15-05-2020, 00:21
No to zależy. U mnie np. napięcia łatwo się wyzwalają w postaci łez. Nawet to nie musi być płacz. Nieraz bywało tak, że nie czułem negatywnych emocji, ale byłem pomieszany. Czułem blokady na umyśle, albo fiksację na jakimś temacie. I siadałem z poczuciem rezygnacji, poddania. Nic nie robiłem. Nie chwytałem myśli. I przychodziły same coraz bardziej trafiające w sedno, aż leciały łzy. Chwila takiego nic nie robienia i wracał spokój. Który normalnie bym osiągał pewnie długą medytacją skupienia.
Więc wystarczy nawet czasem chwila samotności. Ale przestrzeń zaufanego człowieka jest jeszcze lepsza.
Aczkolwiek nie musi chodzić o ekspresję konkretnie. Samo bycie z np. uczuciem złości pomaga. We wspomnianej przeze mnie wyżej książce autor poleca ćwiczenia, w których nawet że prowokujemy negatywne emocje do pojawienia się i wzrostu, żeby ćwiczyć ich akceptację. A emocja z którą pracujemy jest tą której bardzo unikamy w życiu. Niektórzy np. nie mają problemu z odczuwaniem smutku, ale mają problem ze złością albo na odwrót.
Pisałeś o atakach paniki w swoim temacie. Takie ataki zawsze są kwestią nasilenia pierwszej reakcji lęku (która jest czymś zwyczajnym). Bo boimy się też samej naszej reakcji i to nas nakręca. Jest to forma oporu i ćwiczenia bycia z lękiem i jego akceptacją mogą tutaj pomóc.
Ciężko ten temat całkowicie opisać tym bardziej, że ciężko go całkiem poznać. Moje teksty stanowią bardziej zachętę do eksploracji. Wskazują warte zwiedzenia i poznania miejsca. Perspektywy na które warto otworzyć umysł. Jakie jest Twoje serce, gdzie tkwią blokady, czemu i w jaki sposób starasz się od nich uciekać... to już Twoje zadanie to zbadać
Grunt to dać sobie więcej przestrzeni, wzmocnić kontakt z samym sobą. I stopniowo przestajemy siebie komplikować. Widzimy coraz lepiej swoją prostotę, choć na swój sposób tajemniczą i niezgłębioną. I cieszymy się z niej bo piękno własnego serca do którego docieramy jest w zupełności wystarczające do szczęścia 
Polecam jeszcze w temacie ten świetny tekst http://ortopraksa.pl/2020/03/09/otwieranie-serca/
Więc wystarczy nawet czasem chwila samotności. Ale przestrzeń zaufanego człowieka jest jeszcze lepsza.
Aczkolwiek nie musi chodzić o ekspresję konkretnie. Samo bycie z np. uczuciem złości pomaga. We wspomnianej przeze mnie wyżej książce autor poleca ćwiczenia, w których nawet że prowokujemy negatywne emocje do pojawienia się i wzrostu, żeby ćwiczyć ich akceptację. A emocja z którą pracujemy jest tą której bardzo unikamy w życiu. Niektórzy np. nie mają problemu z odczuwaniem smutku, ale mają problem ze złością albo na odwrót.
Pisałeś o atakach paniki w swoim temacie. Takie ataki zawsze są kwestią nasilenia pierwszej reakcji lęku (która jest czymś zwyczajnym). Bo boimy się też samej naszej reakcji i to nas nakręca. Jest to forma oporu i ćwiczenia bycia z lękiem i jego akceptacją mogą tutaj pomóc.
Ciężko ten temat całkowicie opisać tym bardziej, że ciężko go całkiem poznać. Moje teksty stanowią bardziej zachętę do eksploracji. Wskazują warte zwiedzenia i poznania miejsca. Perspektywy na które warto otworzyć umysł. Jakie jest Twoje serce, gdzie tkwią blokady, czemu i w jaki sposób starasz się od nich uciekać... to już Twoje zadanie to zbadać
Grunt to dać sobie więcej przestrzeni, wzmocnić kontakt z samym sobą. I stopniowo przestajemy siebie komplikować. Widzimy coraz lepiej swoją prostotę, choć na swój sposób tajemniczą i niezgłębioną. I cieszymy się z niej bo piękno własnego serca do którego docieramy jest w zupełności wystarczające do szczęścia 
Polecam jeszcze w temacie ten świetny tekst http://ortopraksa.pl/2020/03/09/otwieranie-serca/
let's worship cats





