26-07-2020, 18:00
26 lipca 2020 - Senne zamroczenie
Poszłam do łóżka przed północą.
Kilkanaście razy powtórzyłam mantrę "Oddajcie eldeki albo skoczę do rzeki". Potem zastosowałam technikę oddechową: wdech - stil, wydech - nox. Również kilkanaście powtórzeń.
Była szósta nad ranem. Wracałam z cmentarza. Było ze mną parę osób w podobnym wieku. Poszłam na autobus. Użyłam drogi na skróty. Zobaczyłam, jak jedzie 173 tyłem, a potem 153 - również tyłem. Nie kojarzę tych linii, w ogóle nie powinny się tu znaleźć, ale na pewno było jakieś uzasadnienie.
W końcu przyjechał mój autobus - dość krótki, niektóre siedzenia były pojedyncze. Zajęłam miejsce z przodu i żarłam kanapkę, nie mogąc powstrzymać głodu. Kierowca był na mnie zły z tego powodu. Zwrócił mi uwagę, bo nie miałam maski. Nie ruszało mnie to, zostało mi jeszcze parę gryzów i koniec.
Pojazd jechał jakoś dziwnie, skręcił do parku i pojechał nad stawem zamiast normalną jezdnią. Powinnam wysiąść wcześniej. Nagle zorientowałam się, że przecież mogłam iść od cmentarza pieszo do domu, nie potrzebuję żadnych autobusów, przecież tak mam blisko. Zrobiłam coś głupiego.
W końcu znalazłam się w mieszkaniu. Poszłam spać. Wstałam po jakimś czasie i udałam się do kuchni. Lodówka i zamrażarka były otwarte. Co tu się dzieje?
Muszę przestać żyć w nieustającej żałobie po tym, co przemija.
Poszłam do łóżka przed północą.
Kilkanaście razy powtórzyłam mantrę "Oddajcie eldeki albo skoczę do rzeki". Potem zastosowałam technikę oddechową: wdech - stil, wydech - nox. Również kilkanaście powtórzeń.
Była szósta nad ranem. Wracałam z cmentarza. Było ze mną parę osób w podobnym wieku. Poszłam na autobus. Użyłam drogi na skróty. Zobaczyłam, jak jedzie 173 tyłem, a potem 153 - również tyłem. Nie kojarzę tych linii, w ogóle nie powinny się tu znaleźć, ale na pewno było jakieś uzasadnienie.
W końcu przyjechał mój autobus - dość krótki, niektóre siedzenia były pojedyncze. Zajęłam miejsce z przodu i żarłam kanapkę, nie mogąc powstrzymać głodu. Kierowca był na mnie zły z tego powodu. Zwrócił mi uwagę, bo nie miałam maski. Nie ruszało mnie to, zostało mi jeszcze parę gryzów i koniec.
Pojazd jechał jakoś dziwnie, skręcił do parku i pojechał nad stawem zamiast normalną jezdnią. Powinnam wysiąść wcześniej. Nagle zorientowałam się, że przecież mogłam iść od cmentarza pieszo do domu, nie potrzebuję żadnych autobusów, przecież tak mam blisko. Zrobiłam coś głupiego.
W końcu znalazłam się w mieszkaniu. Poszłam spać. Wstałam po jakimś czasie i udałam się do kuchni. Lodówka i zamrażarka były otwarte. Co tu się dzieje?
Muszę przestać żyć w nieustającej żałobie po tym, co przemija.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





