28-04-2020, 11:02
Poniedziałek
Jechałam autobusem. Latała po nim sikorka. Udało mi się ją schwytać. Potem oswoiłam ją do tego stopnia, że siadała na mojej wyciągniętej w górę ręce. Dało mi to wiele radości.
Śniłam też o tym, że organizm ma dość chleba, który spożywam.
Wtorek
Byłam na letnim obozie. Nie wiedziałam, jaki mamy dzień tygodnia i kiedy wracamy do domu. Jedna dziewczyna się spakowała, ale stwierdziłam, że może ona wyjeżdża wcześniej. Nie miałam z nią kontaktu, ciągle milczała. Wkurzało mnie to.
Jedna laska przyłapała mnie, jak zażywam tabletkę przed śniadaniem. Myślała, że to narkotyki. Obok mojego leku dostrzegłam mnóstwo tajemniczych dużych zielonych pigułek. Zaniepokoiło mnie to.
Zastanawiałam się, co wziąć ze sobą na śniadanie, by potem nie musieć iść do pokoju, tylko od razu na miasto, tak jak koleżanki. Dostęp do klucza zazwyczaj mam ograniczony.
Jakie buty założyć? Japonki? Niee. W tym się źle chodzi. Miałam jeszcze zwykłe czarne klapki, których przez cały turnus ani razu nie założyłam.
Poszłam na stołówkę. Spóźniłam się. Była jedenasta, wszystko zjedzone. Widziałam jeszcze parę osób. Stoły były zestawione w jeden długi i nakryte śnieżnobiałym obrusem z okazji jakiegoś "święta babci". Na nich stały kartony z żywnością. Nie wiedziałam, czy mogę coś z takiej paczki sobie wyjąć. Zainteresował mnie karton soku pomidorowego. Widziałam też serki topione, ale za nimi nie przepadam. Po pieczywie ani śladu, za wyjątkiem kilku bułek posmarowanych nieznaną białą substancją. Myślałam, że może mogłabym to zdrapać, ale zrezygnowałam.
Wyszłam na plac przed stołówką. Było mi smutno, że jestem nad morzem, ale ani razu nie udało mi się popływać czy wykąpać się.
Jechałam autobusem. Latała po nim sikorka. Udało mi się ją schwytać. Potem oswoiłam ją do tego stopnia, że siadała na mojej wyciągniętej w górę ręce. Dało mi to wiele radości.
Śniłam też o tym, że organizm ma dość chleba, który spożywam.
Wtorek
Byłam na letnim obozie. Nie wiedziałam, jaki mamy dzień tygodnia i kiedy wracamy do domu. Jedna dziewczyna się spakowała, ale stwierdziłam, że może ona wyjeżdża wcześniej. Nie miałam z nią kontaktu, ciągle milczała. Wkurzało mnie to.
Jedna laska przyłapała mnie, jak zażywam tabletkę przed śniadaniem. Myślała, że to narkotyki. Obok mojego leku dostrzegłam mnóstwo tajemniczych dużych zielonych pigułek. Zaniepokoiło mnie to.
Zastanawiałam się, co wziąć ze sobą na śniadanie, by potem nie musieć iść do pokoju, tylko od razu na miasto, tak jak koleżanki. Dostęp do klucza zazwyczaj mam ograniczony.
Jakie buty założyć? Japonki? Niee. W tym się źle chodzi. Miałam jeszcze zwykłe czarne klapki, których przez cały turnus ani razu nie założyłam.
Poszłam na stołówkę. Spóźniłam się. Była jedenasta, wszystko zjedzone. Widziałam jeszcze parę osób. Stoły były zestawione w jeden długi i nakryte śnieżnobiałym obrusem z okazji jakiegoś "święta babci". Na nich stały kartony z żywnością. Nie wiedziałam, czy mogę coś z takiej paczki sobie wyjąć. Zainteresował mnie karton soku pomidorowego. Widziałam też serki topione, ale za nimi nie przepadam. Po pieczywie ani śladu, za wyjątkiem kilku bułek posmarowanych nieznaną białą substancją. Myślałam, że może mogłabym to zdrapać, ale zrezygnowałam.
Wyszłam na plac przed stołówką. Było mi smutno, że jestem nad morzem, ale ani razu nie udało mi się popływać czy wykąpać się.
Planowane wyłączenie sieci DMN w godzinach 23:00 - 04:00





