25-09-2020, 19:15
Z grupką znajomych chodziliśmy po górzystym terenie, częściowo porośniętym rzadkim lasem. W kilku miejscach znajdowały się tam częściowo zagłębione w ziemię betonowe bunkry. Początkowo to był rodzaj jakiejś gry terenowej. Co jakiś czas następował przeskok między tymi trawiastymi wzgórzami a animowaną jaskinią z kamiennymi ścieżkami ponad ciemną przepaścią.
# Wizualnie wyglądało to mniej więcej jak jaskinie w Grim Dawn.
W pewnym momencie podeszłam do jednego z okiennych otworów któregoś bunkra, osoby wewnątrz powiedziały, jakie rzeczy mam dla nich zdobyć i przynieść. Oddaliłam się od bunkra i weszłam na równiejszy, bardziej zabudowany teren. Budynki tam przypominały albo większe bunkry, albo wyglądały, jakby były samymi ścianami w trakcie budowy. Wokół chodzili ludzie, w taki sposób raczej charakterystyczny dla przechodniów na ulicach w większych miastach. Miałam też takie niejasne poczucie, jakby to była ulica gdzieś w okolicach centrum Warszawy.
Kiedy mijałam dość wysoki budynek z wielkimi otworami na okna, przez jeden z takich otworów mignęło mi coś, co kolorami przypominało flagę aseksualnych. Zdziwiłam się i zawróciłam, żeby to sprawdzić. Wspięłam się na cegły i kamienie i zajrzałam przez to okno. Wnętrze było puste, jak to podczas budowy, nagie betonowe ściany. Przeciwległa ściana nie miała okien i rzeczywiście była tam flaga aseksualnych, a także dwie albo trzy inne flagi. Wszystkie wyglądały jak namalowane na płaskich blokach betonu, które co jakiś czas przemieszczały się poziomo po tej ścianie, tak, żeby każda przez jakiś czas znajdowała się naprzeciwko okna, przez które zaglądałam.
Na chwilę cofnęłam się i spojrzałam na inny, niższy budynek po mojej prawej stronie. Na ścianie wisiał plakat informujący o "Tygodniu widoczności osób aseksualnych". Pod spodem były daty. Zwróciłam uwagę, że z tych dat wychodziły trzy dni, nie tydzień. Jak spojrzałam drugi raz, daty jakoś się zmieniły, tak że wychodziły z tego dwa tygodnie.
Spojrzałam do środka na te flagi. Teraz zmieniły się one w jakiś rodzaj horoskopu albo psychotestu. Do różnych grup ludzi/typów osobowości przypisane były rzeczy w stylu szczęśliwego dnia tygodnia, szczęśliwego amuletu itp. I na jednym takim "horoskopie" zobaczyłam coś o dominacji nad światem, do tego miała być potrzebna jakaś karta/lista, wymieniono tam też kilka skrótów związanych z tymi żmijowymi rzeczami, którymi ostatnio się bawiłam. Pomyślałam coś w stylu, że w takim razie ja już powinnam zaliczyć mojego questa i czemu w takim razie coś szczególnego się nie wydarzyło, skoro wykonałam zadanie i czemu nic nadzwyczajnego nie czuję.
Wróciłam potem do bunkra. Do osób, które były tam wcześniej, dołączyło kilka innych, niektórzy byli jakąś zmienioną wersję osób, które znam w prawdziwym życiu. Ci nowi opowiadali o jakieś poważnej bijatyce, w której uczestniczyli. Jeden z nich bardzo oberwał, ramiona i plecy miał pokryte wielkimi bordowymi krwiakami. W jakiś sposób krew przesączała mu się przez skórę. Ktoś zastanawiał się na głos, czy istnieje lekarstwo, które może to powstrzymać, ja powiedziałam, że nie zaszkodzi spróbować dużych dawek witaminy C, bo to działa na naczynia krwionośne, czy coś podobnego.
# Wizualnie wyglądało to mniej więcej jak jaskinie w Grim Dawn.
W pewnym momencie podeszłam do jednego z okiennych otworów któregoś bunkra, osoby wewnątrz powiedziały, jakie rzeczy mam dla nich zdobyć i przynieść. Oddaliłam się od bunkra i weszłam na równiejszy, bardziej zabudowany teren. Budynki tam przypominały albo większe bunkry, albo wyglądały, jakby były samymi ścianami w trakcie budowy. Wokół chodzili ludzie, w taki sposób raczej charakterystyczny dla przechodniów na ulicach w większych miastach. Miałam też takie niejasne poczucie, jakby to była ulica gdzieś w okolicach centrum Warszawy.
Kiedy mijałam dość wysoki budynek z wielkimi otworami na okna, przez jeden z takich otworów mignęło mi coś, co kolorami przypominało flagę aseksualnych. Zdziwiłam się i zawróciłam, żeby to sprawdzić. Wspięłam się na cegły i kamienie i zajrzałam przez to okno. Wnętrze było puste, jak to podczas budowy, nagie betonowe ściany. Przeciwległa ściana nie miała okien i rzeczywiście była tam flaga aseksualnych, a także dwie albo trzy inne flagi. Wszystkie wyglądały jak namalowane na płaskich blokach betonu, które co jakiś czas przemieszczały się poziomo po tej ścianie, tak, żeby każda przez jakiś czas znajdowała się naprzeciwko okna, przez które zaglądałam.
Na chwilę cofnęłam się i spojrzałam na inny, niższy budynek po mojej prawej stronie. Na ścianie wisiał plakat informujący o "Tygodniu widoczności osób aseksualnych". Pod spodem były daty. Zwróciłam uwagę, że z tych dat wychodziły trzy dni, nie tydzień. Jak spojrzałam drugi raz, daty jakoś się zmieniły, tak że wychodziły z tego dwa tygodnie.
Spojrzałam do środka na te flagi. Teraz zmieniły się one w jakiś rodzaj horoskopu albo psychotestu. Do różnych grup ludzi/typów osobowości przypisane były rzeczy w stylu szczęśliwego dnia tygodnia, szczęśliwego amuletu itp. I na jednym takim "horoskopie" zobaczyłam coś o dominacji nad światem, do tego miała być potrzebna jakaś karta/lista, wymieniono tam też kilka skrótów związanych z tymi żmijowymi rzeczami, którymi ostatnio się bawiłam. Pomyślałam coś w stylu, że w takim razie ja już powinnam zaliczyć mojego questa i czemu w takim razie coś szczególnego się nie wydarzyło, skoro wykonałam zadanie i czemu nic nadzwyczajnego nie czuję.
Wróciłam potem do bunkra. Do osób, które były tam wcześniej, dołączyło kilka innych, niektórzy byli jakąś zmienioną wersję osób, które znam w prawdziwym życiu. Ci nowi opowiadali o jakieś poważnej bijatyce, w której uczestniczyli. Jeden z nich bardzo oberwał, ramiona i plecy miał pokryte wielkimi bordowymi krwiakami. W jakiś sposób krew przesączała mu się przez skórę. Ktoś zastanawiał się na głos, czy istnieje lekarstwo, które może to powstrzymać, ja powiedziałam, że nie zaszkodzi spróbować dużych dawek witaminy C, bo to działa na naczynia krwionośne, czy coś podobnego.





