07-12-2020, 17:09
3 grudnia 2020
Znów znalazłam się w szkole podstawowej, nauczanie początkowe. Ktoś miał na ławce stosik karteczek, na których na lekcji zapisywałam ciągi słów pojawiające się w mojej głowie, aby się od nich uwolnić.
- Złodziejka! - wrzasnął dzieciak raniącym tonem. Dostałam od tego napadu złości, przecież to MOJE karteczki, co za bzdury wygaduje.
bardzo długo po trawie przy ulicy o dużym natężeniu ruchu.
Byłam u psychologa. Kobieta rysowała myszki symbolizujące wszystkie domy, w których mieszkałam w moim życiu. Nie rozumiałam, w jaki sposób może mi to pomóc, to było takie infantylne. Czułam pogardę wobec tej osoby.
4 grudnia 2020
Zbyt personalne - pierwszy sen dotyczył byłego pracodawcy, drugi mojego ojca.
Śniłam także o odkrytym basenie, do którego schodziło się po schodkach. Budowałam potem coś z lego i zorientowałam się, że mama to widzi, a nie powinna. Pamiętam też różowe plastikowe sandały, które były zupełnie jak moje stare japonki, tylko że miały dodatkowy pasek w kostce.
5 grudnia 2020
Ojciec wysłał mnie do kościoła po specjalną złotą komunię świętą o uzdrawiających właściwościach. Nie wiedziałam, czy to dla niego, czy chce kogoś z nią pochować.
W kościele stały łóżka polowe z chorymi. Jedno się zwolniło i mogłam się na nim położyć dzięki uprzejmości jakiegoś pana.
Komunię przyjmowano na czworakach. W końcu i mi udzielono sakramentu. Wzięłam w palce błyszczący okrągły opłatek. Widniały na nim czarne napisy, coś o dupie. Stwierdziłam, że nie mogę go dłużej ani trzymać w rękach, ani gdzieś skitrać. To świętokradztwo. Pomyślałam, że najlepiej będzie przyjąć go w siebie pomimo mojego braku stanu łaski uświęcającej. Włożyłam go do ust, tam jego miejsce. Przyjemnie było zjednoczyć się z Panem po tak długiej przerwie. Trudno, ojciec go nie dostanie.
O 13.30 byłam w sklepie, stare babcie się na mnie dziwnie patrzyły, no bo co robię na mieście przed szesnastą?
Poszłam na senny bazar po majtki. Ruska sprzedawczyni nie mogła mi jednak zaoferować nic tradycyjnego, miała tylko grube pisaki w różnych kolorach, którymi można było te majtki namalować na ciele.
6 grudnia 2020
Byłam na zakupach. O dziwo, wpuszczono mnie bez maski.
Zobaczyłam rodzinę hinduskich imigrantów. Na dworze przy jakimś budynku dziewczyna budowała medytującą postać ze zwierzęcych kości, nieco mniejszą od dorosłego człowieka. Chłopak był bardzo wycofany, w pewnym momencie strzelił do figurki z łuku.
Ktoś przekazywał pieniądze na rzecz pewnej fundacji. Powiedział, że to dla autystycznych dzieci.
Szłam z M, ona coś gadała, ja czytałam książkę, idąc. Spotkałyśmy nauczyciela WOS i podstaw przedsiębiorczości. Jedna z nas miała na sobie podwójne majtki, on dostał te białe i założył.
Miałam rozmowę kwalifikacyjną z jakimś mężczyzną. W pewnej chwili spytał, jak sobie radzę z kontaktem z klientami. Próbowałam coś powiedzieć na ten temat.
- A, to dziękuję - usłyszałam. Znów okazałam się nieprzydatna i mogłam sobie iść.
7 grudnia 2020
Zapamiętałam trudną podróż pociągiem. Próbowałam jakiejś alternatywnej trasy, co nie skończyło się dobrze.
Wyjścia z dworca miały wysokość 60 cm i znajdowały się 120 cm nad ziemią. Przy każdym w sufit wmontowana była paleta cieni do powiek z przewagą żółtego.
Zapamiętałam też kota, którego posadziłam sobie na plecach. Miał logo Spidermana z futra na grzbiecie. Pokazywałam je innym.
Znów znalazłam się w szkole podstawowej, nauczanie początkowe. Ktoś miał na ławce stosik karteczek, na których na lekcji zapisywałam ciągi słów pojawiające się w mojej głowie, aby się od nich uwolnić.
- Złodziejka! - wrzasnął dzieciak raniącym tonem. Dostałam od tego napadu złości, przecież to MOJE karteczki, co za bzdury wygaduje.
bardzo długo po trawie przy ulicy o dużym natężeniu ruchu.
Byłam u psychologa. Kobieta rysowała myszki symbolizujące wszystkie domy, w których mieszkałam w moim życiu. Nie rozumiałam, w jaki sposób może mi to pomóc, to było takie infantylne. Czułam pogardę wobec tej osoby.
4 grudnia 2020
Zbyt personalne - pierwszy sen dotyczył byłego pracodawcy, drugi mojego ojca.
Śniłam także o odkrytym basenie, do którego schodziło się po schodkach. Budowałam potem coś z lego i zorientowałam się, że mama to widzi, a nie powinna. Pamiętam też różowe plastikowe sandały, które były zupełnie jak moje stare japonki, tylko że miały dodatkowy pasek w kostce.
5 grudnia 2020
Ojciec wysłał mnie do kościoła po specjalną złotą komunię świętą o uzdrawiających właściwościach. Nie wiedziałam, czy to dla niego, czy chce kogoś z nią pochować.
W kościele stały łóżka polowe z chorymi. Jedno się zwolniło i mogłam się na nim położyć dzięki uprzejmości jakiegoś pana.
Komunię przyjmowano na czworakach. W końcu i mi udzielono sakramentu. Wzięłam w palce błyszczący okrągły opłatek. Widniały na nim czarne napisy, coś o dupie. Stwierdziłam, że nie mogę go dłużej ani trzymać w rękach, ani gdzieś skitrać. To świętokradztwo. Pomyślałam, że najlepiej będzie przyjąć go w siebie pomimo mojego braku stanu łaski uświęcającej. Włożyłam go do ust, tam jego miejsce. Przyjemnie było zjednoczyć się z Panem po tak długiej przerwie. Trudno, ojciec go nie dostanie.
O 13.30 byłam w sklepie, stare babcie się na mnie dziwnie patrzyły, no bo co robię na mieście przed szesnastą?
Poszłam na senny bazar po majtki. Ruska sprzedawczyni nie mogła mi jednak zaoferować nic tradycyjnego, miała tylko grube pisaki w różnych kolorach, którymi można było te majtki namalować na ciele.
6 grudnia 2020
Byłam na zakupach. O dziwo, wpuszczono mnie bez maski.
Zobaczyłam rodzinę hinduskich imigrantów. Na dworze przy jakimś budynku dziewczyna budowała medytującą postać ze zwierzęcych kości, nieco mniejszą od dorosłego człowieka. Chłopak był bardzo wycofany, w pewnym momencie strzelił do figurki z łuku.
Ktoś przekazywał pieniądze na rzecz pewnej fundacji. Powiedział, że to dla autystycznych dzieci.
Szłam z M, ona coś gadała, ja czytałam książkę, idąc. Spotkałyśmy nauczyciela WOS i podstaw przedsiębiorczości. Jedna z nas miała na sobie podwójne majtki, on dostał te białe i założył.
Miałam rozmowę kwalifikacyjną z jakimś mężczyzną. W pewnej chwili spytał, jak sobie radzę z kontaktem z klientami. Próbowałam coś powiedzieć na ten temat.
- A, to dziękuję - usłyszałam. Znów okazałam się nieprzydatna i mogłam sobie iść.
7 grudnia 2020
Zapamiętałam trudną podróż pociągiem. Próbowałam jakiejś alternatywnej trasy, co nie skończyło się dobrze.
Wyjścia z dworca miały wysokość 60 cm i znajdowały się 120 cm nad ziemią. Przy każdym w sufit wmontowana była paleta cieni do powiek z przewagą żółtego.
Zapamiętałam też kota, którego posadziłam sobie na plecach. Miał logo Spidermana z futra na grzbiecie. Pokazywałam je innym.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





