28-11-2020, 09:54
Leżalam na łóżku tak jak śpię, wszystko się zgadza, chcialam wstać ale ruszałam tylko niewidzialnym ciałem. Przestraszyłam się i straciłam przytomność. Znalazlam się w ciekawym pokoju z wykonanymi z litego drewna meblami. Wisiały tam dwa zegary z wahadłem, jeden był częścią meblościanki umieszczoną w rogu nad narożnikiem. Ktoś opowiada że coś tu się stało. Jakieś przebłyski zamykania jakiejs blondynki do więzienia.
Podeszłam pooglądać komodę. Miała.jakiś ażurowy wierzch, a szuflady nie były wysuwane ale podwieszane na sznurkach. Na każdej półce były jakieś podejrzane przedmioty: kości, jakieś kamienie, pióra, lalki. Lalka na najniższej półce miala wbity w krocze nóż. Podniosłam ją i pomyślałam wtf.
Chodzilam po jakimś domu ściśniętym między innymi domami w chaotyczny sposób. Wychodziłam z niego, szlam na jakies podworze spotkać się z kimś i spowrotem. Ciagle ktos mi towarzyszył i rozmawialiśmy, czułam że wariuje i próbowałam odgadnac co właściwie sie tu dzieje. Chodził za mną chłopiec, który poxniej zamienił się w plastikową lalkę. Co chwilę spotykałam pewnego faceta, ciagle zdenerwowanego. Raz był młody a raz stary. Trzeba było przechodzić przez jego dom. Coś tam się wyprawiało na tym podwórku, jakies krzyki, przemieszczające się rzeczy, powiewy gwałtownego wiatru i małe ludziki ale juz nie mogę sobie przypomnieć. Znów wracalam przez dom tego zdenerwowanego, okazało się, że jest ich tam dużo w tym domu, tego samego faceta w różnym wieku Dwojka szła przede mną i jeszcze kimś i gadała ze sobą przez telefon. Jeden wychodził z piwnicy, jeden minął nas w korytarzu. Ten w średnim wieku przepuścił nas na czerwone drewniane schodki do góry, nagle wyjął broń u strzelił mi w plecy, byłam w szoku i się obudziłam.
To byl zwariowany sen z poczuciem niesamowitej realności otoczenia i pięknej kreacji przedmiotów
Podeszłam pooglądać komodę. Miała.jakiś ażurowy wierzch, a szuflady nie były wysuwane ale podwieszane na sznurkach. Na każdej półce były jakieś podejrzane przedmioty: kości, jakieś kamienie, pióra, lalki. Lalka na najniższej półce miala wbity w krocze nóż. Podniosłam ją i pomyślałam wtf.
Chodzilam po jakimś domu ściśniętym między innymi domami w chaotyczny sposób. Wychodziłam z niego, szlam na jakies podworze spotkać się z kimś i spowrotem. Ciagle ktos mi towarzyszył i rozmawialiśmy, czułam że wariuje i próbowałam odgadnac co właściwie sie tu dzieje. Chodził za mną chłopiec, który poxniej zamienił się w plastikową lalkę. Co chwilę spotykałam pewnego faceta, ciagle zdenerwowanego. Raz był młody a raz stary. Trzeba było przechodzić przez jego dom. Coś tam się wyprawiało na tym podwórku, jakies krzyki, przemieszczające się rzeczy, powiewy gwałtownego wiatru i małe ludziki ale juz nie mogę sobie przypomnieć. Znów wracalam przez dom tego zdenerwowanego, okazało się, że jest ich tam dużo w tym domu, tego samego faceta w różnym wieku Dwojka szła przede mną i jeszcze kimś i gadała ze sobą przez telefon. Jeden wychodził z piwnicy, jeden minął nas w korytarzu. Ten w średnim wieku przepuścił nas na czerwone drewniane schodki do góry, nagle wyjął broń u strzelił mi w plecy, byłam w szoku i się obudziłam.
To byl zwariowany sen z poczuciem niesamowitej realności otoczenia i pięknej kreacji przedmiotów





