27-12-2020, 20:07
Jadę z tatą, gdzieś autobusem. Do lekarza coś dla mamy załatwić? Nie wiem co to było. Wszystkie miejsca są zajęte. Z tyłu jakieś roześmiane dziewczyny wstają. Wydawało mi się, że to siedzenie skierowanie do przodu, ale było do tyłu. Najpierw były dwa wolne, teraz tylko jedno. Siadam i tak jedziemy.
Wchodzę do sklepu. Zastanawiam się dłuższą chwilę co ja tam miałem kupić. Jakieś warzywa, tak? Po prawej stronie od drzwi wejściowych są kasy samoobsługowe. Trochę się dziwię, tam przecież normalnie są lodówki. Warzyw też w sumie nie ma, ale we śnie jestem pewien, że są. Pytam się kogoś, gdzie są takie te, no, tam przed mięsami była lodówka z tymi takimi warzywami jakimiś takimi, kapustami? Podaje mi, ale mówię, że taką inną, morze to nawet kapusta nie miała być. Podaje mi inną kapustę i pyta się mnie w czym ta jest lepsza. Nie wiem, bo ja nawet nie wiem co ja miałem kupować. Nie pamiętam czy wziąłem tą kapustę czy nie. Wyszedłem drzwiami, też nie pamiętam, czy tymi, którymi wszedłem, czy drugimi, wyjściowymi. Ktoś czeka niby na mnie. Jakiś pijak czy bezdomny? Nie znam. Wygląda na niskiego krasnoluda. Idzie, a ja zanim. Przechodzimy przez ulicę i wchodzimy do lasu. Tu przez chwilę robi się taki jakby teledysk. Słyszę muzykę z Heilung "Hamrer Hippyer". Krasnal schował się za drzewa po lewej stronie. Po prawej stronie jest dziewczyna, prawdopodobnie G. z innego forum. Trzyma rudą wiewiórkę i wylizuje jej futerko na głowie. Wszystko tu dzieje się w lekkim przyśpieszeniu. Następnie zaczynamy rysować na ziemi jakieś wzory, linie, kwadraty w spiralę wokół drzew. Chyba rysujemy kredami, bo ślady są białe. Gdy ona rysuje, ja podążam śladem za nią tworząc drugą warstwę, wokół drzew i na ścieżce. Obwody elektryczne, elektroniczne czy coś podobnego? Wtedy pomyślałem, że to są jak ściany pozostawiane przez pojazdy z gry Armagetron Advanced, ale tam nie można było przejeżdżać przez te ścianki, a tu ona przecięła linie. To ja też. Poszła dalej. Jeszcze zrobiłem obwódkę za dwoma kamieniami i szybko za nią robiłem prostą linię, bo już za dużo tego było. Ona stała na skraju lasu i rozmawiała przez telefon. Pomyślałem, że pójdę i sprawdzę w tym czasie, co tam się działo w tamtym miejscu lasu, w którym weszliśmy. Idę jasnym "korytarzem" lasu. Na końcu jest zamazane, zasłonięte czymś. Po prawej za ogrodzeniem jest nieoświetlona biblioteka. Nagle zza zasłony wyskakuje straszny T. Rex. Trzeba było od razu wyjść z lasu tamtą stroną, a nie sprawdzać coś tutaj. Biegnę. Przeskakuję przez ogrodzenie i wskakuję w książki. Książki trochę mnie przysypują, ale tyranozaur wie, w którym miejscu jestem, chociaż jest tam ciemno. Po cichu się cofam. Budzę się.
Wchodzę do sklepu. Zastanawiam się dłuższą chwilę co ja tam miałem kupić. Jakieś warzywa, tak? Po prawej stronie od drzwi wejściowych są kasy samoobsługowe. Trochę się dziwię, tam przecież normalnie są lodówki. Warzyw też w sumie nie ma, ale we śnie jestem pewien, że są. Pytam się kogoś, gdzie są takie te, no, tam przed mięsami była lodówka z tymi takimi warzywami jakimiś takimi, kapustami? Podaje mi, ale mówię, że taką inną, morze to nawet kapusta nie miała być. Podaje mi inną kapustę i pyta się mnie w czym ta jest lepsza. Nie wiem, bo ja nawet nie wiem co ja miałem kupować. Nie pamiętam czy wziąłem tą kapustę czy nie. Wyszedłem drzwiami, też nie pamiętam, czy tymi, którymi wszedłem, czy drugimi, wyjściowymi. Ktoś czeka niby na mnie. Jakiś pijak czy bezdomny? Nie znam. Wygląda na niskiego krasnoluda. Idzie, a ja zanim. Przechodzimy przez ulicę i wchodzimy do lasu. Tu przez chwilę robi się taki jakby teledysk. Słyszę muzykę z Heilung "Hamrer Hippyer". Krasnal schował się za drzewa po lewej stronie. Po prawej stronie jest dziewczyna, prawdopodobnie G. z innego forum. Trzyma rudą wiewiórkę i wylizuje jej futerko na głowie. Wszystko tu dzieje się w lekkim przyśpieszeniu. Następnie zaczynamy rysować na ziemi jakieś wzory, linie, kwadraty w spiralę wokół drzew. Chyba rysujemy kredami, bo ślady są białe. Gdy ona rysuje, ja podążam śladem za nią tworząc drugą warstwę, wokół drzew i na ścieżce. Obwody elektryczne, elektroniczne czy coś podobnego? Wtedy pomyślałem, że to są jak ściany pozostawiane przez pojazdy z gry Armagetron Advanced, ale tam nie można było przejeżdżać przez te ścianki, a tu ona przecięła linie. To ja też. Poszła dalej. Jeszcze zrobiłem obwódkę za dwoma kamieniami i szybko za nią robiłem prostą linię, bo już za dużo tego było. Ona stała na skraju lasu i rozmawiała przez telefon. Pomyślałem, że pójdę i sprawdzę w tym czasie, co tam się działo w tamtym miejscu lasu, w którym weszliśmy. Idę jasnym "korytarzem" lasu. Na końcu jest zamazane, zasłonięte czymś. Po prawej za ogrodzeniem jest nieoświetlona biblioteka. Nagle zza zasłony wyskakuje straszny T. Rex. Trzeba było od razu wyjść z lasu tamtą stroną, a nie sprawdzać coś tutaj. Biegnę. Przeskakuję przez ogrodzenie i wskakuję w książki. Książki trochę mnie przysypują, ale tyranozaur wie, w którym miejscu jestem, chociaż jest tam ciemno. Po cichu się cofam. Budzę się.





