14-05-2020, 22:02
Tak, dlatego wspomniałem, że potrzebna jest przestrzeń do ekspresji. Stłumienia do pewnego stopnia są zdrowe. Grunt, żeby nie kumulowały się. Kiedy w miarę na bieżąco wyrażamy swoje emocje to nie ma też ryzyka, że od jakiejś błahostki wybuchniemy gniewem czy rozpłaczemy się.
Wtedy w sumie też tłumienie nie jest potrzebne. I zamiast być jak drzewo, które przy silnym wietrze pozostaje nieruchome, ale traci gałęzie, możemy być jak bambus. Zupełnie ugnie się pod wiatrem, ale po chwili jest jak nowy. Jak to napisał Ronald Siegel w swojej książce o uważności
A jak to docieranie do swoich wypartych emocji wiążę się z elastycznością do końca nie wiem bo temat ciągle poznaje i wyrabiam sobie zdanie. Ale jestem przekonany, że ten związek jest.
Na pewno im sztywniejszy obraz siebie, tym trudniejszy dostęp do głębszych emocji, bo sam kontakt z tymi emocjami wiele nam uświadamia o nas samych i może zaburzyć obraz do którego jesteśmy przywiązani.
Poza tym rozluźnianie przekonań jest związane z rozluźnianiem umysłu a wtedy umysł dociera do swoich napięć.
Po trzecie, kontakt z naszą emocjonalnością i autentyczne bycie z sobą uzdrawia nasze poczucie wartości. Poznajemy lepiej to od czego tak uciekaliśmy na różne sposoby i uczymy się to akceptować. Wszystko to sprawia, że mniej w nas ignorancji i sztywności bo umysł stwarza i podtrzymuje mentalne stelaże na potrzeby kompensacji poczucia wartości oraz ochrony przed cieniem.
No czyli w 2 strony to działa, jak wiele kwestii naszego ciała. Tak to mniej więcej widzę, ale temat mi się jeszcze klaruje
Obok mam perspektywę, że to wszystko narracje i doszukiwanie się nieistniejących powiązań, ale nie przekonuje mnie to zbytnio
Wtedy w sumie też tłumienie nie jest potrzebne. I zamiast być jak drzewo, które przy silnym wietrze pozostaje nieruchome, ale traci gałęzie, możemy być jak bambus. Zupełnie ugnie się pod wiatrem, ale po chwili jest jak nowy. Jak to napisał Ronald Siegel w swojej książce o uważności

A jak to docieranie do swoich wypartych emocji wiążę się z elastycznością do końca nie wiem bo temat ciągle poznaje i wyrabiam sobie zdanie. Ale jestem przekonany, że ten związek jest.
Na pewno im sztywniejszy obraz siebie, tym trudniejszy dostęp do głębszych emocji, bo sam kontakt z tymi emocjami wiele nam uświadamia o nas samych i może zaburzyć obraz do którego jesteśmy przywiązani.
Poza tym rozluźnianie przekonań jest związane z rozluźnianiem umysłu a wtedy umysł dociera do swoich napięć.
Po trzecie, kontakt z naszą emocjonalnością i autentyczne bycie z sobą uzdrawia nasze poczucie wartości. Poznajemy lepiej to od czego tak uciekaliśmy na różne sposoby i uczymy się to akceptować. Wszystko to sprawia, że mniej w nas ignorancji i sztywności bo umysł stwarza i podtrzymuje mentalne stelaże na potrzeby kompensacji poczucia wartości oraz ochrony przed cieniem.
No czyli w 2 strony to działa, jak wiele kwestii naszego ciała. Tak to mniej więcej widzę, ale temat mi się jeszcze klaruje
Obok mam perspektywę, że to wszystko narracje i doszukiwanie się nieistniejących powiązań, ale nie przekonuje mnie to zbytnio
let's worship cats





