28-10-2020, 08:49
Byłam pewnym aktorem w pustym kolorowym pokoju. Ćwiczyłam jakieś kwestie po czym wyszedł z domu żeby kogoś poznać. Chodziłam po zakamarkach miasta z kolegami.
Wracałam z kimś autem. Przystanęłam pod sklepem zeby kupić jakiś drobiazg. Fotele były rozłożone a w środku leżały różne dziwne prepitety. Jechała ze mna jakaś dziewczyna i narzekała ze to graty. Stało tam mnóstwo osób i patrzyło się na mnie dziwnie więc tłumaczyłam, że to jest mi potrzebne do tego a to do tamtego. Wszyscy jakoś napierali więc szybko wsiadłam do auta i pojechałam do domu.
W domu odbywało się cos uroczystego. Bylo jakoś jasno i sterylnie. Coś tam pogadałam z rodziną. Za oknem pojawiła się jakaś starsza kobieta. Ktoś wołał nie papatrz na nią, nie patrz na nią, to śmierć. Odwróciłam wzrok, ale bylam strasznie ciekawa. Biegałam po pokojach i zasłaniałam zasłony. Za każdym razem zerkając co robi dziwna kobieta. Była powolna jak buka z Muminków. Miała przeraźliwie czarne oczy, poza tym wyglądała jak zwykla stara kobieta w łachmanach. Zerwała powoli kwiaty, a te zaraz uschły jej w ręce. Taki hollywoodzki trik. Tylko raz spojrzałam jej w oczy. To było straszne ale mnie jakoś podkręciło. Kobieta poszła. Pobiegłam na pociąg i wsiadlam na jego dach. Była piękna pogoda. Obserwowałam ludzi, którzy szli obok. Szukałam dziwnej kobiety. Nie znalazłam jej. Chcialam wrócić do stacji na której wsiadłam i zaczęłam biec po tym dachu naprzeciw kierunkowi ruchu pociągu ale po chwili stwierdziłam ze to sie nie uda. Jakos sie wyciszyłam uspokoiłam. Usiadłam w środku i snuły mi się filozoficzne myśli jak w półśnie. Obudziłam się spokojna.
Wracałam z kimś autem. Przystanęłam pod sklepem zeby kupić jakiś drobiazg. Fotele były rozłożone a w środku leżały różne dziwne prepitety. Jechała ze mna jakaś dziewczyna i narzekała ze to graty. Stało tam mnóstwo osób i patrzyło się na mnie dziwnie więc tłumaczyłam, że to jest mi potrzebne do tego a to do tamtego. Wszyscy jakoś napierali więc szybko wsiadłam do auta i pojechałam do domu.
W domu odbywało się cos uroczystego. Bylo jakoś jasno i sterylnie. Coś tam pogadałam z rodziną. Za oknem pojawiła się jakaś starsza kobieta. Ktoś wołał nie papatrz na nią, nie patrz na nią, to śmierć. Odwróciłam wzrok, ale bylam strasznie ciekawa. Biegałam po pokojach i zasłaniałam zasłony. Za każdym razem zerkając co robi dziwna kobieta. Była powolna jak buka z Muminków. Miała przeraźliwie czarne oczy, poza tym wyglądała jak zwykla stara kobieta w łachmanach. Zerwała powoli kwiaty, a te zaraz uschły jej w ręce. Taki hollywoodzki trik. Tylko raz spojrzałam jej w oczy. To było straszne ale mnie jakoś podkręciło. Kobieta poszła. Pobiegłam na pociąg i wsiadlam na jego dach. Była piękna pogoda. Obserwowałam ludzi, którzy szli obok. Szukałam dziwnej kobiety. Nie znalazłam jej. Chcialam wrócić do stacji na której wsiadłam i zaczęłam biec po tym dachu naprzeciw kierunkowi ruchu pociągu ale po chwili stwierdziłam ze to sie nie uda. Jakos sie wyciszyłam uspokoiłam. Usiadłam w środku i snuły mi się filozoficzne myśli jak w półśnie. Obudziłam się spokojna.





