15-10-2020, 18:05
Znowu sen w budynku szkolnym. Idę przez korytarz razem z innymi. Wszyscy ustawiają w pary w takiej węższej, zacienionej końcówce korytarza przed drzwiami. Czekają na coś lub kogoś. Nie wiedzą czy mogą wyjść na zewnątrz. Otwieram drewniane drzwi. Jeden z kolegów krzyczy na mnie co ja robię, przecież tam istnieje zagrożenie, nie wolno wychodzić! I tak wychodzę i inni chyba też. Jest dzień. Bardzo blisko, jakby od razu przed tymi drzwiami, jest przystanek autobusowo kolejowy. Przy nim jest wejście do lasu i gdy tam patrzę, na ścieżce pojawiają się szyny, wiem że jedzie już po nich kolejka. Odchodzę kilka kroków, aby nie wjechała we mnie. Gdy znowu tam patrzę, szyny zanikają i nic tam nie jedzie. Ścieżka chyba nie może się zdecydować czy ma być teraz zwykłą leśną ścieżką czy torami kolejowymi. Przechodzę przez ulicę. Ten kolega to Rebeliusz. Mówi do mnie dużą ilością brzydkich słów. Radzę mu, aby tam nie szedł, bo niedaleko mieszka Isabela i jak wróci to rzuci na niego złe zaklęcia. Chociaż pewnie już go zaczarowała, tak dziwnie gada. Jednak ten idzie za mną. Może on tam po prostu mieszka? Wchodzi do klatki obok. Otwieram drzwi kodem. W połowie dźwięk wpisywanego kodu się przycisza i się budzę.





