogarnęła mnie zgroza. Mam wrażenie jakby to było z rok temu, a tymczasem... Jeśli ktokolwiek (oprócz Incestusa i Fallen Leaf) mnie tutaj jeszcze w ogóle pamięta, to bardzo mi miło
Jeśli nie, to witam wszystkich onejronautów. Nie wiem na jak długo, nie wiem w jakiej formie (jednak dłuuuuga przerwa w praktyce do nadrobienia), ale jestem ;DDzisiaj po raz pierwszy od bardzo dawna z premedytacją przygotowałem się i zapamiętałem oraz zapisałem sen. Zobaczymy, co z tego wyjdzie i czy w obliczu nadciągającej sesji uda mi się regularnie zapisywać sny i ćwiczyć techniki LD.
--- Mieszanka z kotem ---
Razem z moją dziewczyną planujemy ucieczkę z mrocznego zamku, który niby jest Hogwartem. Nie ma tam nikogo oprócz nas, ale jesteśmy w nim więzieni od bardzo dawna i czujemy się zestresowani, jakby ktoś mógł nas przyłapać przy ucieczce.
Rozpoczynamy akcję. Najpierw wpuszczamy pod ziemię kota (?!) aby kopał tunel i sprawdził, czy robiąc własny podkop, nie natrafimy na mur. Następuje filmowe przyspieszenie czasu, kot wraca wreszcie, ponoć po wielu latach (!). Wygląda na to, że przejście jest możliwe, więc bierzemy łopaty i kopiemy własne, szerokie przejście pod ziemią, co idzie nam bardzo szybko. Po drodze, przekopując się co jakiś czas przez jaskinie i piwnice, zostawiamy w pewnym momencie kota (znalazł sobie kotkę i nie chciał iść z nami dalej). Wreszcie wychodzimy na zewnątrz i z przeczuciem że jesteśmy ścigani, uciekamy do jakiejś restauracji, aby ukryć się wśród ludzi. Niestety nie ma wolnych miejsc i dziewczyna zaczyna wykłócać się z właścicielem...
Tutaj sen się zmienia. Jest wigilia. Mój ojciec jest za granicą, w Paryżu, a ja popełniłem ogromny błąd, przypadkowo wysyłając prezent dla niego do Londynu... Czuję się podle. Otwieram własne prezenty - dwa czarne, okrągłe pudełka z lekarstwami oraz ogromny (20 cm!) haczyk na ryby, który po ustawieniu poziomo nagle przybiera kształt łabędzia.
Sen znowu się zmienia. Bardzo spieszę się na spotkanie ze znajomymi, mimo że jest jeszcze przed świtem. W mieście nie jeżdżą jeszcze autobusy ani tramwaje (jest za wcześnie), więc zamawiam taksówkę. Okazuje się, że taksówka to tak naprawdę karoca z końmi, a całe otoczenie momentalnie zmienia się ze współczesnego na jakby wiktoriańskie. Nie wchodzę do karocy tylko siadam obok woźnicy i jedziemy chwilę przez bezludne, pogrążone we śnie miasto. Tutaj sen zaczyna się rozmywać w ciemność, a ja po chwili się budzę.
Rozpoczynamy akcję. Najpierw wpuszczamy pod ziemię kota (?!) aby kopał tunel i sprawdził, czy robiąc własny podkop, nie natrafimy na mur. Następuje filmowe przyspieszenie czasu, kot wraca wreszcie, ponoć po wielu latach (!). Wygląda na to, że przejście jest możliwe, więc bierzemy łopaty i kopiemy własne, szerokie przejście pod ziemią, co idzie nam bardzo szybko. Po drodze, przekopując się co jakiś czas przez jaskinie i piwnice, zostawiamy w pewnym momencie kota (znalazł sobie kotkę i nie chciał iść z nami dalej). Wreszcie wychodzimy na zewnątrz i z przeczuciem że jesteśmy ścigani, uciekamy do jakiejś restauracji, aby ukryć się wśród ludzi. Niestety nie ma wolnych miejsc i dziewczyna zaczyna wykłócać się z właścicielem...
Tutaj sen się zmienia. Jest wigilia. Mój ojciec jest za granicą, w Paryżu, a ja popełniłem ogromny błąd, przypadkowo wysyłając prezent dla niego do Londynu... Czuję się podle. Otwieram własne prezenty - dwa czarne, okrągłe pudełka z lekarstwami oraz ogromny (20 cm!) haczyk na ryby, który po ustawieniu poziomo nagle przybiera kształt łabędzia.
Sen znowu się zmienia. Bardzo spieszę się na spotkanie ze znajomymi, mimo że jest jeszcze przed świtem. W mieście nie jeżdżą jeszcze autobusy ani tramwaje (jest za wcześnie), więc zamawiam taksówkę. Okazuje się, że taksówka to tak naprawdę karoca z końmi, a całe otoczenie momentalnie zmienia się ze współczesnego na jakby wiktoriańskie. Nie wchodzę do karocy tylko siadam obok woźnicy i jedziemy chwilę przez bezludne, pogrążone we śnie miasto. Tutaj sen zaczyna się rozmywać w ciemność, a ja po chwili się budzę.
Sen jak sen, trochę poszarpany, ciemny i mało logiczny, ale nie oczekiwałem wiele więcej po tak długiej przerwie od praktyki. Mam nadzieję, że wkrótce wrócą te piękne, długie, szczegółowe i baśniowe sny z ciekawą fabułą, jak za czasów świetności w 2015...
LD - 15
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536
FA - 21
Wszystkich zapisanych snów - 536





