23-08-2020, 13:20
Pamiętam, że byłem na zjeździe i-senu. Poszliśmy do jakiejś karczmy coś zjeść. Zasiedliśmy do dużego drewnianego stołu. Po mojej lewej stronie siedział cosmic., a naprzeciwko siedziała reszta osób, czyli Slavia, Fallen, Sudo, nie pamiętam dokładnie. Ktoś opowiadał o jakimś wybuchu. Nagle do środka wbiega dziewczyna. To ona podłożyła bombę pod ten budynek ( to był bank?)! Przebiegła całe pomieszczenie i wyskoczyła przez drugie drzwi. Coś okrągłego leżało na stole. To był zapalnik tej bomby, zostawiony w pośpiechu przez tą dziewczynę. Więc nie uda się jej zdetonować. Podrzuciłem to do góry w powietrze. Zawisło jak bańka mydlana. Mogłem tym poruszać za pomocą myśli. Powiedziałem im, że patrzcie, to nie jest sen, a ja mam zdolność telekinezy! Uśmiechali tylko (to był taki cosmicowy uśmiech). Aha to jest senny zjazd, to jest sen, no przecież...





