20-07-2020, 21:33
20/07/2020
Postanowiłam zasypiać przy podcastach o oneironautyce na Spotify. Utworzyłam playlistę z dwoma.
Po dziesięciu minutach pierwszego coraz mniej zwracałam uwagę na słowa, wyłączałam się co chwilę no, by potem niespokojnie się poruszyć i powtórzyć zamulanie od nowa, choć chciałam dotrwać do końca nagrania.
Obudziłam się mniej więcej po czterdziestu minutach z Bedoesem w uszach — podcasty się skończyły, Spotify raczył wybrać kolejny utwór i przyznam, że wybór nie był zbyt trafny. Obudziłam się gwałtownie, wystraszona i nieźle zamulona.
Nie pamiętałam żadnego snu.
s e n 2 1
Jak to usunąć?!
Siedziałam u chrzestnych.
To nie było ich realne mieszkanie — było jakieś... inne. W pewnym momencie stwierdziłam, że wejdę do pokoju kuzyna, żeby posiedzieć na laptopie. Tak więc weszłam.
Urządzenie było nietypowe — laptop, ale z komputerem leżącym pod biurkiem, podpiętą klawiaturą i myszką. Czuć było, że był to drogi wydatek.
Pokój w większości zajmowało biurko z fotelem (to właściwie jedyne, co zapamiętałam). Stwierdziłam, że chcę zobaczyć siebie, jak robię zeza, więc postanowiłam nagrać filmik. Nagrałam.
Video było profesjonalne — na moją twarz padały różne ujęcia z różnych kamer, choć... przecież kamera była jedna. Chciałam usunąć ten film, ale problem polegał na tym, że za cholerę nie wiedziałam jak.
Przestraszyłam się. Bałam się tego, że kuzyn uzna mnie za idiotkę.
s e n 2 2
Pierwsza lekcja
Byłam w jakieś nowej szkole, ale z tymi samymi ludźmi w klasie co kiedyś. Chodziłam po tej szkole z dawną przyjaciółką. Razem spóźniałyśmy się na geografię.
To miała być moja pierwsza pierwsza lekcja, a nie chciałam zawalić już na starcie przedmiotu rozszerzonego (turystyka pozdrawia). Dziewczyna obok mnie wpadła na pomysł, żeby wybronić się na to, że jesteśmy harcerkami na służbie i przygotowujemy się do obozu. Przytaknęłam.
Weszłyśmy do sali. Była duża. Na jej końcu znajdowały się ławki ustawione piętrami, jeszcze za nimi biurko nauczycielki, a przed tym całym bajzlem ogromny ekran, na którym wyświetlany był jakiś, zupełnie niezwiązany z geografią film. Usiadłam obok koleżanki. Biurko nauczycielki odbijało się lekko na ekranie.
Rozmawiałam z dziewczyną obok mnie. Nauczycielka parę razy nas uciszała, lecz niewiele to dawało. W pewnym momencie przestałam gadać, żeby nie robić sobie problemów. Sąsiadka z ławki jednak nadal nawijała, ni to do mnie, ni to do siebie.
Film został zapauzowany.
— Czy ja wam przepraszam? — zapytała kobieta.
Była młoda, ale taka... chłodna, niesympatyczna, sztywna. Miała zapleciony wakrocz z ciemnych włosów, który spływał po jej ramieniu.
Chciałam się obronić, powiedzieć, że przecież ja nic już nie robię, ale zrezygnowałam. Postanowiłam milczeć. A ten film był dziwny. Przypadkowe sceny, nieklejące się i napewno nie mające nic wspólnego z czymś takim jak geografia.
Lekcja dobiegła końca.
Pakując się, zobaczyłam screeny rozmowy na tablicy. Wszyscy śmiali się z tego, że moja siostra pisała do wszystkich, że jestem ze wsi i poszłam do dobrej szkoły, chociaż się do niej nie nadaję (nie, nie jestem ze wsi i nie, moja szkoła nie jest dobra).
Wyszłam z sali. Kolejną lekcją była woda. Przedmiot szkolny — woda.
Postanowiłam zasypiać przy podcastach o oneironautyce na Spotify. Utworzyłam playlistę z dwoma.
Po dziesięciu minutach pierwszego coraz mniej zwracałam uwagę na słowa, wyłączałam się co chwilę no, by potem niespokojnie się poruszyć i powtórzyć zamulanie od nowa, choć chciałam dotrwać do końca nagrania.
Obudziłam się mniej więcej po czterdziestu minutach z Bedoesem w uszach — podcasty się skończyły, Spotify raczył wybrać kolejny utwór i przyznam, że wybór nie był zbyt trafny. Obudziłam się gwałtownie, wystraszona i nieźle zamulona.
Nie pamiętałam żadnego snu.
s e n 2 1
Jak to usunąć?!
Siedziałam u chrzestnych.
To nie było ich realne mieszkanie — było jakieś... inne. W pewnym momencie stwierdziłam, że wejdę do pokoju kuzyna, żeby posiedzieć na laptopie. Tak więc weszłam.
Urządzenie było nietypowe — laptop, ale z komputerem leżącym pod biurkiem, podpiętą klawiaturą i myszką. Czuć było, że był to drogi wydatek.
Pokój w większości zajmowało biurko z fotelem (to właściwie jedyne, co zapamiętałam). Stwierdziłam, że chcę zobaczyć siebie, jak robię zeza, więc postanowiłam nagrać filmik. Nagrałam.
Video było profesjonalne — na moją twarz padały różne ujęcia z różnych kamer, choć... przecież kamera była jedna. Chciałam usunąć ten film, ale problem polegał na tym, że za cholerę nie wiedziałam jak.
Przestraszyłam się. Bałam się tego, że kuzyn uzna mnie za idiotkę.
s e n 2 2
Pierwsza lekcja
Byłam w jakieś nowej szkole, ale z tymi samymi ludźmi w klasie co kiedyś. Chodziłam po tej szkole z dawną przyjaciółką. Razem spóźniałyśmy się na geografię.
To miała być moja pierwsza pierwsza lekcja, a nie chciałam zawalić już na starcie przedmiotu rozszerzonego (turystyka pozdrawia). Dziewczyna obok mnie wpadła na pomysł, żeby wybronić się na to, że jesteśmy harcerkami na służbie i przygotowujemy się do obozu. Przytaknęłam.
Weszłyśmy do sali. Była duża. Na jej końcu znajdowały się ławki ustawione piętrami, jeszcze za nimi biurko nauczycielki, a przed tym całym bajzlem ogromny ekran, na którym wyświetlany był jakiś, zupełnie niezwiązany z geografią film. Usiadłam obok koleżanki. Biurko nauczycielki odbijało się lekko na ekranie.
Rozmawiałam z dziewczyną obok mnie. Nauczycielka parę razy nas uciszała, lecz niewiele to dawało. W pewnym momencie przestałam gadać, żeby nie robić sobie problemów. Sąsiadka z ławki jednak nadal nawijała, ni to do mnie, ni to do siebie.
Film został zapauzowany.
— Czy ja wam przepraszam? — zapytała kobieta.
Była młoda, ale taka... chłodna, niesympatyczna, sztywna. Miała zapleciony wakrocz z ciemnych włosów, który spływał po jej ramieniu.
Chciałam się obronić, powiedzieć, że przecież ja nic już nie robię, ale zrezygnowałam. Postanowiłam milczeć. A ten film był dziwny. Przypadkowe sceny, nieklejące się i napewno nie mające nic wspólnego z czymś takim jak geografia.
Lekcja dobiegła końca.
Pakując się, zobaczyłam screeny rozmowy na tablicy. Wszyscy śmiali się z tego, że moja siostra pisała do wszystkich, że jestem ze wsi i poszłam do dobrej szkoły, chociaż się do niej nie nadaję (nie, nie jestem ze wsi i nie, moja szkoła nie jest dobra).
Wyszłam z sali. Kolejną lekcją była woda. Przedmiot szkolny — woda.
,,Dobrze, że chociaż śpimy pod jednym Niebem..."





