07-09-2020, 22:25
Wydawało mi się, że się przebudziłam ale nie otwierałam oczu. Chciałam się podnieść ale miałam uczucie jakbym była doklejona gęstym klejem albo zanurzona w mazi. Zaczęłam ciągnąć na siłę, aż czułam coś na rodzaj bolu jak gdyby cos się rozrywało. W końcu uświadomiłam sobie, że znam ten stan, trochę się uspokoiłam i pomyślałam o świadomym śnie. Jak często mi sie to zdarza wyrzuciło mnie na drogę przed domem, która zawsze wygląda jak w czasach dzieciństwa. Ucieszylam się i zaczęłam latanko. Zobaczyłam łąkę pełną kwiatów i wleciałam w nią i macałam je. Wyszłam na drogę gdgdzie stała kobieta z rowerem. Spytałam czy chce iść ze mną. Miałam uczucie pobudzenia. Powiedziała, że za chwilę tylko coś zrobi. W koszyku miała jakies przedmioty. Podeszło kilka starszych osób i zaczęła je sprzedawać. Przyjrzałam się im, to były jakieś madykamenty. Zezłościło mnie to, że pewnie oszukuje tych ludzi mimo, że była dla mnie bardzo miła i uciekłam stamtąd. Chciałam iść nad jezioro ale się rozproszyłam i zaczął się sen o jakiejś szkole. Chodziłam po niej jako uczniak. Wszystko było w niebieskich płytkach. Zamiast schodów zrobili jakąś drabinkę. Po wejściu na nią zobaczyłam jakiegoś gościa w garniturze. Chyba dyrektora. Zaczęłam z nim dyskutować, że co z tą drabinką, gdzie przpisy bhp, że to niebezpieczne itd. Nie zraził się i powiedział, że trzeba uczniów rozruszać, że pokolenie ciap i coś tam o polityce pogadaliśmy. Wyszłam ze szkoły, ktoś na mnie czekał. Potem jeszcze coś było ale rozmyło mi się w pamięci.





