17-08-2020, 08:58
17 sierpnia 2020
Pracodawca dał mi ostatnią szansę. Kobieta ucieszyła się na mój widok i zaprosiła mnie do swojego gabinetu. W biurze oprócz niej była tylko jedna osoba, być może brakowało rąk do pracy i uznała, że znów jestem potrzebna. Niestety, już nie mogłam jej zaufać. Znowu chce mnie wykorzystać. Baba zezłościła się, a ja uciekłam.
Obudziłam się o 4 i powstało naturalne WBTB trwające kilkadziesiąt minut. Czułam bardzo fajne wibracje, ale nie udało się z tego zrobić projekcji astralnej.
Miałam wymeldować się z hotelu. Mój pokój był polecany chorym na raka piersi, ale dla zwykłych ludzi też się nadawał. Na recepcji była ruska dziewczyna. Stwierdziła, że łatwiej dogadałaby się z niesłyszącym, niż ze mną. Miałam podać jej jakiś numerek, ale dałam nie ten, co trzeba. Bez sensu odczytałam na głos liczbę, którą miała w ręku. Znalazłam potem w plecaku pustą zawieszkę bez klucza i bez numeru. Natrafiłam też na plastikową obwolutę. Powyciągałam z niej jakieś dokumenty ze studiów, myślałam, że w recepcjonistka chce tylko pustą teczkę, ale wzięła papiery i zaczęła je stemplować.
Do mojego dawnego pokoju przyjechała młodzież, osoby może kilka lat starsze ode mnie, ale wyglądały o wiele dojrzalej. Tleniona blondyna miała mocno zjarane plecy. Już się zakwaterowali, ale poszłam do nich, by sprawdzić, czy nie wisi moja czerwona kurtka na wieszaku. Zobaczyłam tam jakąś podobną, a moja była w plecaku. Wyszłam i pod drzwiami czekałam na mamę. Nachodziły mnie dziwne myśli. Przecież to tylko sen, mogę iść gdzie chcę, ale bez mamy nie mam żadnego pomysłu i jest mi smutno. Uświadomiłam się właściwie bez powodu, dopiero po wielu wydarzeniach. Nie było to LD od początku.
Miałam pudełko ze słodyczami. Znajdowało się tam m.in. 7 lodów wodnych typu lizak lodowy za kilkadziesiąt groszy w smukłym foliowym opakowaniu. Teraz to wszystko mi się rozpuści... Po co robiłam takie zapasy, jak w hotelu byłam tylko jeden dzień?
Szłam gdzieś z jajkami surowymi. Potłukły się i widać było nadliczbowe żółtka. Niektóre były zdeformowane.
Stałam na nadziemnym przejściu, takim, jak czasem bywa wysoko nad torami albo jezdnią. Na schodach znajdowała się huśtawka równoważna, z której skorzystałam. Wznosiłam się wysoko i opadałam. Było mi przyjemnie.
Pracodawca dał mi ostatnią szansę. Kobieta ucieszyła się na mój widok i zaprosiła mnie do swojego gabinetu. W biurze oprócz niej była tylko jedna osoba, być może brakowało rąk do pracy i uznała, że znów jestem potrzebna. Niestety, już nie mogłam jej zaufać. Znowu chce mnie wykorzystać. Baba zezłościła się, a ja uciekłam.
Obudziłam się o 4 i powstało naturalne WBTB trwające kilkadziesiąt minut. Czułam bardzo fajne wibracje, ale nie udało się z tego zrobić projekcji astralnej.
Miałam wymeldować się z hotelu. Mój pokój był polecany chorym na raka piersi, ale dla zwykłych ludzi też się nadawał. Na recepcji była ruska dziewczyna. Stwierdziła, że łatwiej dogadałaby się z niesłyszącym, niż ze mną. Miałam podać jej jakiś numerek, ale dałam nie ten, co trzeba. Bez sensu odczytałam na głos liczbę, którą miała w ręku. Znalazłam potem w plecaku pustą zawieszkę bez klucza i bez numeru. Natrafiłam też na plastikową obwolutę. Powyciągałam z niej jakieś dokumenty ze studiów, myślałam, że w recepcjonistka chce tylko pustą teczkę, ale wzięła papiery i zaczęła je stemplować.
Do mojego dawnego pokoju przyjechała młodzież, osoby może kilka lat starsze ode mnie, ale wyglądały o wiele dojrzalej. Tleniona blondyna miała mocno zjarane plecy. Już się zakwaterowali, ale poszłam do nich, by sprawdzić, czy nie wisi moja czerwona kurtka na wieszaku. Zobaczyłam tam jakąś podobną, a moja była w plecaku. Wyszłam i pod drzwiami czekałam na mamę. Nachodziły mnie dziwne myśli. Przecież to tylko sen, mogę iść gdzie chcę, ale bez mamy nie mam żadnego pomysłu i jest mi smutno. Uświadomiłam się właściwie bez powodu, dopiero po wielu wydarzeniach. Nie było to LD od początku.
Miałam pudełko ze słodyczami. Znajdowało się tam m.in. 7 lodów wodnych typu lizak lodowy za kilkadziesiąt groszy w smukłym foliowym opakowaniu. Teraz to wszystko mi się rozpuści... Po co robiłam takie zapasy, jak w hotelu byłam tylko jeden dzień?
Szłam gdzieś z jajkami surowymi. Potłukły się i widać było nadliczbowe żółtka. Niektóre były zdeformowane.
Stałam na nadziemnym przejściu, takim, jak czasem bywa wysoko nad torami albo jezdnią. Na schodach znajdowała się huśtawka równoważna, z której skorzystałam. Wznosiłam się wysoko i opadałam. Było mi przyjemnie.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





