25-06-2020, 14:40
24/06/2020
s e n 1
O strzelaniu spodniami
Powiem tyle, że sen ten był dziwny. Bardzo dziwny, ale moje sny są w większości dziwne i bardzo dziwne, więc pozwolę sobie przemilczeć ten temat.
Byłam w ciemnym pomieszczeniu, które oświetlane było tylko przez słabą poświatę telewizora. Leżałam rozwalona na kanapie. Miałam oglądać jakiś film, którego w śnie czytałam opis.
I pamiętam tylko to, że Ed Sheeran miał strzelać spodniami, jakkolwiek to nie brzmi.
s e n 2
Odprowadził mnie
Była zima. Wszędzie śnieg. Może nie było go nie wiadomo ile, ale był to dosyć pokaźny śnieg, żadnego błota, czy innych takich. Szłam spotkać się z przyjaciółkami
Po drodze, nawet nie wiem kiedy, dołączył się do mnie jakiś tiktoker, który stwierdził, że mnie odprowadzi. Nie protestowałam, ale nie byłam też jakoś szczególnie zadowolona. Wiedziałam, że przyjaciółki za nim nie przepadają, zawsze mówią, że ten typ ich irytuje itp.. Ja nie wiedziałam dlaczego.
— Ale włosy to ty masz okropne — stwierdził w którymś momencie. — Ten kolor... Obrzydliwy! I po co je ścinałaś?
— Okay?
— Ta grzywka też jakaś taka...
— Mi się podoba — odparłam zmieszana.
Nie odpowiedział. Szliśmy dalej, aż dotarliśmy na miejsce pomiędzy blokami. Dziewczyny patrzyły się na mnie jak na idiotkę, co chwila przerzucając wzrok na niego. Stwierdziły, że zgłupiałam. Nie zaprzeczałam.
s e n 3
A może to tylko sen?
Byłam u chrzestnych. Spojrzałam się w swoje odbicie w lustrze i zaniemówiłam. Moje włosy były czarno-niebieskie, myślałam, że uduszę przyjaciółkę, która mi je farbowała dzień wcześniej. I... nie tylko w śnie mi je farbowała... Rzeczywistość wpłynęła na marzenie senne.
Zadzwoniłam do przyjaciółki.
— Halo? Słuchaj... ZABIJĘ CIĘ! MIAŁY BYĆ RUDE. RUDE! PRZELITEROWAĆ CI TO?!
Byłam wściekła. Patrzyłam się rozpaczliwie w swoje odbicie i zastanawiałam się, czy da się to naprawić, czy czarny zejdzie, czy da radę jeszcze je rozjaśnić, nie psując włosów...
— A może to tylko sen? — zapytała spokojnie.
I wtedy mnie olśniło. Zrobiłam test rzeczywistości z nosem. To był sen.
Moment uświadomenia się za każdym razem jest... magiczny. Taki... wow. Trudno mi to opisać, naprawdę. Wtedy ogarnęło mną szczęście, bo świadomy sen przyszedł bardzo szybko, bo już pierwszej nocy po powrocie do tego.
Rzuciłam się na kanapę i zaczęłam się śmiać. A potem...
Obudziłam się. Świetnie.
s e n 1
O strzelaniu spodniami
Powiem tyle, że sen ten był dziwny. Bardzo dziwny, ale moje sny są w większości dziwne i bardzo dziwne, więc pozwolę sobie przemilczeć ten temat.
Byłam w ciemnym pomieszczeniu, które oświetlane było tylko przez słabą poświatę telewizora. Leżałam rozwalona na kanapie. Miałam oglądać jakiś film, którego w śnie czytałam opis.
I pamiętam tylko to, że Ed Sheeran miał strzelać spodniami, jakkolwiek to nie brzmi.
s e n 2
Odprowadził mnie
Była zima. Wszędzie śnieg. Może nie było go nie wiadomo ile, ale był to dosyć pokaźny śnieg, żadnego błota, czy innych takich. Szłam spotkać się z przyjaciółkami
Po drodze, nawet nie wiem kiedy, dołączył się do mnie jakiś tiktoker, który stwierdził, że mnie odprowadzi. Nie protestowałam, ale nie byłam też jakoś szczególnie zadowolona. Wiedziałam, że przyjaciółki za nim nie przepadają, zawsze mówią, że ten typ ich irytuje itp.. Ja nie wiedziałam dlaczego.
— Ale włosy to ty masz okropne — stwierdził w którymś momencie. — Ten kolor... Obrzydliwy! I po co je ścinałaś?
— Okay?
— Ta grzywka też jakaś taka...
— Mi się podoba — odparłam zmieszana.
Nie odpowiedział. Szliśmy dalej, aż dotarliśmy na miejsce pomiędzy blokami. Dziewczyny patrzyły się na mnie jak na idiotkę, co chwila przerzucając wzrok na niego. Stwierdziły, że zgłupiałam. Nie zaprzeczałam.
s e n 3
A może to tylko sen?
Byłam u chrzestnych. Spojrzałam się w swoje odbicie w lustrze i zaniemówiłam. Moje włosy były czarno-niebieskie, myślałam, że uduszę przyjaciółkę, która mi je farbowała dzień wcześniej. I... nie tylko w śnie mi je farbowała... Rzeczywistość wpłynęła na marzenie senne.
Zadzwoniłam do przyjaciółki.
— Halo? Słuchaj... ZABIJĘ CIĘ! MIAŁY BYĆ RUDE. RUDE! PRZELITEROWAĆ CI TO?!
Byłam wściekła. Patrzyłam się rozpaczliwie w swoje odbicie i zastanawiałam się, czy da się to naprawić, czy czarny zejdzie, czy da radę jeszcze je rozjaśnić, nie psując włosów...
— A może to tylko sen? — zapytała spokojnie.
I wtedy mnie olśniło. Zrobiłam test rzeczywistości z nosem. To był sen.
Moment uświadomenia się za każdym razem jest... magiczny. Taki... wow. Trudno mi to opisać, naprawdę. Wtedy ogarnęło mną szczęście, bo świadomy sen przyszedł bardzo szybko, bo już pierwszej nocy po powrocie do tego.
Rzuciłam się na kanapę i zaczęłam się śmiać. A potem...
Obudziłam się. Świetnie.
,,Dobrze, że chociaż śpimy pod jednym Niebem..."





