12-07-2020, 11:23
11 lipca 2020 - Faza po melisie
Byłam na lekcji angielskiego. Każdy czytał swoje odpowiedzi do zadania. Gdy przyszła moje kolej, pani podeszła do mnie, puściła mi jakieś nagranie i brałam w kółko właściwą literę w teście jednokrotnego wyboru. W ten sposób nie musiałam porozumiewać się głosowo. Był jeszcze tekst zagranicznej piosenki przetłumaczony na polski, ale nie udało mi się rozpoznać, co to za utwór. Przekazałam pani, że to za trudne. Nauczycielka powiedziała "do widzenia" nieprzyjemnym tonem. Zrobiło mi się przykro.
Byłam u babci. Szykowałam się do powtórki pierwszej komunii. Szukałam cielistych rajstop, bo białe były już za małe. Stara sukienka sięgała do kolan. Zastanawiałam się, jakie buty założyć - długie, czarne kozaki na obcasie nie były odpowiednie. Pakowałam potrzebne drobiazgi. Szukałam zapałek, żeby móc zapalić po uroczystości, ale potem stwierdziłam, że fajka będzie źle się komponowała ze strojem.
12 lipca 2020
Śniła mi się stacja kolejowa, bardzo dziwna, ale nie uświadomiła mnie. Niby to był początek trasy, ale potem dostrzegłam zawieszone w powietrzu szyny ciągnące się za peronem. Wbiegłam to pociągu w ostatniej chwili. Było tam mnóstwo starszych kobiet. Usiadłam na podłodze ze względu na brak innego miejsca. Wysiadłam gdzieś, gdzie były rozsuwane szklane drzwi. Jakaś kobieta sprzedawała obuwie i odzież dla narciarzy z ohydnych materiałów. Nic mi się nie podobało. Buty były dziwnie szerokie.
Przed szóstą obudził mnie tajemniczy sms. Zdziwiła mnie jego treść, ale jakoś udało mi się opanować emocje i usnęłam ponownie.
Tym razem znalazłam się w mieszkaniu u starej kobiety podobnej do mojego pracodawcy. Było tam pełno śmieci i nieświeżego jedzenia. Chwyciłam jakąś torbę foliową, w której były dwa puste kartony plus jeden z mlekiem, ważny do 16 lipca, ale nieszczelny, więc już się zepsuło. Zastanawiałam się, czy wylać to do zlewu, czy zostawić, tak jak jest, ale wewnętrzny głos nakazał mi w ogóle porzucić swoje zamiary i nie chodzić po śmietnikach. Miałam przestać pomagać tej osobie w jakikolwiek sposób.
Przez chwilę byłam z rodzicami. Przygotowałam obiad, ale udało mi się zjeść tylko część. Chciałam wziąć resztę ze sobą, kusiły mnie rozmaite różnokolorowe warzywa, ale również musiałam je zostawić.
Wróciłam do lokalu. Trzeba było opuścić to miejsce. Musiałam wejść tam jeszcze raz. Nie pamiętałam kodu do domofonu, ale ktoś przytrzymał drzwi wychodząc. Udało się! Drzwi do mieszkania na szczęście były otwarte. Nie mogłam powiedzieć "do widzenia", bo nie chciałam więcej widzieć kobiety. Wymknęłam się jakoś, ale czekała mnie jeszcze bariera do sforsowania w postaci metalowej siatki. Przeskoczyłam ją. Następnie udałam się do bramy, która była otwarta. Już odlatywałam, kiedy w oknie ukazała się stara baba machając na pożegnanie. Znalazła sposób, by pożegnać się bez słów. Zdezorientował mnie ten czuły gest i nie potrafiłam go właściwie zinterpretować. To w końcu postać pozytywna czy negatywna? A co ze mną, kim ja dla niej byłam?
Przy budynku było ciemno. Końcówka snu była bardzo mroczna, a po przebudzeniu czułam się paskudnie. Martwota zalała całe moje ciało i pozbycie się tego uczucia zajęło mi dłuższą chwilę.
Byłam na lekcji angielskiego. Każdy czytał swoje odpowiedzi do zadania. Gdy przyszła moje kolej, pani podeszła do mnie, puściła mi jakieś nagranie i brałam w kółko właściwą literę w teście jednokrotnego wyboru. W ten sposób nie musiałam porozumiewać się głosowo. Był jeszcze tekst zagranicznej piosenki przetłumaczony na polski, ale nie udało mi się rozpoznać, co to za utwór. Przekazałam pani, że to za trudne. Nauczycielka powiedziała "do widzenia" nieprzyjemnym tonem. Zrobiło mi się przykro.
Byłam u babci. Szykowałam się do powtórki pierwszej komunii. Szukałam cielistych rajstop, bo białe były już za małe. Stara sukienka sięgała do kolan. Zastanawiałam się, jakie buty założyć - długie, czarne kozaki na obcasie nie były odpowiednie. Pakowałam potrzebne drobiazgi. Szukałam zapałek, żeby móc zapalić po uroczystości, ale potem stwierdziłam, że fajka będzie źle się komponowała ze strojem.
12 lipca 2020
Śniła mi się stacja kolejowa, bardzo dziwna, ale nie uświadomiła mnie. Niby to był początek trasy, ale potem dostrzegłam zawieszone w powietrzu szyny ciągnące się za peronem. Wbiegłam to pociągu w ostatniej chwili. Było tam mnóstwo starszych kobiet. Usiadłam na podłodze ze względu na brak innego miejsca. Wysiadłam gdzieś, gdzie były rozsuwane szklane drzwi. Jakaś kobieta sprzedawała obuwie i odzież dla narciarzy z ohydnych materiałów. Nic mi się nie podobało. Buty były dziwnie szerokie.
Przed szóstą obudził mnie tajemniczy sms. Zdziwiła mnie jego treść, ale jakoś udało mi się opanować emocje i usnęłam ponownie.
Tym razem znalazłam się w mieszkaniu u starej kobiety podobnej do mojego pracodawcy. Było tam pełno śmieci i nieświeżego jedzenia. Chwyciłam jakąś torbę foliową, w której były dwa puste kartony plus jeden z mlekiem, ważny do 16 lipca, ale nieszczelny, więc już się zepsuło. Zastanawiałam się, czy wylać to do zlewu, czy zostawić, tak jak jest, ale wewnętrzny głos nakazał mi w ogóle porzucić swoje zamiary i nie chodzić po śmietnikach. Miałam przestać pomagać tej osobie w jakikolwiek sposób.
Przez chwilę byłam z rodzicami. Przygotowałam obiad, ale udało mi się zjeść tylko część. Chciałam wziąć resztę ze sobą, kusiły mnie rozmaite różnokolorowe warzywa, ale również musiałam je zostawić.
Wróciłam do lokalu. Trzeba było opuścić to miejsce. Musiałam wejść tam jeszcze raz. Nie pamiętałam kodu do domofonu, ale ktoś przytrzymał drzwi wychodząc. Udało się! Drzwi do mieszkania na szczęście były otwarte. Nie mogłam powiedzieć "do widzenia", bo nie chciałam więcej widzieć kobiety. Wymknęłam się jakoś, ale czekała mnie jeszcze bariera do sforsowania w postaci metalowej siatki. Przeskoczyłam ją. Następnie udałam się do bramy, która była otwarta. Już odlatywałam, kiedy w oknie ukazała się stara baba machając na pożegnanie. Znalazła sposób, by pożegnać się bez słów. Zdezorientował mnie ten czuły gest i nie potrafiłam go właściwie zinterpretować. To w końcu postać pozytywna czy negatywna? A co ze mną, kim ja dla niej byłam?
Przy budynku było ciemno. Końcówka snu była bardzo mroczna, a po przebudzeniu czułam się paskudnie. Martwota zalała całe moje ciało i pozbycie się tego uczucia zajęło mi dłuższą chwilę.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





