16-11-2020, 14:39
Leżę w jakimś pokoju na starej kanapie, której już dawno nie ma, a może nawet nigdy nie było. Leżę na prawym boku jak w rzeczywistości. Jest wieczór. Oglądam coś w starym kineskopowym telewizorze, umieszczonym między szafkami. Przełącza mnie na coś innego. Przełączam kanały w poszukiwaniu odpowiedniego, chyba coś z anime miało być, ale nie wiem. Są programy czarno-białe, są i kolorowe. Coś z muzyką. Cofam do tyłu. Teraz jest jedynka. Zielenie, rośliny. Lektorka mówi "Oni mają tak z natury". Nie obchodzą mnie programy przyrodnicze. Wiedziałem, że mam przełączyć o 15 do przodu. Wpisuję 15, ale robi się 14 lub coś innego i nic. Wchodzą puste kanały, niektóre mają logo. Zaczyna się jakaś bajka o zwierzątkach. Jest trochę straszna, ale nie wiem dlaczego. Zza drzewa wychodzą zwierzątkowe postacie. Są coraz bliżej. Już prawie wychodzą z ekranu. Pomyślałem, że tego już za wiele i podszedłem sam. Postacie zatrzymały się, stały się kartonowe. Ten "telewizor" też był z kartonu wyciętego z przodu, aby przypominało ekran. Karton w kartonie w kartonie. To była tyko głupia iluzja. Zdjąłem górny karton. Wewnątrz leżały trzy zabawki przypominające wojskowe pojazdy: samochód, helikopter i czołg. Zdjąłem następny karton. W środku znajdowały się papierki, różnego rodzaju śmiecie, resztki po jedzeniu. Zostało jeszcze kilka warstw kartonów. Chciałem je podrzeć i wyjść i obejrzeć resztę sennych pokoi, ale się wtedy obudziłem.
Siedzę z siostrą przy kanapie w dużym pokoju. Coś chyba układamy. Jest jasny dzień. W ręku mam kolorowy kamień i myślę, aby sprawdzić czy to nie jest przypadkiem sen. Pokazuję kamień siostrze. Powoli chybocze się po bokach, aby w końcu unieść się i zatrzymać w powietrzu. Mówię, że to na pewno sen, ale żeby jeszcze zatkała usta i nos to będzie pewność. Siostra zatyka nos, ale usta zakrywa tylko ręką i widać nadal zęby. Udaje, że nie wie o co mi chodzi i idzie się schować do swojego pokoju. Sam robię test. Robię głęboki wdech, przez co wszystko przez chwilę faluje. Poszedłem na balkon sprawdzić czy nie ma tam nic dziwnego. Słońce jednak mocno świeciło i raziło w oczy. Nic nie mogłem przez to zobaczyć i się obudziłem.
Siedzę z siostrą przy kanapie w dużym pokoju. Coś chyba układamy. Jest jasny dzień. W ręku mam kolorowy kamień i myślę, aby sprawdzić czy to nie jest przypadkiem sen. Pokazuję kamień siostrze. Powoli chybocze się po bokach, aby w końcu unieść się i zatrzymać w powietrzu. Mówię, że to na pewno sen, ale żeby jeszcze zatkała usta i nos to będzie pewność. Siostra zatyka nos, ale usta zakrywa tylko ręką i widać nadal zęby. Udaje, że nie wie o co mi chodzi i idzie się schować do swojego pokoju. Sam robię test. Robię głęboki wdech, przez co wszystko przez chwilę faluje. Poszedłem na balkon sprawdzić czy nie ma tam nic dziwnego. Słońce jednak mocno świeciło i raziło w oczy. Nic nie mogłem przez to zobaczyć i się obudziłem.





