19-08-2020, 17:11
19 sierpnia 2020
Poszłam do nowej sennej szkoły. Jakaś dziewczyna mi dokuczała. Rozpylała co jakiś czas substancję chemiczną w moim kierunku. Któregoś razu użyła do tego celu starodawnego aparatu fotograficznego, który zepsuła.
Drażniły mnie te opryski. Miałam 3 albo 4 koleżanki, które mogły to potwierdzić, ale nie chciały. Jedna z nich nazywała się Diana, pozostałe miały bardziej polskie imiona. Nauczyciele nie wierzyli w to, co im mówiłam. Dręczycielka natomiast poszła potem do dyrekcji i zgłosiła, że to ja jej robię krzywdę. Pokazywała rany na swoim ciele.
W tym roku mieli do nas dołączyć uczniowie z zagranicy, m.in. z Miami.
Panował dziwny zwyczaj notowania każdej lekcji na osobnej luźnej kartce. Żebyś nie musiał dawać całego zeszytu, jak ktoś będzie chciał pożyczyć notatki. Ciężko mi było to zaakceptować.
Podręcznik od matematyki miał formę kalendarza. Pod każdym datą były zadania i miejsce na obliczenia. Nauczycielka otworzyła na którejś stronie, ja na tej samej, ale coś się nie zgadzało. Pani miała wydanie tegoroczne, a ja z 2017 r. Było mi strasznie wstyd.
Powiedziałam komuś, że chcę umrzeć. Głos miałam pełen udręki.
Dostałam zupę na obiad, była w dwóch częściach - rzadkiej i gęstej. Miałam je zmieszać ze sobą. W tej drugiej znalazłam trójkątny kawałek czegoś podobnego do pizzy.
Dobra, lecimy z ta ADĄ. Polegała ona na skupianiu się wyłącznie na doznaniach dotykowych i ignorowaniu wzroku i słuchu. To, czego nie mogę dotknąć, traktuję jako iluzję, coś niestabilnego. Każda czynność, którą wykonuję, ma swoją sygnaturę dotykową. Wiele razy doświadczyliście, jak wzrokiem postrzegaliście senną scenerię, a zarazem czuliście swoje ciało w łóżku, będąc rozerwanym pomiędzy dwoma światami. Tak samo i ja próbuję zlokalizować swoje ciało w oderwaniu od bodźców wzrokowych i słuchowych.
Kiedy za bardzo skupiam się na tym, co widzę i słyszę, zlewam się z tym i gubię swoje "ja". Próbuję tego uniknąć. W związku z tym, że tylko ja mam taki problem, nie polecam tej techniki nikomu innemu, bo nie wiem, jakie mogą być skutki.
Na jawie co jakiś czas zamykam oczy i kontempluję wizję pod powiekami, analizuję jej cechy, badam jakość, nazywam w myśli widziane kolory i kształty. Np. w tej chwili jest to szaro-żółta mgła, z domieszką rozedrganych czarnych, czerwonych i złotych punkcików.
Z lucidity na razie u mnie słabo, bo za mało ciemności dostaje mi się do oczu.
Poszłam do nowej sennej szkoły. Jakaś dziewczyna mi dokuczała. Rozpylała co jakiś czas substancję chemiczną w moim kierunku. Któregoś razu użyła do tego celu starodawnego aparatu fotograficznego, który zepsuła.
Drażniły mnie te opryski. Miałam 3 albo 4 koleżanki, które mogły to potwierdzić, ale nie chciały. Jedna z nich nazywała się Diana, pozostałe miały bardziej polskie imiona. Nauczyciele nie wierzyli w to, co im mówiłam. Dręczycielka natomiast poszła potem do dyrekcji i zgłosiła, że to ja jej robię krzywdę. Pokazywała rany na swoim ciele.
W tym roku mieli do nas dołączyć uczniowie z zagranicy, m.in. z Miami.
Panował dziwny zwyczaj notowania każdej lekcji na osobnej luźnej kartce. Żebyś nie musiał dawać całego zeszytu, jak ktoś będzie chciał pożyczyć notatki. Ciężko mi było to zaakceptować.
Podręcznik od matematyki miał formę kalendarza. Pod każdym datą były zadania i miejsce na obliczenia. Nauczycielka otworzyła na którejś stronie, ja na tej samej, ale coś się nie zgadzało. Pani miała wydanie tegoroczne, a ja z 2017 r. Było mi strasznie wstyd.
Powiedziałam komuś, że chcę umrzeć. Głos miałam pełen udręki.
Dostałam zupę na obiad, była w dwóch częściach - rzadkiej i gęstej. Miałam je zmieszać ze sobą. W tej drugiej znalazłam trójkątny kawałek czegoś podobnego do pizzy.
Dobra, lecimy z ta ADĄ. Polegała ona na skupianiu się wyłącznie na doznaniach dotykowych i ignorowaniu wzroku i słuchu. To, czego nie mogę dotknąć, traktuję jako iluzję, coś niestabilnego. Każda czynność, którą wykonuję, ma swoją sygnaturę dotykową. Wiele razy doświadczyliście, jak wzrokiem postrzegaliście senną scenerię, a zarazem czuliście swoje ciało w łóżku, będąc rozerwanym pomiędzy dwoma światami. Tak samo i ja próbuję zlokalizować swoje ciało w oderwaniu od bodźców wzrokowych i słuchowych.
Kiedy za bardzo skupiam się na tym, co widzę i słyszę, zlewam się z tym i gubię swoje "ja". Próbuję tego uniknąć. W związku z tym, że tylko ja mam taki problem, nie polecam tej techniki nikomu innemu, bo nie wiem, jakie mogą być skutki.
Na jawie co jakiś czas zamykam oczy i kontempluję wizję pod powiekami, analizuję jej cechy, badam jakość, nazywam w myśli widziane kolory i kształty. Np. w tej chwili jest to szaro-żółta mgła, z domieszką rozedrganych czarnych, czerwonych i złotych punkcików.
Z lucidity na razie u mnie słabo, bo za mało ciemności dostaje mi się do oczu.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





