16-06-2020, 11:36
16 czerwca 2020
Siedziałam na łóżku w moim pokoju. Koło mnie leżały podręczniki z klasy maturalnej: polski, matematyka i rosyjski. Nakładałam na nie przezroczyste okładki. Różową książkę do OOBE odłożyłam na półkę. Rozsypał mi się złoty brokat, próbowałam go pozbierać.
Podeszłam do okna i wyjrzałam. Obok zobaczyłam kolegę z sennej szkoły, schodził po balkonach na dół. Gdy dotarł do pierwszego piętra, zeskoczył na ziemię. Zszokowało mnie to, też bym tak chciała. Miał dobre amortyzujące buty sportowe.
Poszłam na spacer z mamą. Unikałam kontaktu z chodnikiem, przemieszczałam się mając pod nogami wycieraczkę. Przy każdym kroku było słychać miauknięcie młodego kociątka.
Pod jakiś dom podjechał karawan, miał zabrać chorą dziewczynkę do hospicjum. Z samochodu wysiedli ksiądz i lekarz pogotowia.
Strasznie mi się chciało pluć czymś obrzydliwym. Obudziłam się w złym stanie.
Siedziałam na łóżku w moim pokoju. Koło mnie leżały podręczniki z klasy maturalnej: polski, matematyka i rosyjski. Nakładałam na nie przezroczyste okładki. Różową książkę do OOBE odłożyłam na półkę. Rozsypał mi się złoty brokat, próbowałam go pozbierać.
Podeszłam do okna i wyjrzałam. Obok zobaczyłam kolegę z sennej szkoły, schodził po balkonach na dół. Gdy dotarł do pierwszego piętra, zeskoczył na ziemię. Zszokowało mnie to, też bym tak chciała. Miał dobre amortyzujące buty sportowe.
Poszłam na spacer z mamą. Unikałam kontaktu z chodnikiem, przemieszczałam się mając pod nogami wycieraczkę. Przy każdym kroku było słychać miauknięcie młodego kociątka.
Pod jakiś dom podjechał karawan, miał zabrać chorą dziewczynkę do hospicjum. Z samochodu wysiedli ksiądz i lekarz pogotowia.
Strasznie mi się chciało pluć czymś obrzydliwym. Obudziłam się w złym stanie.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





