17-09-2020, 00:05
15-16.09.2K20
Czas snu ok. 8h
Umknęła mi początkowa 1/3 snu. Pozostałe 2/3 również ma swoje luki.
...(...) Przeniosło mnie skądś do niezbyt dużego supermarketu. Był ze mną jakiś mój kolega. Właściwie byliśmy złodziejami ale właściciel, stojący na kasie i patrzący na nas, był naszym znajomym. Nic sobie z naszych poczynań nie robił. Co więcej dziękował nam. Chodziło o wyłudzenie jakiegoś odszkodowania czy coś w tym stylu. Skomplikowana sprawa. Bez pośpiechu braliśmy sobie co tylko chcieliśmy. Kolega brał co droższe rzeczy ja natomiast zadowalałem się różnymi słodkościami. Najmocniej szukałem rzadkich Monsterów i innych energoli. Dodam, że tym co przykuło mą uwagę były plakietki cenowe. Wszystkie miały napisy po arabsku. Przed zaśnięciem oglądałem turecki serial więc to pewnie stąd.
Po napchaniu kieszeni do pełna opuściliśmy sklep. Idąc chodniczkiem i wcinając zrabowane dobra natknęliśmy się na ekipę znajomych. Przyłączyliśmy się do nich. Udaliśmy się razem z nimi do miniaturowej wieży Eiffla (miała z 50-60 metrów wysokości). Stała pomiędzy blokami w parku. Wjechaliśmy na pierwsze piętro. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy.
Przeniosłem się sam do galerii handlowej wyglądającej jak krakowskie sukiennice. Podszedłem do jednego ze stoisk. Gdy spojrzałem na lodówkę pełną najróżniejszych kolorowych Monsterków mało się nie rozpłakałem ze szczęścia. Już sięgałem po ten boski, gazowany, wysokokofeinowy, słodki nektar.
Przeniosło mnie do nie mam pojęcia czego. Był to na pewno jakiś budynek. Nie mam pojęcia jaki. Ściany były szare lub ciemnoszare natomiast podłoga tudzież sufit całkowicie czarne. Pochłaniały wszelkie światło. Wyglądało to dość zjawiskowo albowiem nie miało się często punktu odniesienia w przestrzeni i np. kiedy ktoś leżał na podłodze to mogło wydawać się, iż lewituje w ciemnej przestrzeni. Ów budynek był jak mi się wydawało czymś w rodzaju bazy wypadowej na różne spotkania/imprezki ekipy z którą już zdążyłem się zapoznać przy wieży Eiffla. Siedzieliśmy na pufach i gaworzyliśmy. W pewnym momencie usłyszałem dźwięki miłości z nieodległego miejsca. Jeden z biesiadników widząc moje skonsternowanie bez słowa wskazał palcem jakiś kierunek. Udałem się w tamtą stronę. Ciężko było cokolwiek dostrzec więc kierowałem się słuchem. Jęki rozkoszy były coraz głośniejsze. W końcu doszedłem do wejścia. Wszedłem. Nie zdziwiłem się gdy ujrzałem cztery kochając się pary. Były wśród nich zarówno postacie z gier jak i filmów oraz seriali. Podszedłem do jedynej samotnej osoby. Była to postać z gry. Gadka szmatka. Nadszedłe TEN moment
. Spytała kim chcę żeby była podczas firafafalifafą [Pytanie nie jest bezzasadne albowiem owa postać w grze potrafi przybierać inną tożsamość (wgl dziwne, że mózg zmaterializował mi ją. Nie grałem w tę grę już ze 3 lata z hakiem)]. Powiedziałem, że wszystko jedno. Odpowiedziała "okej" i zaczęła się zmieniać. Pomyślałem sobie "O ku*wa co ja zrobiłem a co jeśli zmieni się w jakiegoś goryla" XD. Na szczęście zmieniła się w postać z pewnego serialu poza głową którą zostawiła własną. Rozpoczęliśmy Cimcirimci. Sama nuda nie ma co opisywać
. W trakcie Tralalala zacząłem nabierać świadomości. Nie była to jeszcze pełna świadomość ale powoli moje czyny zaczęły stawać się naprawdę moimi. Może nawet zrobiłbym TR ale byłem zbyt zajęty. Cała zabawa trwała już dwie minuty, było bardzo przyjemnie, gdy nagle usłyszałem dziwny przytłumiony dźwięk z oddali. Stanąłem. Rozejrzałem się. Wzruszyłem ramionami i wróciłem do trykania. Po kilku sekundach znów to samo. I znowu. Te same przytłumione dźwięki. "Coś tu jest bardzo nie tak.". Ponownie się rozejrzałem. Wszystkie otaczające mnie osoby zastygły w kamasutrze jak słupy soli. Spojrzałem w szeroko otwarte oczy mej partnerki. Ona również przestała się ruszać, oddychać, mówić. "O kur*a nie podoba mi się to". Wtem do mych uszu doleciało przytłumione "wziiiiuuuuuuummmm" rozpędzonego samochodu. Gdzieś indziej ktoś z kimś rozmawiał jakby przez szkło. "Co się u licha dzieje?" i w końcu zrozumiałem "o nie nie nie nie nie, nie. Jeszcze nie teraz. Proszę nie." Poczułem się jakbym szybko wypływał z głębin oceanu. "nie. NIE! NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!" Wynurzyłem się...
To ja gdy po kilkuminutowej, bezowocnej próbie wrócenia do snu w końcu zdałem sobie sprawę, że me wysiłki idą na marne. https://www.youtube.com/watch?v=6k8Wl9fq...BBulHeniek
Czas snu ok. 8h
Umknęła mi początkowa 1/3 snu. Pozostałe 2/3 również ma swoje luki.
...(...) Przeniosło mnie skądś do niezbyt dużego supermarketu. Był ze mną jakiś mój kolega. Właściwie byliśmy złodziejami ale właściciel, stojący na kasie i patrzący na nas, był naszym znajomym. Nic sobie z naszych poczynań nie robił. Co więcej dziękował nam. Chodziło o wyłudzenie jakiegoś odszkodowania czy coś w tym stylu. Skomplikowana sprawa. Bez pośpiechu braliśmy sobie co tylko chcieliśmy. Kolega brał co droższe rzeczy ja natomiast zadowalałem się różnymi słodkościami. Najmocniej szukałem rzadkich Monsterów i innych energoli. Dodam, że tym co przykuło mą uwagę były plakietki cenowe. Wszystkie miały napisy po arabsku. Przed zaśnięciem oglądałem turecki serial więc to pewnie stąd.
Po napchaniu kieszeni do pełna opuściliśmy sklep. Idąc chodniczkiem i wcinając zrabowane dobra natknęliśmy się na ekipę znajomych. Przyłączyliśmy się do nich. Udaliśmy się razem z nimi do miniaturowej wieży Eiffla (miała z 50-60 metrów wysokości). Stała pomiędzy blokami w parku. Wjechaliśmy na pierwsze piętro. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy.
Przeniosłem się sam do galerii handlowej wyglądającej jak krakowskie sukiennice. Podszedłem do jednego ze stoisk. Gdy spojrzałem na lodówkę pełną najróżniejszych kolorowych Monsterków mało się nie rozpłakałem ze szczęścia. Już sięgałem po ten boski, gazowany, wysokokofeinowy, słodki nektar.
Przeniosło mnie do nie mam pojęcia czego. Był to na pewno jakiś budynek. Nie mam pojęcia jaki. Ściany były szare lub ciemnoszare natomiast podłoga tudzież sufit całkowicie czarne. Pochłaniały wszelkie światło. Wyglądało to dość zjawiskowo albowiem nie miało się często punktu odniesienia w przestrzeni i np. kiedy ktoś leżał na podłodze to mogło wydawać się, iż lewituje w ciemnej przestrzeni. Ów budynek był jak mi się wydawało czymś w rodzaju bazy wypadowej na różne spotkania/imprezki ekipy z którą już zdążyłem się zapoznać przy wieży Eiffla. Siedzieliśmy na pufach i gaworzyliśmy. W pewnym momencie usłyszałem dźwięki miłości z nieodległego miejsca. Jeden z biesiadników widząc moje skonsternowanie bez słowa wskazał palcem jakiś kierunek. Udałem się w tamtą stronę. Ciężko było cokolwiek dostrzec więc kierowałem się słuchem. Jęki rozkoszy były coraz głośniejsze. W końcu doszedłem do wejścia. Wszedłem. Nie zdziwiłem się gdy ujrzałem cztery kochając się pary. Były wśród nich zarówno postacie z gier jak i filmów oraz seriali. Podszedłem do jedynej samotnej osoby. Była to postać z gry. Gadka szmatka. Nadszedłe TEN moment
. Spytała kim chcę żeby była podczas firafafalifafą [Pytanie nie jest bezzasadne albowiem owa postać w grze potrafi przybierać inną tożsamość (wgl dziwne, że mózg zmaterializował mi ją. Nie grałem w tę grę już ze 3 lata z hakiem)]. Powiedziałem, że wszystko jedno. Odpowiedziała "okej" i zaczęła się zmieniać. Pomyślałem sobie "O ku*wa co ja zrobiłem a co jeśli zmieni się w jakiegoś goryla" XD. Na szczęście zmieniła się w postać z pewnego serialu poza głową którą zostawiła własną. Rozpoczęliśmy Cimcirimci. Sama nuda nie ma co opisywać
. W trakcie Tralalala zacząłem nabierać świadomości. Nie była to jeszcze pełna świadomość ale powoli moje czyny zaczęły stawać się naprawdę moimi. Może nawet zrobiłbym TR ale byłem zbyt zajęty. Cała zabawa trwała już dwie minuty, było bardzo przyjemnie, gdy nagle usłyszałem dziwny przytłumiony dźwięk z oddali. Stanąłem. Rozejrzałem się. Wzruszyłem ramionami i wróciłem do trykania. Po kilku sekundach znów to samo. I znowu. Te same przytłumione dźwięki. "Coś tu jest bardzo nie tak.". Ponownie się rozejrzałem. Wszystkie otaczające mnie osoby zastygły w kamasutrze jak słupy soli. Spojrzałem w szeroko otwarte oczy mej partnerki. Ona również przestała się ruszać, oddychać, mówić. "O kur*a nie podoba mi się to". Wtem do mych uszu doleciało przytłumione "wziiiiuuuuuuummmm" rozpędzonego samochodu. Gdzieś indziej ktoś z kimś rozmawiał jakby przez szkło. "Co się u licha dzieje?" i w końcu zrozumiałem "o nie nie nie nie nie, nie. Jeszcze nie teraz. Proszę nie." Poczułem się jakbym szybko wypływał z głębin oceanu. "nie. NIE! NIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEE!" Wynurzyłem się... To ja gdy po kilkuminutowej, bezowocnej próbie wrócenia do snu w końcu zdałem sobie sprawę, że me wysiłki idą na marne. https://www.youtube.com/watch?v=6k8Wl9fq...BBulHeniek
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





