03-11-2020, 13:17
Siedziałem na krześle jakiejś hali, jakby szkolnej. Naokoło mnie było pełno pustych siedzeń, z przodu możliwe, że scena czy coś. Przede mną usiadły dwie koleżanki. Mówiły coś o jedzeniu. Widziałem, że kilka osób poszło do baru po prawej stronie coś zjeść. Też coś poszedłem sobie zamówić, myślałem o pizzy lub czymś podobnym. Zachciało mi się jednak siku i zszedłem schodami niżej do łazienki. W jednej była grupa cyganów. Nie wchodziłem tam. Poszedłem do łazienki obok. Tam było pełno różnych rzeczy, dużo porozwalanych rupieci, porozbijane szkło, wszędzie odchody, bardzo brudno. Ktoś przesuwał ciężką szafkę? Zaczął sikać na podłogę. Wyszedłem, sobie chwilę poczekam. Ten ktoś też wyszedł. Zdjął spodnie i zaczął silnym strumieniem sikać na podłogę i ściany. Ochlapał mnie w nogę. Poszedłem stamtąd. Ten na chwilę przerwał. Myślę sobie, że znajdę inną łazienkę. Schodzę schodami. Idą inni ludzie. Widzę, że tamten znowu zaczyna. Wszyscy przyśpieszają, a ja za nimi. Ile on ma litrów tego moczu? Sika tak silnym strumieniem, aż trafia mnie w plecy. Trzeba uciekać. Jestem na niższym piętrze niż sikający, a to nadal jakoś odbija się od ścian i kieruje się w dół. Wychodzę z tego budynku. Na zewnątrz łapię mnie za rękę robot i nie chce puścić. To był robot reklamowy. Gadał o różnych rzeczach, jakie tam mają do sprzedania (głównie komputerowe). Ciągnął mnie w stronę tego ich sklepu. Ostrzega, że jak nie pójdę do sklepu i nie kupię czegoś to będą tortury. Wchodzimy do tego sklepu. Oburzony, skarżę się im co oni jakieś roboty teraz wysyłają, aby sprowadzać ludzi do ich sklepu i jeszcze grożą torturami. Okazało się, że temu robotowi coś się pomyliło, bo to nie był ten sklep, ten był z ubraniami. Wychodzimy. Tam jest jakaś budka. Znowu coś się pomyliło, bo tu przejścia nie ma. Obchodzimy naokoło. Też coś zupełnie innego. W końcu wyrywam mu się i uciekam.
Na ulicy stoją opuszczone samochody. Kobieta wychodzi spod ciemnego mostku i idzie między nimi. Spotyka jakiegoś mężczyznę. Ten każe jej nie zawracać i iść z nim, bo spod tego mostu coś złego się zbliża. Przechodzą przez ulicę. Widok skręca w lewą stronę ulicy i unosi się nad miastem.
Traveler wysyłał mi prywatne wiadomości, które jakoby miały coś potwierdzić. Najpierw wysłał mi trzy, a później było coraz więcej. Każda wiadomość była z innego multikonta Travelera. Pamiętam tekst "tu jest woda" i "psaoooojo". Wiele słów zawierało literę "o". Każde o było w kształcie jajka.
Na ulicy stoją opuszczone samochody. Kobieta wychodzi spod ciemnego mostku i idzie między nimi. Spotyka jakiegoś mężczyznę. Ten każe jej nie zawracać i iść z nim, bo spod tego mostu coś złego się zbliża. Przechodzą przez ulicę. Widok skręca w lewą stronę ulicy i unosi się nad miastem.
Traveler wysyłał mi prywatne wiadomości, które jakoby miały coś potwierdzić. Najpierw wysłał mi trzy, a później było coraz więcej. Każda wiadomość była z innego multikonta Travelera. Pamiętam tekst "tu jest woda" i "psaoooojo". Wiele słów zawierało literę "o". Każde o było w kształcie jajka.





