18-08-2020, 10:12
18 sierpnia 2020 - Senny bon turystyczny
Zakwaterowano mnie w pokoju z dwiema 16-latkami. Wydawały się całkiem spoko. Polecono mi opróżnić śmietnik. W pomieszczeniu stało kilka wiader, nie wiedziałam, które to. Nie trafiłam za pierwszym razem. Gdy uniosłam pokrywę kolejnego, wydobył się smród. Wyszłam z pojemnikiem. Po drodze zauważyłam, że koleżanki mają skrzynię z zapasami suchej żywności (kasze, fasole itp.) Zastanawiałam się, czy są wege i gdzie to gotują.
Pod sufitem znajdowała się półka z broszurami o autyzmie. Ale fajnie! Przejrzałam sobie parę.
Widziałam plac zabaw dla młodszych dzieci. Obok stały bardzo wysokie regały. Wspięłam się po metalowych rurkach. Parę metrów nad ziemią było mnóstwo kosmetyków, m.in. tusze do rzęs. Można było brać sobie za darmo, do woli. Niechcący zwaliłam trochę na podłogę.
Martwiłam się, że może za mało się odzywam do dziewczyn, ale one też milczały, pewnie krępowały się gadać przy mnie, bo jestem obca. Ale skoro mają u siebie te autyzmowe zeszyciki, to powinno być OK, zaakceptują mnie.
Przedstawiono mnie obozowej społeczności. Opiekunka zadała mi parę pytań przy wszystkich. Dlaczego miałam wcześniej kontakt z policją? Zamiast przyznać się, że uciekłam z poprzedniego obozu, odpowiedziałam, że "przyjechałam z Włoch", totalnie nie na temat. Parę osób zachichotało. Wyszłam na śmieszkową osobę. Potem dotarło do mnie, że mój tekst mógł się skojarzyć z obowiązkową kwarantanną, choć miałam na myśli zupełnie inne miejsce.
Jakiś chłopak wyglądający na 7 lat gadał z dziewczynami o księgowości i podatkach. Jego zainteresowania zrobiły na mnie wrażenie.
W jakimś artykule przeczytałam o lekarce, która nie akceptowała podwójnej diagnozy swojej pacjentki. Rozpoznano u niej wcześniej ZA i DD, a lekarka upierała się przy samym ZA. Takich sytuacji było kilka, widziałam też inne skróty, których nie potrafiłam rozszyfrować.
Stwierdziłam, że jak pójdziemy na miasto, to kupię sobie parę gazet po 2 złote, np. "Naj" i "Bravo Girl". Będę je czytać zamiast internetu, by oczy odpoczęły od sztucznego światła, no i oczywiście, żeby się nie nudzić.
Fragment snu nie został zapamiętany.
Faza nastąpiła po zażyciu melisy z walerianą. W związku z tym przedłużam eksperyment o jeden dzień, a potem o kolejne dwa tygodnie. Jutro podam szczegóły mojej osobistej techniki.
Zakwaterowano mnie w pokoju z dwiema 16-latkami. Wydawały się całkiem spoko. Polecono mi opróżnić śmietnik. W pomieszczeniu stało kilka wiader, nie wiedziałam, które to. Nie trafiłam za pierwszym razem. Gdy uniosłam pokrywę kolejnego, wydobył się smród. Wyszłam z pojemnikiem. Po drodze zauważyłam, że koleżanki mają skrzynię z zapasami suchej żywności (kasze, fasole itp.) Zastanawiałam się, czy są wege i gdzie to gotują.
Pod sufitem znajdowała się półka z broszurami o autyzmie. Ale fajnie! Przejrzałam sobie parę.
Widziałam plac zabaw dla młodszych dzieci. Obok stały bardzo wysokie regały. Wspięłam się po metalowych rurkach. Parę metrów nad ziemią było mnóstwo kosmetyków, m.in. tusze do rzęs. Można było brać sobie za darmo, do woli. Niechcący zwaliłam trochę na podłogę.
Martwiłam się, że może za mało się odzywam do dziewczyn, ale one też milczały, pewnie krępowały się gadać przy mnie, bo jestem obca. Ale skoro mają u siebie te autyzmowe zeszyciki, to powinno być OK, zaakceptują mnie.
Przedstawiono mnie obozowej społeczności. Opiekunka zadała mi parę pytań przy wszystkich. Dlaczego miałam wcześniej kontakt z policją? Zamiast przyznać się, że uciekłam z poprzedniego obozu, odpowiedziałam, że "przyjechałam z Włoch", totalnie nie na temat. Parę osób zachichotało. Wyszłam na śmieszkową osobę. Potem dotarło do mnie, że mój tekst mógł się skojarzyć z obowiązkową kwarantanną, choć miałam na myśli zupełnie inne miejsce.
Jakiś chłopak wyglądający na 7 lat gadał z dziewczynami o księgowości i podatkach. Jego zainteresowania zrobiły na mnie wrażenie.
W jakimś artykule przeczytałam o lekarce, która nie akceptowała podwójnej diagnozy swojej pacjentki. Rozpoznano u niej wcześniej ZA i DD, a lekarka upierała się przy samym ZA. Takich sytuacji było kilka, widziałam też inne skróty, których nie potrafiłam rozszyfrować.
Stwierdziłam, że jak pójdziemy na miasto, to kupię sobie parę gazet po 2 złote, np. "Naj" i "Bravo Girl". Będę je czytać zamiast internetu, by oczy odpoczęły od sztucznego światła, no i oczywiście, żeby się nie nudzić.
Fragment snu nie został zapamiętany.
Faza nastąpiła po zażyciu melisy z walerianą. W związku z tym przedłużam eksperyment o jeden dzień, a potem o kolejne dwa tygodnie. Jutro podam szczegóły mojej osobistej techniki.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





