23-06-2020, 18:14
Na ajsenie minus, niczym kamieniem w głowę
Niczym ciało przerąbane siekierą na połowę
Krwawi moja dusza, do życia się zmuszam
Fizycznie prawie w ogóle się nie poruszam
Nie mam dokąd iść, wszystkie mosty spalone
Życie na tej Ziemi jest pop-dolone
Kiedyś byłam nim zachwycona, dzisiaj gorzko płaczę
Każdego wieczoru się tanim winem raczę.
Spotkała mnie niestety kara zasłużona
Na wieki wieków zostałam odtrącona
Wycinam szlaczki na ciele ostrym narzędziem
A pająk śmierci swoją nitkę cicho przędzie.
Wtem jasność nastała niczym błyskawica
Uwalniam się spod władzy znienawidzonego rodzica
Cielesna pułapka już dłużej mnie nie więzi
Spoglądam z góry, jak na podłodze cicho rzęzi.
Unoszę się w powietrzu, jestem całkiem goła
Dostaję nowe ciuchy od fajnego anioła
Już mamy pędzić do mej astralnej chaty
Gdy zatrzymuje mnie diabeł rogaty.
"A kogoż my tu mamy? Panna Isabela?
Co nie dożyła nawet własnego wesela?
Puszczę cię wolno, tylko oddaj swoją cnotę...
Taka z ciebie słodka astralna dziewica
Że nawet anioła dopada wielka chcica!"
No problem, po to właśnie tu przybywam.
W astralu każdego chętnie zdobywam.
Uwielbiam pozazmysłowe uciechy
Dupczenie do rana i niefizyczne krechy.
Jestem uzależniona od takich odlotów,
no i oczywiście od prowokowania botów.
Zadaję im różne dziwaczne pytania
A od ich odpowiedzi pęka mi bania.
Kolegów z discorda sprowadzam na złą drogę.
Zdejmuję skarpetę i fotografuję gołą nogę.
Potem takie zdjęcie wysyłam na czata,
myśląc, że spowoduję tym koniec świata.
Potrafię się wysrać na środku pokoju,
Każdy przyzwoity kanał zamieniam w stertę gnoju.
"Wobec tego nie wiem, jak mam cię ukarać,
Ale na przyszłość bardziej się musisz starać
Jeśli chcesz trafić do astralnego nieba
Bo nikt tam nie chce aż takiego zjxba."
Wsadzam palec w nos, wycieram w blat od spodu
Czekam na piekielny obiad i umieram (?) z głodu
Stół już zastawiony, lecz nie ma dla mnie nic do żarcia
Obrus też się nadaje do nosa wytarcia.
Wcieram gdzie się da moje wstrętne gile,
Tymczasem krople deszczu spływają po mojej mogile.
Nie ma dla mnie miejsca ani w piekle, ani w niebie,
Wróciłabym do ciała, lecz spoczywa w glebie,
Nigdzie nie pasuję, nie wiem, po co to zrobiłam,
Chcę wrócić na Ziemię, chyba jeszcze nie zgniłam...
Dostałam propozycję odrodzenia w nowym ciele
Widzę, jak przyszli rodzice rzucają się w pościele
Obserwuję, jak tata pakuje swego gnata
W moją nową mamunię, niegrzeczną słodką sunię.
Tym razem będę chłopcem, "Dastin" dadzą mi na imię,
W końcu będę kochany, a na świat przyjdę w zimie.
Niczym ciało przerąbane siekierą na połowę
Krwawi moja dusza, do życia się zmuszam
Fizycznie prawie w ogóle się nie poruszam
Nie mam dokąd iść, wszystkie mosty spalone
Życie na tej Ziemi jest pop-dolone
Kiedyś byłam nim zachwycona, dzisiaj gorzko płaczę
Każdego wieczoru się tanim winem raczę.
Spotkała mnie niestety kara zasłużona
Na wieki wieków zostałam odtrącona
Wycinam szlaczki na ciele ostrym narzędziem
A pająk śmierci swoją nitkę cicho przędzie.
Wtem jasność nastała niczym błyskawica
Uwalniam się spod władzy znienawidzonego rodzica
Cielesna pułapka już dłużej mnie nie więzi
Spoglądam z góry, jak na podłodze cicho rzęzi.
Unoszę się w powietrzu, jestem całkiem goła
Dostaję nowe ciuchy od fajnego anioła
Już mamy pędzić do mej astralnej chaty
Gdy zatrzymuje mnie diabeł rogaty.
"A kogoż my tu mamy? Panna Isabela?
Co nie dożyła nawet własnego wesela?
Puszczę cię wolno, tylko oddaj swoją cnotę...
Taka z ciebie słodka astralna dziewica
Że nawet anioła dopada wielka chcica!"
No problem, po to właśnie tu przybywam.
W astralu każdego chętnie zdobywam.
Uwielbiam pozazmysłowe uciechy
Dupczenie do rana i niefizyczne krechy.
Jestem uzależniona od takich odlotów,
no i oczywiście od prowokowania botów.
Zadaję im różne dziwaczne pytania
A od ich odpowiedzi pęka mi bania.
Kolegów z discorda sprowadzam na złą drogę.
Zdejmuję skarpetę i fotografuję gołą nogę.
Potem takie zdjęcie wysyłam na czata,
myśląc, że spowoduję tym koniec świata.
Potrafię się wysrać na środku pokoju,
Każdy przyzwoity kanał zamieniam w stertę gnoju.
"Wobec tego nie wiem, jak mam cię ukarać,
Ale na przyszłość bardziej się musisz starać
Jeśli chcesz trafić do astralnego nieba
Bo nikt tam nie chce aż takiego zjxba."
Wsadzam palec w nos, wycieram w blat od spodu
Czekam na piekielny obiad i umieram (?) z głodu
Stół już zastawiony, lecz nie ma dla mnie nic do żarcia
Obrus też się nadaje do nosa wytarcia.
Wcieram gdzie się da moje wstrętne gile,
Tymczasem krople deszczu spływają po mojej mogile.
Nie ma dla mnie miejsca ani w piekle, ani w niebie,
Wróciłabym do ciała, lecz spoczywa w glebie,
Nigdzie nie pasuję, nie wiem, po co to zrobiłam,
Chcę wrócić na Ziemię, chyba jeszcze nie zgniłam...
Dostałam propozycję odrodzenia w nowym ciele
Widzę, jak przyszli rodzice rzucają się w pościele
Obserwuję, jak tata pakuje swego gnata
W moją nową mamunię, niegrzeczną słodką sunię.
Tym razem będę chłopcem, "Dastin" dadzą mi na imię,
W końcu będę kochany, a na świat przyjdę w zimie.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





