18-11-2020, 14:46
W hipnagogach widziałem różne geometryczne, falujące wzorki, które po chwili zamieniły się w równoległe linie, coraz bardziej się zagęszczające. Usłyszałem taki jakby uśmiechnięty, pytający głos "Ciekawe kto to wszystko powycinał?".
Włączyłem grę lub jakieś nagranie. Na czarnym tle była, raczej płasko wyglądająca, planeta. Nagle błysło i eksplodowało. Przecięło planetę na pół. Nie wiem czy ten błysk pochodził z wewnątrz czy z zewnątrz. Na około leżały porozrzucane paski z tekstem, które próbowałem przeczytać i poukładać, ale jakoś mi nie szło. Włączyło się nagranie "Z pomocą przychodzi nam nVidia!" i wtedy planeta zrobiła się trójwymiarowo kulista, a papierki zostały pozabierane spod mojego kursora. Zaczęło się odtwarzać dalsze nagranie. Wojskowy odrzutowiec zakręcał w kanionie i leciał nad roślinnością.
Jadłem pizzę już pokrojoną. Była podobna do zegara, a może to był zegar? Mama była w tle. Nic w sumie nie widziałem po za tą pizzą. Miałem, gdzieś pójść i coś wypożyczyć albo zamówić, nie wiem o co chodziło. Na pizzy widziałem, że dochodzi 17:00, więc jeszcze zdążę. Jeszcze kawałek filmu czy czegoś oglądałem przez kilka minut.
Idę chyba do kina na jakiś film. Na mieście widzę chłopca ubranego na galowo. Ma wielki zarost, długie zwisające wąsy pod nosem i drugie wąsy pod ustami. Dziwię się, że w tym wieku ma już taki zarost, chyba że jest sztuczny, dokleił sobie dla efektu. Wchodzi na piętro do niby galerii handlowej, chociaż na galerię to za bardzo nie wyglądało. On i jego znajomi wchodzą do pomieszczenia i zamykają drzwi. Obserwuję ich. Widać wszystko, bo ściana i drzwi są ze szkła. On staje na niewielkim podwyższeniu-scenie, a kilka jego znajomych siada na czarnych rozkładanych krzesłach i gdzieś jeszcze z tyłu. Martwi się, że tylko tyle osób przyszło. Jeszcze dochodzi jedna pani. Idzie od strony schodów. Chłopak zaczyna wygłaszać swoją mowę, ale zapomniał już początku. Pokazuje się wizja będąca wizualizacją procesu jak on próbuje sobie przypomnieć tekst. W ciemnych podziemnych pomieszczeniach przemieszcza się widok między kolumnami i betonowym umeblowaniem. Zatrzymuje się na kamiennej półce. Tam wiją się dżdżownice. Już sobie przypomniał. Miał mówić o tym, że to wcale nie prawda, jak niektórzy wierzą, że to dżdżownice rządzą światem. Jest zupełnie inaczej. Przechodzę wtedy do innego dalszego pomieszczenia. Nie wiem w końcu, czy ja mam do tego kina iść, czy gdzie? W tym pomieszczeniu jest tłum ludzi. Na coś czekają. Półnaga kobieta wchodzi do środka. Ma ze sobą walizkę. Jakiś mężczyzna z czarnymi włosami (Chińczyk?) staje w przejściu i spogląda na tą walizkę. Jest jakby narracja, że on tylko patrzy się na walizkę, ale jak jego żona przyjdzie to może myśleć, że on patrzy się na tą półnagą kobietę. On rozmyśla o tej walizce. Marzy o takiej fajnej walizce, jakby on wspaniale poukładał rzeczy ze swojego materiałowego plecaka. Mi ta walizka przypominała część łóżka. Były tam jakieś rzeczy widoczne i ta kobieta weszła do środka, więc może to trumna była? Ten nadal rozmyśla o tej walizce. W jego wyobrażeniu pojawiają się dwie wielkie kobiety-strażniczki, mające czarne plastikowe staniki na ubraniu jako ochronne tarcze czy coś. Chciały go wyprosić. Ten je uderzył mocno-lekko w ramię i w przyśpieszeniu przemieściły się do przodu. Ten ciągle o tej walizce. Niezauważenie robi się ciemno. Leżę w swoim starym łóżku, które było inaczej ustawione, bo o 90 stopni przekręcone niż aktualne. Po prawej stronie rusza się i podnosi się kołdra. Słyszę kobiecy głos "Czy się boisz duchów?". Budzę się uderzając ręką o bok łóżka, już prawdziwego.
Włączyłem grę lub jakieś nagranie. Na czarnym tle była, raczej płasko wyglądająca, planeta. Nagle błysło i eksplodowało. Przecięło planetę na pół. Nie wiem czy ten błysk pochodził z wewnątrz czy z zewnątrz. Na około leżały porozrzucane paski z tekstem, które próbowałem przeczytać i poukładać, ale jakoś mi nie szło. Włączyło się nagranie "Z pomocą przychodzi nam nVidia!" i wtedy planeta zrobiła się trójwymiarowo kulista, a papierki zostały pozabierane spod mojego kursora. Zaczęło się odtwarzać dalsze nagranie. Wojskowy odrzutowiec zakręcał w kanionie i leciał nad roślinnością.
Jadłem pizzę już pokrojoną. Była podobna do zegara, a może to był zegar? Mama była w tle. Nic w sumie nie widziałem po za tą pizzą. Miałem, gdzieś pójść i coś wypożyczyć albo zamówić, nie wiem o co chodziło. Na pizzy widziałem, że dochodzi 17:00, więc jeszcze zdążę. Jeszcze kawałek filmu czy czegoś oglądałem przez kilka minut.
Idę chyba do kina na jakiś film. Na mieście widzę chłopca ubranego na galowo. Ma wielki zarost, długie zwisające wąsy pod nosem i drugie wąsy pod ustami. Dziwię się, że w tym wieku ma już taki zarost, chyba że jest sztuczny, dokleił sobie dla efektu. Wchodzi na piętro do niby galerii handlowej, chociaż na galerię to za bardzo nie wyglądało. On i jego znajomi wchodzą do pomieszczenia i zamykają drzwi. Obserwuję ich. Widać wszystko, bo ściana i drzwi są ze szkła. On staje na niewielkim podwyższeniu-scenie, a kilka jego znajomych siada na czarnych rozkładanych krzesłach i gdzieś jeszcze z tyłu. Martwi się, że tylko tyle osób przyszło. Jeszcze dochodzi jedna pani. Idzie od strony schodów. Chłopak zaczyna wygłaszać swoją mowę, ale zapomniał już początku. Pokazuje się wizja będąca wizualizacją procesu jak on próbuje sobie przypomnieć tekst. W ciemnych podziemnych pomieszczeniach przemieszcza się widok między kolumnami i betonowym umeblowaniem. Zatrzymuje się na kamiennej półce. Tam wiją się dżdżownice. Już sobie przypomniał. Miał mówić o tym, że to wcale nie prawda, jak niektórzy wierzą, że to dżdżownice rządzą światem. Jest zupełnie inaczej. Przechodzę wtedy do innego dalszego pomieszczenia. Nie wiem w końcu, czy ja mam do tego kina iść, czy gdzie? W tym pomieszczeniu jest tłum ludzi. Na coś czekają. Półnaga kobieta wchodzi do środka. Ma ze sobą walizkę. Jakiś mężczyzna z czarnymi włosami (Chińczyk?) staje w przejściu i spogląda na tą walizkę. Jest jakby narracja, że on tylko patrzy się na walizkę, ale jak jego żona przyjdzie to może myśleć, że on patrzy się na tą półnagą kobietę. On rozmyśla o tej walizce. Marzy o takiej fajnej walizce, jakby on wspaniale poukładał rzeczy ze swojego materiałowego plecaka. Mi ta walizka przypominała część łóżka. Były tam jakieś rzeczy widoczne i ta kobieta weszła do środka, więc może to trumna była? Ten nadal rozmyśla o tej walizce. W jego wyobrażeniu pojawiają się dwie wielkie kobiety-strażniczki, mające czarne plastikowe staniki na ubraniu jako ochronne tarcze czy coś. Chciały go wyprosić. Ten je uderzył mocno-lekko w ramię i w przyśpieszeniu przemieściły się do przodu. Ten ciągle o tej walizce. Niezauważenie robi się ciemno. Leżę w swoim starym łóżku, które było inaczej ustawione, bo o 90 stopni przekręcone niż aktualne. Po prawej stronie rusza się i podnosi się kołdra. Słyszę kobiecy głos "Czy się boisz duchów?". Budzę się uderzając ręką o bok łóżka, już prawdziwego.





