14-11-2020, 14:42
13 listopada 2020
Podczas snu jechałam autobusem. W podłodze znajdował się dół, z którego wybierałam monety 2-, 5-złotowe i drobniejsze. Ochoczo dzieliłam się nimi z innymi, ale sporo zatrzymałam dla siebie. Potem była przesiadka do 197. Mieliśmy jechać na wycieczkę, ale okazało się, że jednak lepiej będzie udać się do szkoły.
Miał się odbyć sprawdzian z informatyki. Ktoś powiedział, że potrzebne będą sztywne białe kartki A4. Dziewczyna, która siedziała obok mnie w pojeździe, miała blok techniczny z czarnymi i białymi kartkami. Zastanawiałam się, czy może da mi jedną, miałam ze sobą tylko segregator ze zwykłym papierem, do tego zapisanym, ani jednej czystej strony. Na okładce było jej imię - Klaudia oraz naklejka z Kubusiem Puchatkiem. Stwierdziłam, że przecież kiedyś miałam identyczny blok z taką nalepką... Jak to możliwe?
Laska zaczęła się do mnie kleić w lesbijski sposób. Poczułam jej palec przy moich ustach. Nie było to nieprzyjemne, ale trochę dziwne. Mój sen nagle został przerwany, więc nie wiem, co mogły wydarzyć się dalej.
Marzę o tym, aby przyśniło mi się coś, co naprawdę zrobi na mnie wrażenie.
14 listopada 2020
Przy szkole koło domu stało parę moich mebli (m.in. krzesło) i czarny plecak. Zastanawiałam się, skąd się tam wzięły.
Spółdzielnia mieszkaniowa postawiła pod blokiem obszerny namiot, w którym przyjmowała interesantów.
Sąsiad z góry przyszedł z talerzem zupy i częstował z okazji swoich imienin. Należało maczać w niej małe kawałki chleba, które również przyniósł. Leżały na brzegu naczynia.
Młodsza koleżanka z dzieciństwa przyjechała mnie odwiedzić. Rozmyślałam, ile teraz może mieć lat - 27 czy 26. Kupiła sobie zestaw lego - domek dla kotków. Zastanawiałam się, czy uda mi się go odwzorować za pomocą tych, które posiadam. Stwierdziłam, że mam 3 razy tyle kotków co ona, więc moja budowla będzie fajniejsza.
W łazience w mieszkaniu ściana została naprawiona przy użyciu białych klocków lego zamiast kafelków. Było ich tam naprawdę sporo, z 15 cm wysokości i ponad metr szerokości, a zakończono je normalną listwą wykończeniową w tym samym kolorze, gdzieś na wysokości moich oczu. Nie podobało mi się to, chciałam odzyskać moje zabawki.
Pokazałam długi różowy klocek mamie. Był pęknięty na środku. Mama stwierdziła, że jest ok. Urósł do gigantycznych rozmiarów w moich rękach. Teraz był pokryty czarną folią z żółtymi napisami dotyczącymi aktualnych wydarzeń na świecie.
Kazano mi jechać na cmentarz samochodem, prowadzenie umiarkowanie mnie przerażało, poradziłabym sobie z tym, choć jechałabym ekstremalnie wolno. Zrezygnowałam jednak z powodu braku prawa jazdy. Bałam się, że ktoś to skontroluje.
W kolejnej scenie szłam od dworca kolejowego w samej koszulce bez rękawów i majtkach, wystawało mi trochę włosów łonowych.
Wybrałam się do auchana. Szłam przez sklep w skarpetkach. Wzięłam ostatnią zgrzewkę fioletowego mydła popularnej marki (kilkanaście sztuk, 15 albo 18). Potem udałam się po papitę karmelową, dzięki której przetrwam do Bożego Narodzenia.
Przechodziłam koło regału z chipsami. Siedziała tam grupka małolatów i żerowali na miejscu. Z półki zwisał kartonowy pas z kilkoma torebkami Maczug keczupowych. Gdy podeszłam bliżej, okazało się, że kosztują 2,19 zł. Cena zniechęciła mnie do zakupu.
Podczas snu jechałam autobusem. W podłodze znajdował się dół, z którego wybierałam monety 2-, 5-złotowe i drobniejsze. Ochoczo dzieliłam się nimi z innymi, ale sporo zatrzymałam dla siebie. Potem była przesiadka do 197. Mieliśmy jechać na wycieczkę, ale okazało się, że jednak lepiej będzie udać się do szkoły.
Miał się odbyć sprawdzian z informatyki. Ktoś powiedział, że potrzebne będą sztywne białe kartki A4. Dziewczyna, która siedziała obok mnie w pojeździe, miała blok techniczny z czarnymi i białymi kartkami. Zastanawiałam się, czy może da mi jedną, miałam ze sobą tylko segregator ze zwykłym papierem, do tego zapisanym, ani jednej czystej strony. Na okładce było jej imię - Klaudia oraz naklejka z Kubusiem Puchatkiem. Stwierdziłam, że przecież kiedyś miałam identyczny blok z taką nalepką... Jak to możliwe?
Laska zaczęła się do mnie kleić w lesbijski sposób. Poczułam jej palec przy moich ustach. Nie było to nieprzyjemne, ale trochę dziwne. Mój sen nagle został przerwany, więc nie wiem, co mogły wydarzyć się dalej.
Marzę o tym, aby przyśniło mi się coś, co naprawdę zrobi na mnie wrażenie.
14 listopada 2020
Przy szkole koło domu stało parę moich mebli (m.in. krzesło) i czarny plecak. Zastanawiałam się, skąd się tam wzięły.
Spółdzielnia mieszkaniowa postawiła pod blokiem obszerny namiot, w którym przyjmowała interesantów.
Sąsiad z góry przyszedł z talerzem zupy i częstował z okazji swoich imienin. Należało maczać w niej małe kawałki chleba, które również przyniósł. Leżały na brzegu naczynia.
Młodsza koleżanka z dzieciństwa przyjechała mnie odwiedzić. Rozmyślałam, ile teraz może mieć lat - 27 czy 26. Kupiła sobie zestaw lego - domek dla kotków. Zastanawiałam się, czy uda mi się go odwzorować za pomocą tych, które posiadam. Stwierdziłam, że mam 3 razy tyle kotków co ona, więc moja budowla będzie fajniejsza.
W łazience w mieszkaniu ściana została naprawiona przy użyciu białych klocków lego zamiast kafelków. Było ich tam naprawdę sporo, z 15 cm wysokości i ponad metr szerokości, a zakończono je normalną listwą wykończeniową w tym samym kolorze, gdzieś na wysokości moich oczu. Nie podobało mi się to, chciałam odzyskać moje zabawki.
Pokazałam długi różowy klocek mamie. Był pęknięty na środku. Mama stwierdziła, że jest ok. Urósł do gigantycznych rozmiarów w moich rękach. Teraz był pokryty czarną folią z żółtymi napisami dotyczącymi aktualnych wydarzeń na świecie.
Kazano mi jechać na cmentarz samochodem, prowadzenie umiarkowanie mnie przerażało, poradziłabym sobie z tym, choć jechałabym ekstremalnie wolno. Zrezygnowałam jednak z powodu braku prawa jazdy. Bałam się, że ktoś to skontroluje.
W kolejnej scenie szłam od dworca kolejowego w samej koszulce bez rękawów i majtkach, wystawało mi trochę włosów łonowych.
Wybrałam się do auchana. Szłam przez sklep w skarpetkach. Wzięłam ostatnią zgrzewkę fioletowego mydła popularnej marki (kilkanaście sztuk, 15 albo 18). Potem udałam się po papitę karmelową, dzięki której przetrwam do Bożego Narodzenia.
Przechodziłam koło regału z chipsami. Siedziała tam grupka małolatów i żerowali na miejscu. Z półki zwisał kartonowy pas z kilkoma torebkami Maczug keczupowych. Gdy podeszłam bliżej, okazało się, że kosztują 2,19 zł. Cena zniechęciła mnie do zakupu.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





