23-07-2020, 00:18
Alkoholowe LD
Spacerowalem sobie chodnikiem z dziewczyną w której się podkochuje, trzymamy się za ręce i tak idziemy.
Zaraz zaraz...
zatrzymaliśmy się, spojrzałem jej prosto w oczy i ścisnąłem lekko obie dłonie chowając je w swoich.
Uświadomiłem sobie ze to sen.Obraz powoli zaczął zanikać i wszystko wydawało się przez moment jak gdyby czarno białe. Uczucie które mi wtedy towarzyszyło to niesamowita euforia, byłem również w ciężkim szoku.
Przeniosło mnie na kanapę mojej matki w salonie (inne mieszkanie), nikogo nie było a ja byłem troszeczkę przerażony faktem ze to naprawdę sen i starałem się tego nie popsuć.
W Salonie było troszkę ciemno, wyglądało to na bardzo wczesny ranek w pochmurny dzień. Podparłem się powoli na łokciach żeby się rozejrzeć po pokoju ale wszystko robiłem bardzo powoli i ostrożnie a przynajmniej się starałem.Po krótkim rozeznaniu doszedłem do wniosku że nic w pomieszczeniu dziwnego nie znalazłem, no może prócz jednej rzeczy..
Była nią lampka nocna , malutka lampka tuż obok łóżka a znajdowała się jakiś metr od mojej głowy bliżej drzwi balkonowych.
Nie wiem co mi strzeliło do głowy ale skoczyłem w stronę tej lampy i opadając w slowmotion objąłem ją swoimi dłońmi.
W dalszej kolejności moją uwagę przykuł balkon. Wstałem powoli i gdy tylko podszedłem bliżej dostrzegłem identyczną okolice jak w realu, promienie słoneczne częściowo pokrywały budynek współdzielni mieszkaniowej. Na dworze z początku nie było nikogo, dopiero po paru sekundach zza współdzielni wyszedł jakiś facet który sobie po prostu szedł a ja byłem pełen podziwu jak bardzo ten sen jest realistyczny, w mojej głowie kłębiła się wtedy myśl (jak to możliwe że ten facet wydaje się tak realny!, przecież to sen!) i może dlatego po chwili się obudziłem.
Spacerowalem sobie chodnikiem z dziewczyną w której się podkochuje, trzymamy się za ręce i tak idziemy.
Zaraz zaraz...
zatrzymaliśmy się, spojrzałem jej prosto w oczy i ścisnąłem lekko obie dłonie chowając je w swoich.
Uświadomiłem sobie ze to sen.Obraz powoli zaczął zanikać i wszystko wydawało się przez moment jak gdyby czarno białe. Uczucie które mi wtedy towarzyszyło to niesamowita euforia, byłem również w ciężkim szoku.
Przeniosło mnie na kanapę mojej matki w salonie (inne mieszkanie), nikogo nie było a ja byłem troszeczkę przerażony faktem ze to naprawdę sen i starałem się tego nie popsuć.
W Salonie było troszkę ciemno, wyglądało to na bardzo wczesny ranek w pochmurny dzień. Podparłem się powoli na łokciach żeby się rozejrzeć po pokoju ale wszystko robiłem bardzo powoli i ostrożnie a przynajmniej się starałem.Po krótkim rozeznaniu doszedłem do wniosku że nic w pomieszczeniu dziwnego nie znalazłem, no może prócz jednej rzeczy..
Była nią lampka nocna , malutka lampka tuż obok łóżka a znajdowała się jakiś metr od mojej głowy bliżej drzwi balkonowych.
Nie wiem co mi strzeliło do głowy ale skoczyłem w stronę tej lampy i opadając w slowmotion objąłem ją swoimi dłońmi.
W dalszej kolejności moją uwagę przykuł balkon. Wstałem powoli i gdy tylko podszedłem bliżej dostrzegłem identyczną okolice jak w realu, promienie słoneczne częściowo pokrywały budynek współdzielni mieszkaniowej. Na dworze z początku nie było nikogo, dopiero po paru sekundach zza współdzielni wyszedł jakiś facet który sobie po prostu szedł a ja byłem pełen podziwu jak bardzo ten sen jest realistyczny, w mojej głowie kłębiła się wtedy myśl (jak to możliwe że ten facet wydaje się tak realny!, przecież to sen!) i może dlatego po chwili się obudziłem.
Uwielbiam śnić o kosmosie i wszystkim co z nim związane. Kocham być świadomym podczas snu i wierze że zostanę w tym dobry.





