28-10-2020, 12:57
Księżyc był jakby mózgiem, ale jednocześnie takim kokonem, w którym rozwijały się dzieci, mające się niedługo urodzić. Zjawili się intruzi i wlecieli statkami kosmicznymi w księżyc.
Słoneczny dzień. Znalazłem na chodniku otwartą książkę. To było w jakimś wyższym miejscu. Zacząłem czytać. Nagle zjawiła się grupka młodych ludzi. Byłem pewien, że było ich sześciu, przynajmniej dwie dziewczyny. Jeden z nich wyciągnął płachtę z tej książki. To nie była zwykła książka, to było coś pomiędzy książką a filmem. Gdy się czytało, to co się działo wyświetlało się jako film na tym materiale wokół księgi. Gdy przewracałem na następną stronę, to się coś zablokowało i musiałem poprawić tę płachtę. Wtedy w środku widać było scenę w autobusie. To oni byli aktorami. Łapali się górnych poręczy i przeskakiwali jak na drabinkach. Ktoś nawet udawał małpę. Spytali się czy oglądałem ich serial, w którym grali. Nie oglądałem. Zamknąłem książkę i powiedziałem im, że obejrzę ten serial później, a nie taką atrapę książkowo projekcyjną. Oni wybiegli przez kamienną bramę (do ich zamku?) i ja też gdzieś poszedłem.
Słoneczny dzień. Znalazłem na chodniku otwartą książkę. To było w jakimś wyższym miejscu. Zacząłem czytać. Nagle zjawiła się grupka młodych ludzi. Byłem pewien, że było ich sześciu, przynajmniej dwie dziewczyny. Jeden z nich wyciągnął płachtę z tej książki. To nie była zwykła książka, to było coś pomiędzy książką a filmem. Gdy się czytało, to co się działo wyświetlało się jako film na tym materiale wokół księgi. Gdy przewracałem na następną stronę, to się coś zablokowało i musiałem poprawić tę płachtę. Wtedy w środku widać było scenę w autobusie. To oni byli aktorami. Łapali się górnych poręczy i przeskakiwali jak na drabinkach. Ktoś nawet udawał małpę. Spytali się czy oglądałem ich serial, w którym grali. Nie oglądałem. Zamknąłem książkę i powiedziałem im, że obejrzę ten serial później, a nie taką atrapę książkowo projekcyjną. Oni wybiegli przez kamienną bramę (do ich zamku?) i ja też gdzieś poszedłem.





