12-08-2020, 01:26
(08-08-2020, 20:22 )incestus napisał(a): Wiem wiem, że to nie było LD.No to zwracam honor.
Z racji problemów ze snem postanowiłem wspomóc się melatoniną w tabletkach. W końcu co mi szkodzi. W najgorszym wypadku nic nie da, w najlepszym umrę z przedawkowania. No więc kupiłem, otwieram kartonik na którym pogrubionymi literami jest napisane "5mg". Zaglądam do pudełka "Hmmm coś małe te tabletki". Jako, że chcę żeby wszystko było w cacy biorę ulotkę w rękę i pierwsze co rzuca mi się w oczy "Melatonina 1mg, 3mg, 5mg". Myślę sobie "robią mnie w ch*ja, na opakowaniu było 5mg a tu taka loteria mogę trafić tabletkę o mocy 1, 3 lub 5. Napisane jest również "tylko jedna tabletka przed snem". Wkurzyłem się, najpierw mnie oszukujooo a potem każą brać tylko jedną malusieńką tabletkę. "Nie będzie mi jakiś głupi papier mówił jak mam żyć" Wziąłem od razu dwie, poszedłem do szaletu na kilka minut i przed położeniem się spać pobrałem jeszcze jedną.
... Dopiero rano doczytałem, że wcale mnie opakowanie nie oszukało a owa ulotka wsadzana jest do tabletek o różnej sile.
Położyłem się spać o godzinie o której za Chiny bym nie zasnął, no chyba, że po dużej dawce napojów wysokoprocentowych. Nie czułem się zmęczony. Zasnąłem w jakieś dwie minuty.
-) Ciemność. Nagle przede mną pojawiają się małe iskierki. Jest ich coraz więcej. Błyskają coraz mocniej. W końcu zapełniają prawie cały widnokrąg. Błyski przemieniają się w świetliste obrazy falujące jak w kalejdoskopie. Jest to z jednej strony piękne i niesamowite a z drugiej niepokojące tudzież psychodeliczne. Wszystko dzieje się bardzo szybko. Nagle wszystko się urywa. Pojawiam się w świecie gry o czołgach, statkach i samolotach w którą dość sporo ostatnio się zagrywam. Jestem samolotem jednej z drużyn. Czuję ogromne zmęczenie. Chce mi się spać, mimo to ze wszystkich stron jestem przez wszystkich rozchwytywany "Chodź tu!", "Pomóż mi!", Przyleć tu!" itp. Próbuję odlecieć gdzieś daleko od całej akcji. Nie mam jednak siły, ląduję w jakich krzakach, zasypiam. Po kilku sekundach jakaś nieznana siła budzi mnie i przenosi w sam środek bitwy. Kolejny natłok dźwięków i nawoływań. Znów uciekam, lecz tym razem zostaję przeniesiony do przeciwnej drużyny, poza tym wszystko dzieje się od nowa. Szum, strzały, chaos a mi cholernie chce się spać, nie mogę tego wytrzymać. Takowa sekwencja powtarza się jeszcze kilka razy. W tym czasie rozbudzam się, kilka razy, do jawy na sekundę i od razu zasypiam. W końcu zmęczony tym wszystkim zostaję na jawie. Leżę z minutę po czym otwieram oczy. Wszystko jest czarne. Wszystko. Mieszkam w mieście więc nigdy w domu nie ma całkowitej ciemności, zawsze jest jakaś jasnoszara poświata. Tym razem nie widziałem dosłownie niczego. Pół minuty później nieco się rozjaśnia niemniej przedmioty w pokoju są albo czarne albo mocno szare. Poza tym wszystko jest bardzo rozmazane, świat faluje. Sięgam po okulary, prawie nic nie dają. Próbuję się podnieść i momentalnie upadam na łóżko. Czuję się jak mocno pijany, szum w głowie, ciężko stwierdzić gdzie góra gdzie dół. Próbuję zasnąć ale jakoś nie mogę raz, że wizja wrócenia do ostatniego snu nie jest zbyt zachęcająca, dwa pęcherz ciśnie jak cholera. Więc czekam aż się trochę polepszy. W końcu z trudem wstaję, poruszam się jakbym przed chwilą kręcił się patrząc w dół. Wywracam się dwa razy na ścianę ale jakoś dochodzę do klozetu. Następnie udaję się do kuchni po coś zimnego do picia. Gdy wracam do łóżka uświadamiam sobie, że już w sumie wszystko jest okej. Patrzę na zegarek. Minęły dokładnie dwie godziny odkąd położyłem się spać. Próbuję zasnąć, lecz nie mogę. Próbuję zmęczyć się patrzeniem w telefon i znów zasnąć. Ostatecznie ponowienie zasnąłem z trudem jakieś 3 godziny po przebudzeniu.
Wstałem godzinę wcześniej niż ostatnio, do tego prawie wypoczęty, co dla mnie jest sukcesem.
Podczas drugiego snu miałem trzy zaje*iście długie sny, które były zaje*iste. Niestety zapamiętałem z nich w większości tylko ogólną strukturę. Chciałem zapamiętać wszystkie ale za szybko wyparowały mi z głowy więc nie zapamiętałem prawie nic. Były w klimatach magiczno-baśniowych. Jeden w całości rozgrywał się po rosyjsku. Były tam straszne z wyglądu stwory jednak nieagresywne. Przemawiały ludzkim głosem. Pamiętam jeszcze kilka postaci, miejsc i krótkich czynności ale zbyt niewiele by napisać coś sensownego.
PiS JoŁ
Dlaczego intuicja podpowiada mi, że z tego koszmaru już się nie obudzę? Bo wcale jeszcze nie poszedłem spać a koszmar dopadł mnie na jawie.





